Aktualności

WROCŁAW. Paweł Passini przed prapremierą PANNY NIKT

Pannanikt9

NADWRAŻLIWCY

Tatiana Drzycimska: W programie spektaklu przywołany został fragment jednej z wypowiedzi wybitnego polskiego psychologa, prof. Kazimierza Dąbrowskiego: „Bądźcie pozdrowieni, psychoneurotycy! Za to, że macie czułość w nieczułości świata, niepewność w pewności. Za to, że tak często odczuwacie innych jak siebie samych, za to, że czujecie niepokój świata, jego bezdenną ograniczoność i pewność siebie...”.

Paweł Passini: Niezwykle trudno jest mówić o dorastaniu i przemianie. Ale co można zrobić innego, niż o tym opowiadać, niż wsłuchiwać się w głosy tych nadwrażliwców. I to właśnie próbujemy robić. Próbujemy zanurzyć się w ten szalony świat okresu dojrzewania i we wszystkie ślepe uliczki, które się w nim pojawiają.

T.D.: Spektakl toczy się na pochyłej platformie w kolorze cementu z gigantyczną rozpadliną w kształcie obrysu ciała.

P.P.: Na scenie mamy coś w rodzaju osuwiska ziemi, to jest jak szkody górnicze. Nagle, nie wiadomo dlaczego, ziemia się rozstępuje. Wiemy, dlaczego ziemia się osunęła – jednak uczestnicy wydarzeń nie dopuszczają tego do świadomości. Opowiadamy historię w ten sposób, że w pierwszej scenie jesteśmy już po wszystkim, zaczynamy od końca. A potem próbujemy iść krok w krok za Marysią Kawczak i całe jej życie rozgrywa się na krawędzi tej ziejącej rozpadliny, która musiała być w niej już wcześniej – bo przecież to, co narosło w tej dziewczynie, nie wydarzyło się minutę przed skokiem. Odliczamy czas wstecz, zadajemy pytania o szkołę, o religię, o rodzinę. Czy którakolwiek z tych instancji mogła Marysię uratować? Czy to było tak, że ona prześliznęła się przez sito o zbyt dużych oczkach? Czy gdyby to sito było gęstsze, gdyby ta piecza, którą sprawują nad młodymi ludźmi nauczyciele, dom, kościół, była większa – czy to by się zdarzyło?

Mówimy w spektaklu o dylematach, które kończą się skokiem. Nastoletnia dziewczyna wzięła na ręce niewidomego braciszka i skoczyła. Co z tym zrobić? Z jednej strony – podobno jest tak, że kiedy gazety zaczynają pisać o samobójcach, to zawsze przybywa samobójców. A drugiej strony – czy mamy udawać, że tego nie ma? Wydaje mi się, że teatr może o tym rozmawiać. Nie wiem, czy pamiętasz, że kiedy kończyliśmy w 2014 roku pracę nad spektaklem „Bramy raju” na Ukrainie zaczynał się Majdan. Teraz, od kilku dni, wszyscy mówią o samobójczej śmierci Polki w Egipcie. W realnym życiu dzieje się dokładnie to samo, co w pierwszej scenie spektaklu „Panna Nikt” – jednej z tych, które napisał autor scenariusza Artur Pałyga – jej nauczyciele, koleżanki i koledzy z klasy, ich rodzice – zadają sobie pytanie „kto jest winien?”. Samobójstwo zawsze jakimś odpryskiem obwinia wszystkich, którzy są najbliżej, promieniuje, jest wydarzeniem zmieniającym na długie lata naszą percepcję.

T.D.: Relacje dzieci i rodziców to jeden z tematów tego spektaklu.

P.P.: Jak rozmawiać z nastolatkami? Paradoks polega na tym, że z jednej strony chciałoby się być totalnie otwartym, słuchać, być, towarzyszyć. A z drugiej strony – i w tym spektaklu wielokrotnie to powraca – kiedy człowiek ma „naście” lat, to szuka partnera do sparringu, kogoś, kto powie NIE, kogoś z kim się można spierać, mocować. Rośnie pokolenie, które ma coraz więcej swobody, a rodzice nie wiedzą, gdzie są granice tej swobody. To nie jest tak, że oni na coś dzieciom pozwalają. Większość życia dzieci odbywa się w przestrzeni, do której rodzice nie mają w ogóle żadnego dostępu. Nie rozumieją jej zasad. Dzieci uczą swoich rodziców, jak korzystać z różnych zabawek. To one mogą wprowadzić w swój świat, ale często robią to wyłącznie na własnych zasadach. Dorosłemu przychodzi wtedy na myśl, że wprawdzie ma kontakt z czymś, co jest treścią życia jego dziecka, ale jest to dla niego kompletnie niedostępne – jak hieroglify.

