Artykuły

Śmiech z siebie

AUTOR: Izabela Mikrut FOT.: Edipresse
16.03.2017


Ksiazka

Piotr Gąsowski nie należy do grona celebrytów, którzy podpiszą się pod materiałem przygotowanym przez wydawnictwo, żeby tylko zarobić na naiwności fanów. Nie chce korzystać z usług ghosta – chociaż wie, że takie praktyki są dzisiaj powszechne. Samodzielność przy tworzeniu tomu „Co mi w życiu nie wyszło” (akcentowaną nawet w podtytule) eksponuje – i może mieć powody do zadowolenia, bo chociaż nie tworzy pełnej autobiografii, podsuwa czytelnikom atrakcyjny i z humorem napisany zestaw anegdot z życia wziętych. Omija porządkowanie życia (czy to zawodowego, czy osobistego), skacze po czasach, miejscach i zadaniach, ale wszystko ładnie się układa. Do tego stopnia, że można autorowi wybaczyć kilka oczywistych dygresji z powtarzanymi do znudzenia w środowisku żartami.

Autor wie, co spodoba się jego czytelnikom i przyjmuje przewrotny punkt wyjścia – nie chwalenie się osiągnięciami, a śmiech z życiowych niepowodzeń kusi go najbardziej. Układa więc zestaw tematycznych wypadków, wpadek, porażek i kryzysów, które przekuwa w żarty. Śmieje się z doświadczeń w szkole teatralnej (chociaż dawniej do śmiechu mu nie zawsze było), z przyciągania pecha, z pobytu w wojsku, z żartów teatralnych czy z zarobkowych wyjazdów za granicę – bo i takie w swojej karierze ma. Śmieje się oczywiście z pomyłek, które łączą go nierozerwalnie z Wojciechem Gąssowskim, przemyca też kulisy pracy nad wybranymi rolami. Opowiada przygodę „pornograficzną” i stomatologiczną, zżyma się na telefony komórkowe w teatrach. Nie zabraknie tu kulis „Tańca z Gwiazdami”, nie zabraknie Hanny Śleszyńskiej i Anny Głogowskiej. Rozprawi się Gąsowski z tabloidami, pokazując na kilku przykładach, dlaczego nie zamierza rozmawiać z „dziennikarzami” brukowców. Każdy temat jest tu osobną zamkniętą całostką z wprawnie nakreśloną puentą. Piotr Gąsowski nie kaja się tu za własne błędy (choć często przyznaje się do imprezowego trybu życia i płynących z niego konsekwencji), w ogóle utrzymuje zwierzenia w żartobliwym tonie. Unika nadmiernych wzruszeń i wylewności – dba o to, by jawić się w tekście jako człowiek serdeczny, towarzyski i zawsze skłonny do żartowania. Nie zanudzi przez to odbiorców (również za sprawą zakulisowej szczerości, dopuszczania czytelników do prywatnej strefy pozbawionej wszędobylskiej obecności przedstawicieli mediów). Pisze sprawnie, bez zadęcia, gawędziarsko – jego swoboda przekłada się potem na rozrywkę czytających. Autor w dodatku sam może decydować, ile i w jaki sposób zdradzać odbiorcom – zyskuje więc nad nimi władzę.

Owszem, pozostawia pola na domysły czy interpretacje, ale lekki ton i forma zwierzeń wcale nie zachęcają do rozliczania aktora z błędów. Piotr Gąsowski pokazuje, że potrafi śmiać się z siebie – a do tego przez cały czas myśli o swoich czytelnikach i fanach, chce zapewnić im możliwość uczestniczenia w kolejnych śmiesznych wydarzeniach. Wydaje się tu autor duszą towarzystwa, człowiekiem, który zawsze ma w zanadrzu kilka oryginalnych rozśmieszających innych opowieści. Rozrywkowość to najważniejszy atut tej książki i pomysł na autoprezentację. Gąsowski stroni bowiem od dogłębnego analizowania życiowych możliwości oraz dokonań artystycznych, skupia się na komicznych (także po latach) przypadkach. Zwraca na siebie uwagę jako showman. Ale potrafi opowiadać tak, by nie zepsuć puent, więc kto spragniony jest zabawy może spokojnie po książkę sięgnąć. Piotr Gąsowski dostrzegł rynkowy trend i wstrzelił się ze swoją pozycją między publikacje autobiograficzne i anegdotowe wywiady-rzeki, wybrał dobry sposób promowania siebie. Czytelnicy nie znajdą tu ani kalendariów, ani szczegółowego rozpatrywania aktorskich doświadczeń – ale humor jak najbardziej.

Piotr Gąsowski: Co mi w życiu nie wyszło? Książka, którą napisałem sam… Edipresse, Warszawa 2017.