Artykuły

Skandalistka

AUTOR: Izabela Mikrut FOT.: Wydawnictwo Literackie
17.12.2016


182 233 thickbox

Postacie, które idą pod prąd epoki mają większe szanse na zapisanie się w historii i zaistnienie w świadomości potomnych. Buntownicy i samotnicy zawsze cieszą się większym poparciem następców. Do barwnych postaci XX wieku należała niewątpliwie Irena Krzywicka, której Agata Tuszyńska poświęciła tom „Długie życie gorszycielki”. Po kilkunastu latach od pierwszego wydania książka doczekała się wznowienia (w poprawionej wersji), co tylko pokazuje zainteresowanie nietuzinkowymi osobowościami. Irena Krzywicka jest u Tuszyńskiej przedstawiana na trzy sposoby. Po pierwsze w biografizującej narracji. To możliwość nakreślania ram czasowych i etapów życia, tych elementów egzystencji, które miały wpływ na rozmaite wybory i decyzje. Po drugie – sięga Tuszyńska do wypowiedzi, zapisków oraz nagrań bohaterki tomu. Krzywicka przedstawia część wydarzeń z własnej perspektywy, pokazując, jak je odbierała jeszcze po latach. Tu niestety w pewnym momencie ciekawego głosu skandalistki zabraknie – do ważnej części spraw obyczajowych już się Krzywicka nie odniesie. Trzecią narrację zapewniają osoby z bliskiego kręgu Ireny Krzywickiej – syn Andrzej, „przybrane” dzieci, a później i ich rodziny, postacie ze świata literatury i kultury, bywalcy salonu i przedstawiciele środowiska.

„Długie życie gorszycielki” to tom, w którym egzystencja bohaterki dzieli się na uzależnione od pozaliterackiego kontekstu etapy. Co ciekawe, Krzywicka, która przez cały czas funkcjonuje jako pisarka, tu zyskuje inne portrety. W dwudziestoleciu międzywojennym ważniejsza okazuje się jej relacja z Boyem i odważne poglądy na temat kobiet (czy edukacji seksualnej), po wojnie zdominowuje opowieść próba przyjrzenia się strukturom ZMP (i sytuacja z zaszczuwaniem szkolnych piękności, które nie chciały podporządkować się wymogom grupy). Tu Krzywicka według poszkodowanych staje się niemal oprawcą, ale według drugiej strony konfliktu – jej wina jest nikła. Fakt, że sam mocno rozbudowany temat odwraca uwagę od kwestii towarzysko-środowiskowych. Dopiero opowieść o domach pracy twórczej przypomina o „zawodowych” tematach w biografii Ireny Krzywickiej. Agata Tuszyńska wiele miejsca poświęca synom – pierwszy umarł, drugi przeszedł ciężką chorobę (do tego stopnia, że matka niemal „urodziła go na nowo”) – do opowieści stopniowo wkraczają kolejni bliscy. Ważne będą zwłaszcza związki Andrzeja Krzywickiego – w pewnym momencie poważnie wpłyną na losy bohaterki tomu. Cały konflikt z trzecią żoną autorka przedstawia przez pryzmat rodziny. W potężnym tomie rzadko zajmuje się literaturą – już szybciej opiniami innych pisarzy. Chociaż Krzywicka pasuje feministkom, także ten motyw jest w narracji raczej łagodzony czy przesuwany do tła. Dużo pewniej Agata Tuszyńska czuje się w zarysowywaniu charakteru postaci. Irena Krzywicka to zawsze osoba pewna siebie i despotyczna – ale to, co w jej młodych latach traktowane przez otoczenie było nawet z uznaniem, na starość zamienia bohaterkę we własną karykaturę. Tuszyńska bardzo zgrabnie opowiada o tych zmianach w odbiorze postaci, wychwytuje sytuacje, w których otwartość Krzywickiej przestaje pasować i do jej wieku, i do otoczenia.

Jest tom „Krzywicka. Długie życie gorszycielki” opowieścią rozbudowaną i barwną – nie może być inny ze względu na charakter postaci. Ale też Agata Tuszyńska prezentowaną postać darzy dużą sympatią, nie szuka i nie podsyca skandali, stara się za to podkreślić inność Krzywickiej na tle epoki. Pokazuje samotność „gorszycielki” w średnim wieku, ale i zdrowe podejście do kwestii związków czy przyjaźni. Przez narrację przebija niezadane pytanie o szczęście kobiety, która odważyła się żyć po swojemu i musiała znosić kolejne ciosy od losu. Wielowymiarowy portret wymaga wyważonych ocen: Tuszyńska gromadzi wiadomości i pozwala im wybrzmieć. Tak kolejny raz przywraca Krzywicką zbiorowej świadomości.

Agata Tuszyńska: Krzywicka. Długie życie gorszycielki. Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016.