Aktualności

WROCŁAW. PANI FURIA - premiera we Współczesnym

001 pani furia plakat a4

Grażyna Plebanek PANI FURIA

Sztuka nagrodzona w II Konkursie Dramaturgicznym STREFY KONTAKTU realizacją na scenie WTW oraz nagrodą Pawła Korczaka za „wnikliwe rozpoznanie i oryginalne przedstawienie zagrożeń współczesnego świata”.

reżyseria: Krzysztof Czeczot

dramaturgia: Jadwiga Juczkowicz

reżyseria światła: Jakub Lech

projekcje wideo: Jakub Lech, Okime Emiko

kostiumy i scenografia: Dawid Zalesky

muzyka: Maciej Zych

asystent reżysera: Michał Szwed

inspicjentka: Justyna Bartman-Jaskuła

produkcja dźwięku: Osorno Krzysztof Czeczot

koordynacja kaskaderów: Tomasz Maziarz

obsada:

Eddy – Wiesław Cichy

Alia – Dominika Kimaty [gościnnie]

Instruktor – Tadeusz Ratuszniak

Mariusz – Krzysztof Zych

Laura – Jolanta Solarz-Szwed

Pascale – Przemysław Kozłowski

Mohamed – Michał Szwed

Brat Alii – Karol Iwański [gościnnie]

Anielka – Katarzyna Pilichowska [gościnnie]

Matka Anielki – Elżbieta Golińska

Kaznodzieja – Marcin Łuczak

Minister – Maciej Tomaszewski

Dziennikarz – Maciej Kowalczyk

Alpha – Tomasz Zieliński [gościnnie]

Dorian – Michał Szwed

Rycerz I – Marcin Łuczak

Rycerz II – Maciej Kowalczyk

Rycerz III – Michał Szwed

prapremiera 19 maja 2018 r. Duża Scena

„Zawsze musimy pamiętać, że za zwycięstwo zła w świecie odpowiedzialni nie są jego ślepi wykonawcy, ale przede wszystkim oświeceni duchowo słudzy dobra". [Fiodor Stiepun Bywszeje i niesbywszejesia („Minione, niespełnione”)]

"Bohaterki (bohaterka dramatu Grażyny Plebanek - Alia, oraz dodana przeze mnie postać - Anielka), to wcielenia współczesnych furii. Skompilowana z nowym tekstem Pani Furia to opowieść o narodzinach, dojrzewaniu i eksplozji głęboko zakorzenionego w człowieku bólu, gniewu i cierpienia pokazana z dwóch, pozornie różnych perspektyw. To opowieść o przeznaczeniu, fatum i piętnie, jakie odciska na nas rodzina, wiara, przekonania oraz wychowanie. I o niemożliwym przebaczeniu. Furie potrafią być katami i ofiarami jednocześnie. Opowieść o furiach, to opowieść o czasach upadku. O postapokaliptycznych, ponowoczesnych zgliszczach cywilizacji. O dekadenckim rozpadzie, który nie ma w sobie nic z romantycznych mrzonek fin de sciecle'u. Furie to postaci tragiczne. Eksplozja furii nie przynosi nadziei i oczyszczenia, nie prowadzi do żadnego katharsis. Jest dosłowna i ostateczna, a zarazem przerażająco pusta". [Jadwiga Juczkowicz]