www.wteatrw.pl Wrocławski Teatr Współczesny

Tomek Tryzna PANNA NIKT

scenariusz: Artur Pałyga

reżyseria: Paweł Passini

scenografia: Zuzanna Srebrna

kostiumy: Elbruzda

muzyka: Łukasz Wójcik, Paweł Passini

światło: Katarzyna Łuszczyk

projekcje wideo: Maria Porzyc, Agnieszka Waszczeniuk

asystenci reżysera: Elżbieta Kozak, Krzysztof Boczkowski,

Anna Wolszczak (PWST Wrocław), Filip Jaśkiewicz (Uniwersytet Wrocławski)

inspicjentka: Elżbieta Kozak

obsada:

Marysia / Królowa – Katarzyna Pietruska [gościnnie]

Kasia – Aleksandra Karpiuk [gościnnie]

Ewa – Milena Staszuk [gościnnie]

Nikt / Wysoki Pan / Okularnik – Krzysztof Boczkowski

Brat / Pimpuś / Astrolog / Jeden z Panów – Maciej Kowalczyk

Babcia / Kobieta – Beata Rakowska

Szkapa / Klaudia – Jolanta Solarz-Szwed

Mama Marysi / Ochmistrzyni – Irena Rybicka

Tata Marysi / Minister – Krzysztof Kuliński

Siostra / Zosia / Magda – Maria Kania

Wychowawczyni – Ewelina Paszke-Lowitzsch

Pedagog szkolny / Lustro / Słońce / Facet / Amabasador – Jerzy Senator

Uczennica – Elżbieta Kozak

Ziębiński / Brat Ewy Michał-Majkel – Michał Szwed

Tadziu / Kawczak / Książę – Marcin Łuczak

Dżigi – Przemysław Kozłowski

Tata Ewy / Minister Wojny – Maciej Tomaszewski

Mama Ewy – Renata Kościelniak

Mama Kasi – Zina Kerste

prapremiera: 20 maja 2017, Duża Scena

Dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego

„Kiedy czytałem „Pannę Nikt” jako szesnastolatek – mówi Passini – czułem, że ktoś nareszcie podjął ze mną prawdziwy dialog o moim dojrzewaniu, problemach, lękach i pytaniach, które sobie zadaję. Ta książka mną wstrząsnęła. Dziś czytam ją jako historię o tym, jak to jest żyć na bagnach, mieć dom bez fundamentów. Uważam, że Tryzna stworzył jedną z najciekawszych diagnoz czasu transformacji, że pisał o dojrzewaniu w makro-skali, o stanie, kiedy jeden system wartości runął, a w jego miejsce nie powstaje żaden inny. Ta transformacja trwa”.

Książka Tomka Tryzny „Panna Nikt” ukazała się w 1994 roku i stała się jednym z największych i najgłośniejszych wydarzeń literackich tamtych lat zarówno w wymiarze czytelniczym, medialnym jak i krytycznoliterackim. Autorem entuzjastycznej recenzji powieści był Czesław Miłosz, który pisał o niej: „Pierwsza prawdziwie postmodernistyczna polska powieść […] Autor potężnie nabija się z czytelników i czytelniczek, zwłaszcza tych poniżej czterdziestki, pozwalając im zyskać poczucie wyższości nad miotaniem się i gaworzeniem istot niedojrzałych, po to, żeby nagle wpędzić bezpiecznych w niepokój: przecież to my, to nasz światopogląd, co z tego, że dziecinnie uproszczony, kiedy ten sam i nie ma na horyzoncie żadnych innych przekonań”. Powieść sfilmował w 1996 roku Andrzej Wajda.

W scenariuszu wykorzystano wiersz Aleksandry Karpiuk „Ja tam stoję” oraz tekst Małgorzaty Lempart, licealistki z Wałbrzycha.


Add comment btn