Wywiady

VALERIY KUZEMBAYEV

AUTOR: Wojciech Giczkowski FOT.: Astana Balet
23.11.2016


Kuzembaev

Spadkobiercy Selezneva

Z Valeriyem Kuzembayevem, dyrektorem Astana Ballet, który wystąpił z wielkim powodzeniem w Warszawie i Wrocławiu, rozmawia Wojciech Giczkowski

Grupa baletowa Astana Ballet składa się w większości z absolwentów Szkoły Baletowej im. A. Selezneva z Ałmaty. Jak wygląda system edukacji baletowej w Kazachstanie i nabór tancerzy do zespołu?

Rzeczywiście wszyscy nasi tancerze są absolwentami Szkoły Baletowej z Ałmaty, która nosi imię znakomitego twórcy baletu Aleksandra Selezneva. Był on pierwszym zawodowym tancerzem, a potem pedagogiem, który w latach trzydziestych ubiegłego wieku przyjechał do Ałmaty, aby stworzyć pierwszy w Kazachstanie balet. Jako doskonały organizator przyczynił się do powstania zawodowej grupy baletowej i pierwszej szkoły baletowej w naszym kraju. Teatr powstał w 1934 roku. Nasza kazachska szkoła łączy w programie nauczania dwie szkoły – moskiewską i petersburską. Nauka rozpoczyna się od dziewiątego roku życia i trwa aż do ukończenia szkoły średniej. Tworząc nasz zespół, w 2013 roku, wybrano 25 najlepszych absolwentów z ostatnich dwóch lat. Początkowo był to tylko zespół żeński, który tym właśnie miał się różnić od Zespołu Baletu Narodowego.

Pozycje nawiązujące do folkloru – modnego obecnie w świecie baletu, zwłaszcza w USA, np. w zespole Paula Taylora – to uleganie tej modzie, czy raczej chęć zaprezentowania na świecie obyczajów i piękna kultury ludowej Kazachstanu?

W kulturze kazachskiej taniec męski praktycznie nie istniał. Mężczyźni zwyczajowo zajmowali się jazdą konną i wojaczką, a tańczyły kobiety. W szkole są oczywiście chłopcy. Astana Ballet zaczął występować bez mężczyzn, ale z czasem spostrzegliśmy, że nie możemy się dalej rozwijać i dlatego dokooptowaliśmy do zespołu sześciu panów do baletu „Balanchinada” według Georgesa Balanchine. To nie było przedstawienie dla widzów zagranicznych, ale współczesny balet, choć z elementami narodowymi. W naszym planach nie uwzględnialiśmy widowisk folklorystycznych ani typu etno, ale tworzyliśmy spektakle narodowe wywodzące się z kultury kazachskiej.

Obecnie w naszym zespole mamy nie tylko artystów kazachstańskich, lecz także przyjmujemy do zespołu tancerzy zagranicznych. Dwie baleriny są z Japonii, jeden tancerz pochodzi z Belgii, drugi zaś z Izraela.

Kazachstan szczyci się posiadaniem Narodowego Zespołu Baletowego. W przepięknym budynku teatru Astana Opera wystawiane są pozycje klasycznego baletu, takie jak „Don Kichot” czy „Jezioro łabędzie”. Czy Wasz zespół to uzupełnienie baletu narodowego?

Zespól Astana Opera to klasyczna baletowa trupa, która ma 120 członków. My staramy się nie powielać ich repertuaru. Chcemy tworzyć nowoczesny balet na bardzo wysokim poziomie. Zaczynaliśmy swoją działalność także w budynku Astana Opera, ale już 10 grudnia bieżącego roku otwieramy swój teatr w Astanie. Dla naszego zespołu wybudowano nowoczesny teatr w stylu hi-tech.

Tańczycie raczej program nowoczesny lub mozaikowy, złożony z krótszych pozycji repertuarowych. Czy robicie to celowo, czy jest to program specjalnie przygotowany na zagraniczne tournée?

Ponieważ przez trzy lata nie mieliśmy swojego personelu technicznego, na początku działalności nasz zespół przygotowywał miniatury baletowe, a potem jednoaktowe przedstawienia. Teraz, gdy już mamy swoją siedzibę, możemy wreszcie przygotować pełnospektaklowy balet.

Korzystacie z usług znanych choreografów. Bardzo często występujecie za granicą. Jak Wasza sztuka jest odbierana w krajach posiadających duży dorobek baletowy?

Chętnie występujemy zagranicą i przyglądamy się innym zespołom tańca nowoczesnego. Chcemy poszerzyć swoje techniczne umiejętności, bo pamiętajmy, że nasi tancerze pokończyli szkoły tańca klasycznego. Poszukujemy więc naszego własnego stylu, który chcemy dopiero wykształcić przy pomocy gościnnych choreografów. Różne style – neoklasyka, taniec modern i contemporary dance to formy, które chcemy przyswoić i pokazać przed naszą publicznością. Nikogo nie naśladujemy. Do współpracy zaprosiliśmy brazylijskiego choreografa pracującego w Europie, Ricarda Amarante, który przygotował już z nami neoklasyczne balety. Zobaczymy, czy to będzie nasz styl i kierunek rozwoju.

Jakie plany artystyczne ma Astana Ballet na kolejny rok?

W nowym roku chcemy przygotować dwa duże spektakle i sześć miniatur choreograficznych. Wyjeżdżamy na festiwale do Brazylii i do Mińska na Białorusi. Zagramy także w Brukseli i w Serbii. Występując za granicą mamy nadzieję na kontakt nie tylko z lokalną społecznością kazachską, lecz także na obecność publiczności międzynarodowej. Pokazaliśmy nasze spektakle już w Paryżu, Wiedniu i Budapeszcie. Wiemy, że widzowie najpierw chcą zobaczyć coś folklorystycznego, ale kiedy zobaczą taniec narodowy w nowoczesnej interpretacji, to wszystkim się to podoba. W Astanie, przepięknym nowym mieście, mieszka obecnie około miliona ludzi. To dużo mieszkańców, ale póki co pracujemy nad tym, aby chcieli oni chodzić do teatru, tak jak publiczność w Ałma Acie.