Grażyna Plebanek – pisarka, felietonistka, pracowała jako dziennikarka dla Agencji Reutera i „Gazety Wyborczej". Stała felietonistka „Polityki", „Wysokich Obcasów Extra" i magazynu „Trendy". Autorka bestsellerowej powieści Nielegalne związki [2010] wydanej także w Anglii [2012, Stork Press] i USA [2013, New Europe Books], która znalazła się na liście światowych lektur wartych przeczytania. Napisała również powieści Pudełko ze szpilkami [2002], Dziewczyny z Portofino [2005], Przystupa [2007], Bokserka [2014], Pani Furia [2016] oraz tom esejów literackich Córki Rozbójniczki [2013]. Od lat promuje literaturę polską za granicą, występując jako gość na festiwalach literackich. W ostatnich latach uczestniczyła m.in. w spotkaniu autorskim zorganizowanym w Parlamencie Europejskim. Gościła też na festiwalu Writers Unlimited w Hadze [Holandia], gdzie odczytała swoją wersję Ody do radości – hymnu europejskiego. Mieszka w Brukseli. Jest laureatką austriackiej nagrody Złote Sowy za promowanie Polski za granicą. Znalazła się w międzynarodowej grupie artystów, których portrety autorstwa belgijskiego fotografa Stephana Vanfleterena można oglądać na wystawie otwartej w 2009 r. w Brukseli przez kolejne dziesięć lat. W II Konkursie Dramaturgicznym STREFY KONTAKTU zadebiutowała jako dramatopisarka. Realizacja dramatu Pani Furia na scenie Wrocławskiego Teatru Współczesnego jest nagrody dla autorki.

Krzysztof Czeczot – aktor, reżyser, dramaturg. Ukończył Wydział Aktorski PWSFTviT w Łodzi, na którym obronił również doktorat i tam też obecnie wykłada. Wystąpił w kilkudziesięciu filmach fabularnych oraz produkcjach telewizyjnych. Jest także autorem kilku dramatów, słuchowisk radiowych, libretta operetki. Wielokrotnie nagradzany na festiwalach filmowych, teatralnych i radiowo-telewizyjnych. Na festiwalu Prix Europa w Berlinie otrzymał prestiżową nagrodę Best European Radio Drama of the Year 2013 za słuchowisko Andy. Było to pierwsze takie wyróżnienie w dziewięćdziesięcioletniej historii Polskiego Radia. Od 2013 r. wraz z Jadwigą Juczkowicz, prowadzi dom producencki OSORNO, gdzie powstało kilkaset godzin słuchowisk radiowych i audiobooków.

Jadwiga Juczkowicz – antropolożka, scenarzystka, dramaturżka, producentka. Studiowała w Instytucie Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego, a także w Pradze – na wydziale Historii Teatru Katedry Filozoficznej Uniwersytetu Karola oraz na wydziale Teatralnym Akademii Sztuk Scenicznych [DAMU]. Otrzymała stypendium Ministra Edukacji i Szkolnictwa Wyższego oraz specjalne stypendium Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy. Producentka spektaklu Światło w nocy, słuchowisk [m.in. Błękitna pustynia], seriali radiowych [m.in. Filip, Karski], koncertów [Przemiana] oraz audiobooków. Autorka adaptacji teatralnych i radiowych oraz scenariuszy seriali telewizyjnych.

Jakub Lech – artysta wizualny, reżyser światła i multimediów poruszający się w obszarze nowych technologii i działań badających relację obrazu z dźwiękiem i przestrzenią. W latach 1998—2003 student Wydziału Grafiki Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu [dyplom w pracowni Grafiki Artystycznej i Rysunku Zawodowego oraz w pracowni Grafiki Intermedialnej, 2003]. Członek i współzałożyciel kolektywu artystycznego [IP] IDENTITY PROBLEM GROUP oraz współtwórca IP STUDIO. Rysownik, twórca animacji, krótkich form filmowych, wizualizacji, instalacji interaktywnych, opraw multimedialnych do kilkudziesięciu spektakli teatralnych i koncertów. Współpracował z wieloma teatrami oraz reżyserami w Polsce i na świecie realizując projekcje wideo oraz projektując elementy scenografii multimedialnej. Najnowsze realizacje, w których brał udział, to między innymi Mo Fei w reżyserii Krystiana Lupy w Teatrze Wielkim w Tjanjinie [Chiny, 2017] oraz Lokis w reżyserii Łukasza Twarkowskiego w Teatrze Narodowym w Wilnie [Litwa, 2017, za projekcje wideo otrzymał nagrodę Ministerstwa Kultury Litwy].

