Artykuły

Inny świat

AUTOR: Izabela Mikrut FOT.: Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
01.02.2017


00067v0fnrv4yimk c122 f4

Stanisław Grzesiuk funkcjonuje w świadomości odbiorców nawet bardziej niż jako autor i artysta – jako stereotyp. Synonim warszawskiego przedwojennego „cwaniaczka” o wyłącznie pozytywnych konotacjach, człowieka, który pozostał do końca wierny sobie i wartościom z domu rodzinnego. „Król życia” to całkiem udana próba przeniesienia tej postaci do książki biograficznej – okazja do przedstawienia fenomenu „barda stolicy”. Bartosz Janiszewski mierzy się tutaj z legendą i podsyca jej obraz, przy okazji wyjaśniając odbiorcom także zasady funkcjonowania w przedwojennej Warszawie, na Czerniakowie, gdzie sąsiadami mogli być policjant i złodziej.

W opisywaniu życiorysu Grzesiuka bardzo ważny jest kontekst. Janiszewski sięga między innymi do kwestii złodziejstwa (i całego kodeksu honorowego tego „cechu”), zatrzymuje się też nad prawem pięści, które pozwalało wyrobić sobie uznanie na ulicy. Nie idealizuje autor środowiska Grzesiuka, za to próbuje je przedstawić ze znajomym sentymentem: dziś już takiego świata nie ma, podobnie jak nie ma honorowych opryszków. Nie z nostalgii sięga do przeszłości, a żeby jak najpełniej opisać sytuacje, które wpłynęły na dalsze losy Stanisława Grzesiuka. Trudno się dziwić, że „Król życia” na długo zatrzymuje się przy dzieciństwie bohatera. Po pierwsze – było ono (z dzisiejszego punktu widzenia) barwne i niemal egzotyczne: zmieniły się i wzorce wychowania, i kody kulturowe, to, co przedstawia Janiszewski, można skojarzyć co najwyżej ze starymi i naiwnymi filmami. Po drugie kolejnym przystankiem w opowieści będzie druga wojna światowa. A to u Stanisława Grzesiuka dwa wielkie tematy. Najpierw miłość tragiczna, jak z ballad podwórzowych – do pięknej kobiety, która wśród kochanków szuka potencjalnego zabójcy męża, później obozy koncentracyjne. Tu wychodzi na jaw, skąd tak mocne podkreślanie zasad z ulicy: Grzesiuk uczy się tam sprytu, który pomaga przetrwać w najtrudniejszych warunkach. Obóz to zresztą materiał pierwszej książki – i całkowicie odmiennego od martyrologicznych wyznań podejścia do literackich wynurzeń. Grzesiuk opisuje umieranie z pewnym znieczuleniem, nawet obojętnością, dzięki czemu w jego wykonaniu obozowe sceny wybrzmiewają znacznie ostrzej i silniej. Lata powojenne to przede wszystkim narodziny Grzesiuka-pisarza, chociaż już wcześniej w tekście pojawiały się drobne opowiadania z akcentami autobiograficznymi – jako możliwy komentarz do zaobserwowanych wydarzeń. Teraz jednak Bartosz Janiszewski pokazuje czytelnikom, jak wyglądały narodziny twórcy – i z jakimi problemami zmagał się on (oraz jego redaktorki). Bo Grzesiuk do końca pozostaje niepokorny – nie podporządkowuje się bezsensownym jego zdaniem wymogom i nie będzie zabiegać o uznanie. Po wojnie w tomie pojawia się też motyw rodziny i choroby – oraz echa lat okupacji. Nikt nie mówi o alkoholizmie artysty, ale wzmianki o piciu z kolegami są tu częste. Janiszewski wprowadza też Grzesiuka na scenie – i pokazuje, jak sprawdzał się jako „bard”, łącznik z przeszłością, którą ostatecznie unicestwiła wojna.

Książka napisana jest tak, by oddać nie tylko charakter Grzesiuka, ale i klimat otoczenia, w którym żył. Na początku razić może zwłaszcza starszych czytelników odwoływanie się przede wszystkim do źródeł internetowych (czy wyszukiwanie nieznaczących, na przykład pogodowych, wiadomości z podawaniem źródła) – ale już za moment Janiszewski się rozpisuje, a tom nabiera rytmu. Opowieść o „królu życia” ozdabiana jest obfitym materiałem zdjęciowym, ale podstawowa siła oddziaływania mieści się tu w celnych i obrazowych charakterystykach. Janiszewski powraca do rzeczywistości, której już nie ma i przekonująco ją prezentuje. Uzyskuje biografię opartą nie tyle na datach i faktach, co na osobowości, wyrazistą i ciekawą w lekturze.

Bartosz Janiszewski: Grzesiuk. Król życia. Prószyński i S-ka, Warszawa 2017.