Artykuły

"Życiowa artystka"

AUTOR: Ewa Kunecka FOT.: Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
20.12.2016


Lubi%c4%99 farbowa%c4%87 wr%c3%b3ble agnieszka osiecka

Książka p.t. „Lubię farbować wróble” to zbiór pytań autorstwa Violetty Ozminkowski, dziennikarki „Gazety Wyborczej” oraz „Newsweeka”, a także autorki biografii Marka Edelmana czy Michaliny Wisłockiej, do Agnieszki Osieckiej. Pytań – uwaga! – nigdy nie zadanych słynnej polskiej tekściarce. Jest to nietypowy zapis wywiadu, który nigdy się nie odbył. Pytania są skonstruowane tak, by stanowiły całość z autentycznymi wypowiedziami Osieckiej, skrzętnie i skrupulatnie zebranymi przez dziennikarkę. Jest więc ten wywiad czymś w rodzaju „półprozy” – pytania zostały wymyślone na potrzeby „odpowiedzi”.

Czyta się to doskonale, jednym tchem, i aż trudno uwierzyć, że nie jest to tradycyjny wywiad. Nie ma tu tworzenia czegoś na siłę, „byleby tylko pasowało”. Nie odnosi się wrażenia, że cała sytuacja jest zaaranżowana, wręcz przeciwnie, ma się odczucie, że oto dwie panie zasiadły sobie głęboko w fotelach, popijając herbatę i snując długie rozmowy o życiu.

Dzieło podzielone jest na piętnaście rozdziałów, z których każdy traktuje o innym, bardziej lub mniej poważnym temacie. I tak, mamy rozważania na temat dzieciństwa naszej najsłynniejszej tekściarki, tego, co stanowiło o jego nie- lub szczęśliwości; jest całe mnóstwo wspomnień o młodzieńczych miłostkach, fascynacjach czy flirtach; są wreszcie anegdoty i spostrzeżenia na temat wielu sławnych ludzi, którzy stanęli kiedyś na drodze Agnieszki Osieckiej. To spektrum jest tak szerokie i tak barwne, że momentami trudno uwierzyć, iż znała ona te wszystkie osobistości: Marka Hłaskę, Zbyszka Cybulskiego, Jeremiego Przyborę, Krzysztofa Komedę, Elżbietę Czyżewską, Andrzeja Wajdę, Bogumiła Kobielę, Antoniego Słonimskiego... nazwiska można by mnożyć.

Wywiad jest szczery i osobisty, dzięki czemu poznajemy Osiecką taką, jaka była prywatnie, bo, jak sama przyznaje, daleko jej było zawsze do życia „estradowego” i „aranżowanego”. Najważniejsze było dla niej poczucie wolności, tej pierwotnej, odczuwalnej najbardziej w kontakcie z naturą i samostanowienie o sobie, bez narzucanych z góry rozwiązań. Tak też zdawała się postrzegać świat wokół – niedosłownie, jakby ulotnie. Jak sama o sobie mówi, była taką „poduszką” między dwiema skrajnościami reprezentowanymi przez tych, którzy zawsze pewni są swych poglądów. Bardzo była rada z przemian dokonujących się w naszym kraju, bo dzięki nim można było podróżować bez limitów (o czym zawsze marzyła), mniej zadowolona była z granic, które ludzie zaczęli tworzyć wokół siebie, zamykając się na otwarte, przypadkowe rozmowy (a takie artystka lubiła najbardziej).

Osiecka dokonuje bardzo krytycznej samooceny. Dowiadujemy się na przykład, iż bierze całą odpowiedzialność za swoje nieudane związki, zdając sobie sprawę z „okrutności” swego charakteru. Wypomina też sobie długo trwającą infantylność, a także niecierpliwość i kończenie przyjaźni w momencie, gdy ta robiła się z jakichś powodów „niewygodna”. Otrzymujemy fascynujący obraz poetki, tekściarki, „życiowej artystki” - na ile wynikający z jej wyobraźni, a na ile z okoliczności życiowych, pozostaje ocenić każdemu z czytelników z osobna.

Agnieszka Osiecka, Violetta Ozminkowski

„Lubię farbować wróble”

Prószyński Media Sp. z o.o.

Warszawa 2016