Okime Emiko [Emilia Gumańska] – wrocławska artystka wizualna, VJka, producentka różnorodnych form video, montażystka oraz fotografka. Współtwórczyni audiowizualnego duetu Dotokime.live. Prowadzi wrocławskie studio fotograficzno-filmowe OKIME Studio na Wyspie Tamka Art Hub. Prace Emiko można oglądać w przestrzeniach klubowych, galeryjnych oraz festiwalowych. Jej projekty VJskie były prezentowane podczas wielu wydarzeń muzyczno-kulturalnych w Europie, Azji oraz Ameryce Południowej.

Dawid Zalesky – dyrektor kreatywny, web designer, reżyser, scenograf, artysta wizualny. Ukończył studia na Akademii Sztuk Scenicznych [DAMU] w Pradze [katedra Scenografii Dramatycznej oraz katedra Scenografii Alternatywnej]. Był stypendystą ENSAAMA-Olivier de Serres w Paryżu w katedrze Textil Design. W swojej działalności poszukuje wspólnej materii biznesu i sztuki oraz designu. Realizuje koncepcje scenograficzne dla teatrów w Polsce i za granicą. Współpracował m.in. z Moniką Strzępką i Pawłem Demirskim, Jagą Hupało, Markiem Straszewskim. Tworzył oprawę graficzną cenionych polskich magazynów, m.in.: „Label Magazine”, „Kikimora”, „FUTU Paper”. Ponadto zajmuje się projektami site specific. Jest także współtwórcą i uczestnikiem projektów artystycznych, m.in. Praguebiennale2, Helping, Survival Wrocław, ANIMO Kwidzyn, Łódź Design Strefa Tymienieckiego, From Commusim To Shamanism – Centrum Pompidou w Paryżu oraz Tabloid Gallery w Tokio. Poza scenografią i designem zajmuje się modą. Publikował m.in. w pismach „Twój Styl”, „KMAG”, „Elle”, „ Vogue Italy”, „Exklusive”, „InStyle”, „Wysokie Obcasy”.

Maciej Zych – absolwent wydziału Reżyserii Dźwięku na Uniwersytecie Muzycznym im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Kompozytor, muzyk, sound designer oraz realizator nagrań. Autor udźwiękowienia oraz muzyki do wielu audiobooków (m.in. Krzyżacy, Biblia Audio, Oscar i Pani Róża). Twórca multimedialny, tworzył przestrzenne oprawy dźwiękowe do koncertów (m.in. Golem, Przemiana), wykonywanych np. w muzeum POLIN, NInA, CSK w Lublinie. Aktywny muzyk – koncertował m.in. ze Stanisławem Soyką, Robodromem. Aktualnie współtworzy zespół Niemy Movie grający muzykę do filmów niemych na żywo.

Pisząc powieść o narodzinach przemocy czułam luksus antropologa z początków XX wieku – wydawało mi się, że biorę na warsztat temat odległy. Kiedy w 2015 pisałam adaptację teatralną powieści, wciąż nie miałam wrażenia, że wywołuję wilka z lasu.

A dziś mam. Ugrupowanie o charakterze faszystowskim ONR dostało błogosławieństwo polskiego kościoła, bo jak inaczej tłumaczyć jej obecność na Jasnej Górze? Nacjonaliści zebrali się też w Stoczni Gdańskiej, symbolu polskiej „Solidarności".

To dzięki stoczniowcom i oporowi Polaków wobec komunistów jesteśmy dziś wolni. Mojej wolności używam do pisania, podróżowania, poznawania ludzi, mówienia im, czym jest Polska. ONR używa swojej wolności do rehabilitowania symboli faszystowskich i nawoływania do obrony przed wrogiem.

Kim jest ten wróg? Czy to mój brukselski sąsiad, który nie urodził się Polakiem? Czarnoskóra Alia, policjantka, bohaterka mojej sztuki? Jej ojciec, gawędziarz z Kinszasy?

Przemoc tkwi w nas, drapieżcach. Jesteśmy paskudnym gatunkiem. Wyniszczamy nasz dom – planetę, na której żyjemy. Wygryzamy się, napuszczani jedni na drugich. „Czyścić kraj z obcych – rękami obcych" – to dewiza manipulanta z „Pani Furii", który tworzy specjalną komórkę do rozprawiania się z „obcymi". To się dzieje dziś i u nas, w Polsce.

Mieliśmy królów szwedzkich, francuskich, austriackich, niemieckich; królowe z Czech, Węgier, Brandenburgii, Rosji. To nie najnowsza moda multikulti, tylko nasze narodowe dziedzictwo.

W Polsce zawsze sąsiadowali ze sobą Żydzi, Czesi, Niemcy, Tatarzy, Łemkowie, Rosjanie, Ukraińcy, Kaszubi, Ślązacy, Węgrzy i inni. A dziś ich potomkowie chcą czyścić kraj z obcych.

Czy zaczną od siebie? Kim jest „obcy"?

Grażyna Plebanek

MOŻE TO MY JESTEŚMY DZICY

rozmowa z Grażyną Plebanek

Tatiana Drzycimska: „Znacie taką złość? Wrr... Ja ją znam aż za dobrze. Kiedy nadchodzi, zmieniam się w...” - mówi Alia w „Pani Furii”. Uprawia pani kick boxing. To jest recepta na rozładowanie stresu?

Grażyna Plebanek: Kick boxing chodził za mną od lat. Skuteczny, bo pozwala się obronić, piękny jak taniec. Wymaga szybkości, rozciągnięcia, wytrzymałości, koncentracji. Kiedy przychodzę do klubu bokserskiego, zapominam o całym świecie. Liczą się ćwiczenia, ciosy. Nigdy nie uderzam mściwie, wyobrażając sobie, że worek bokserski to makiaweliczny polityk czy upierdliwy urzędnik. Walka bokserska to kalkulacja, bije się na zimno. Muhammad Ali podsumował to prowokacyjnie, jak to on: „Trawa rośnie, ptaki śpiewają, a ja po prostu biję ludzi”.

T.D.: Jakich ludzi tam pani spotkała?

G.P.: Inspektora policji, sędzinę, chłopaka, który przedarł się do Belgii z Maroka pod ciężarówką, pracownicę opieki społecznej, psychiatrę, świadka ludobójstwa w Ruandzie, uczniów, studentów. Belgów z rodzin marokańskich, kongijskich i belgo-belgijskich, jak mówimy o autochtonach. Kilkanaście nacji. W tym Polaków. Świetnych ludzi, których normalnie bym nie spotkała. Klub bokserski, wspólne treningi łączą, dają wyjątkowe poczucie wspólnoty. Kick boxing jest dopełnieniem innych moich pasji sportowych: strzelania, żeglarstwa, narciarstwa, które uprawiam od nastoletniości. W boksowaniu zakochałam się po uszy – to trwa już prawie dziesięć lat.

T.D.: Co to pani daje?

G.P.: Pozwala być w kontakcie ze sobą. Gwarantuje odcięcie się od myśli, spraw, zadań, chaosu dnia. Daje czysty, mocny kontakt z innymi. Razem ćwiczymy, wiemy, jaki kto ma styl walki, kto jest skupiony, a kto zaczyna ostro i szybko się wypala.

T.D.: Belgia, Kongo i afera policyjna sprzed kilku lat to realia, które stały się dla Pani tłem opowieści o samotności we współczesnej Europie. Europejczycy kolonizowali kiedyś świat... Czy jesteśmy dziś w stanie współistnieć na partnerskich zasadach?

G.P.: Musimy. Tak się dzieje w międzynarodowych miastach – Brukseli, Paryżu, Londynie, Nowym Jorku, Berlinie. Są wpadki i błędy, są napięcia, ale nie ma drogi wstecz. Coraz więcej jest kampanii uświadamiających, czym jest rasizm, działań integracyjnych. Ale tak naprawdę to, co łączy nas skutecznie, to życie codzienne, wspólna praca, zabawa.

Duże, międzynarodowe miasta powinny mieć głos w sprawach imigrantów. Bo my znamy to wszystko z praktyki. Politycy, którzy nie mają takich doświadczeń, są jak dzieci we mgle. Nic nie wiedzą, naprawdę nic.

T.D.: Jak formować siebie, aby inni potrafili z nami wytrzymać?

G.P.: Odpuścić sobie europocentryzm. Nie patrzeć na ludzi, jak Bronisław Malinowski na „dzikich”. Bo może to my jesteśmy dzicy, nasze jedzenie jest dziwne, nasze kiszone ogórki zepsute. Z drugiej strony przyjmując imigrantów warto jasno wyłożyć zasady, których mają trzymać się nowi obywatele. W Szwecji tego nie zrobiono, bo Szwedzi panicznie boją się konfrontacji i teraz mają problem. Przyjęci przez nich ludzie nie wiedzą, czego się trzymać. Co zachować ze swojej kultury, a co przyjąć z kraju gospodarzy.

W Belgii z kolei żyje wciąż pokolenie kolonizatorów [Kongo odzyskało niepodległość w 1960 roku]. Ich dzieci i wnuki rozumieją idee równościowe, ale czasem podświadomie wypsnie im się wyższościowy ton.

Szkoły są w tyle za zmianami. W program wpisana jest historia Belgii, liźnięta jest historia Europy. Ale nie ma miejsca na historię krajów ludzi, których tu sprowadzono do niewdzięcznych i źle płatnych prac – Włochów, Marokańczyków. O Kongu wspomina się jedynie w kontekście „eksploratora” Leopolda II i niewolnictwa. O Polsce pojawia się wzmianka tylko przy okazji Holocaustu.

Rynek pracy wyklucza Belgów niebelgijskiego pochodzenia. Najlepiej wykształconą grupą są Kongijczycy, ale to właśnie w tej grupie odnotowuje się największe bezrobocie. Bo pracodawcy wolą zatrudniać białych. To samo z Belgami marokańskiego pochodzenie – trafiają na szklany sufit.

T.D.: Jak to zrobić, abyśmy o sobie nawzajem mówili „on jest inny”, a nie „on jest obcy”.

G.P.: Pielęgnować w sobie ciekawość drugiego człowieka, empatię. W Polsce mamy mnóstwo przejawów nieuzasadnionej wyższości nad innymi nacjami, arogancja przejawia się w języku. Wykształceni Polacy potrafią powiedzieć: „ten Murzyn”, „ta ich murzyńska muzyka”, „zapytał mnie o drogę po angielsku z tym ich murzyńskim akcentem” – to przykłady rozmów w polskich domach. Czasem nie ma tu złych intencji – jest wdrukowana pogarda dla Afrykańczyków, m.in. przez literaturę. Reszta jest kwestią niewiedzy.

Kiedy takie traktowanie spotyka Polaka za granicą, jest oburzony. My, gorsi?! Przecież nasza historia, kultura! Tyle, że w Europie nikt o tym nie wie. Jesteśmy tymi gorszymi. W Belgii o Polakach myśli się tylko jako o budowlańcach i sprzątaczkach. A teraz jako o nacjonalistach.

T.D.: Czy planuje pani kolejny dramat?

G.P.: Tak, bo podoba mi się forma teatralna, daje inny oddech. Kocham strukturę powieściową, tam jestem najbardziej sobą, ale praca nad sztuką pokazała mi nowe możliwości. A to, że „Pani Furia” została nagrodzona i to dwukrotnie, dało mi piękny wiatr w żagle.

FURIE

rozmowa Z Krzysztofem Czeczotem

Tatiana Drzycimska: Ilu sztuk broni będziecie używać w spektaklu i czy napięcie od początku będzie nie do wytrzymania, a potem będzie stale rosło?

Krzysztof Czeczot: Naszą najważniejszą i najsilniej rażącą bronią są aktorzy i ich role. Jesteśmy jeszcze przed premierą, ale z toku prób wynika, że to będzie bardzo intensywne, porażające wręcz, przedstawienie. Silnym ładunkiem wybuchowym jest także tekst. Do tego używamy dwóch pistoletów i dwóch karabinów. Taki jest plan, żeby od śmiechu przejść do przerażenia, od komedii – do niewygody obserwowania do czego doprowadziło to wszystko, co miało być dobre i zabawne.

Tytuł sztuki Grażyny Plebanek brzmi „Pani Furia". W twoim spektaklu są dwie Furie. W Belgii Alia, która przyjechała tam z rodzicami jako dziecko z dawnej kolonii, Konga. A w Polsce Anielka, wychowana w rodzinie bez ojca przez władczą i wszystkowiedzacą matkę.

Furia jest pojęciem mitycznym, które objawia się w każdym z naszych bohaterów. Każdy z nich ma własną Furię, nie tylko Alia i Anielka. Każdy z nas przecież taką Furię w sobie nosi. Teraz pytanie – jak sobie z tym radzimy?

Jaki to będzie teatr?

Zawsze staram się konstruować spektakl, który poruszy widzów. Chcę, żeby to przedstawienie było ciekawe w odbiorze. Żeby uderzało ścianą emocji.

A co sprawiło, że powiedziałeś sobie: tak, będę reżyserował sztukę Grażyny Plebanek „Pani Furia"?

Pomyślałem, że to pasjonujący temat – ludzka furia. Do dramatu Grażyny Plebanek Jadwiga Juczkowicz dopisała wątek polskiej furii, którą reprezentują Anielka i jej matka. Zabierając się za ten tekst, chciałem zbadać, jak dzisiaj, w świecie cyfrowych komunikatów, w szumie informacyjnym, kiełkuje zło, które rośnie aż do niszczącej furii. Chciałem się przyjrzeć, jak pokolenie naszych rodziców przeżywało swoje furie, które przeniosło na kolejne pokolenie i jak ta sztafeta furii trwa. Teraz ta furia jest jeszcze bardziej miażdżąca, niszczycielska. Żyjemy w czasach, kiedy nie podlega już ona żadnemu tabu. Puściły hamulce.

To przedstawienie ma motto. Autor nazywa się Fiodor Stiepun, i napisał: „Zawsze musimy pamiętać, że za zwycięstwo zła w świecie odpowiedzialni nie są jego ślepi wykonawcy, ale przede wszystkim oświeceni duchowo słudzy dobra". To jest rosyjski filozof i krytyk, także teatralny, który żył w kilku epokach. Urodził się w XIX wieku, zmarł w drugiej połowie XX wieku, trochę widział. To, co mamy teraz – agresję, ksenofobię, nietolerancję wobec obcych, manipulowanie społeczeństwem – to nie są wynalazki ostatniego dziesięciolecia.

To prawda, były zawsze, są teraz i będą w przyszłości, tylko, że żyjemy w szczególnym czasie, kiedy w niezwykle dynamiczny sposób galopuje cyfryzacja. YouTube ma dopiero 10 lat, Facebook 15 lat, komórka jest w powszechnym użytku od około 20 lat, a dostęp do smartfona i Internetu w telefonie mamy zaledwie od kilku lat. To po pierwsze. Popatrz na te pary w knajpach – zanim kelner przyniesie jedzenie, skrolują ekrany. Popatrz na wycieczki klasowe siedzące na rynku – siedzą w necie. Rozrywają się nasze więzi. Oddalamy się od siebie. Druga rzecz – kiedyś nie było tak jasne i oczywiste, w jak cyniczny sposób polityka wykorzystywała nasze najgorsze instynkty. Populizm istniał zawsze. Ale teraz doszło do sytuacji, w której bardzo łatwo jest manipulować i sterować ludźmi za pomocą agresywnego komunikatu. Wmawia nam się, że zawsze jest jakiś OBCY, który chce nam coś zabrać, zniszczyć nas – że jak nie Rusek, to Żyd, albo Muzułmanin, albo uchodźca z Afryki, albo z Bliskiego Wschodu, albo ta Unia, a jak nie Unia, to że oni, ci INNI, niż my, chcąc nas załatwić. I że nasza tożsamość wówczas będzie prawdziwa i silna, kiedy tego OBCEGO wspólnotowo zniszczymy. To jest droga donikąd. O tym chcemy rozmawiać poprzez nasze przedstawienie.


Add comment btn