Artykuły

Pasja tańczenia

AUTOR: Izabela Mikrut FOT.: Wydawnictwo: ISKRY
09.05.2017


0c8a2af7 f732 404c 84a6 e20d7b5b4a88 900x

Jan Stanisław Witkiewicz jest wyraźnie zafascynowany Marią Krzyszkowską i jej dokonaniami dla polskiego baletu. Po wywiadzie-rzece z artystką i już w ramach hołdu po jej śmierci w 2014 roku przygotowuje album, który nawet laików w dziedzinie tańca zachwyci.

„Maria Krzyszkowska. Taniec był moim życiem” to tom złożony z trzech rodzajów opowieści. Najważniejszy stanowią zdjęcia od końca lat trzydziestych do lat siedemdziesiątych XX wieku – Maria Krzyszkowska wciela się na scenie w różne bohaterki, przynosi rozmaite historie i nawiązania do literackich arcydzieł. Emocje i relacje międzyludzkie przekłada na język tańca, sprawiając, że są uniwersalne. Zdjęcia w tym albumie to albo fotografie pozowane, albo kadry z występów czy prób, prawie nie ma tu ujęć prywatnych, za to mnóstwo prezentujących umiejętności primabaleriny. Nienaganna sylwetka, uśmiech sugerujący lekkość i akrobatyczne czasem figury – to zestawienia, od których nie sposób odwrócić wzroku.

Krzyszkowska i jako młoda dziewczyna, i jako dojrzała kobieta może fascynować. Na zdjęciach widać bohaterkę szczęśliwą, przekonaną, że taniec to dobry wybór. Widać też charyzmę, pewność siebie tancerki – to, co sprawiało, że ludzie „chodzili na Krzyszkowską”, jak pisze Witkiewicz we wstępie. Wprawdzie nieruchome kadry nie oddadzą baletowej maestrii, ale stanowią ważną część narracji dla dzisiejszych odbiorców, bez względu na to, czy pamiętają Krzyszkowską ze sceny, czy nie mieli o niej pojęcia. Do fotografii poukładanych chronologicznie dodawane są fragmenty recenzji odnoszące się do Marii Krzyszkowskiej. To czasami drobiazgi wyrwane z kontekstu, pojedyncze określenia – albo rozbudowane analizy (w tych prym wiedzie Tacjanna Wysocka, znawczyni tematu nie tylko od strony teoretycznej). Dzięki temu odbiorcy zyskają pojęcie, na jakie aspekty tańca publiczności zwracała uwagę i czym Krzyszkowska imponowała. Przekonają się też, że nie tak łatwo pisać o tańcu: ten rodzaj sztuki wymaga warsztatowej wiedzy, nie wystarczą estetyczne zachwyty. Bez znajomości fachu można przedstawiać jedynie puste słowa, komentarze bez wartości poznawczej. Recenzje (a raczej wyimki z nich) pokazują sceniczne tu i teraz, zapewniają przegląd ról. Trzecim elementem tomu Jan Stanisław Witkiewicz czyni fragmenty własnych książek – wywiadu z Krzyszkowską, ale i jej scenicznymi partnerami. I tu najbardziej odwołuje się do kalendarium, wprowadza – trochę mimochodem – przegląd życiowych zmartwień lub wyborów artystki. Pokazuje Krzyszkowską w tańcu w obozie koncentracyjnym i jej zmagania z chorobą męża. Wynotowuje baletowe fascynacje oraz niespodzianki. W tych fragmentach oddaje – ponownie – głos bohaterce tomu, tak, by nie dokonywać samodzielnych ocen. To wymusza atmosferę intymności, pomaga w lepszym przyjrzeniu się artystce.

„Maria Krzyszkowska. Taniec był moim życiem” to album, który ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Utrwalone na zdjęciach figury, kostiumy, a nawet gry światła podkreślają znaczenie tańca. Maria Krzyszkowska jest artystką świadomą znaczenia najdrobniejszych gestów, w postawie scenicznej dba o wszelkie detale. A ponieważ balet należy do sztuk performatywnych, przyjęty sposób opowiadania o nim – jako zestawienie zwierzeń artystki, recenzji i zdjęć – sprawdza się najlepiej, przynosi bowiem najpełniejszą możliwą relację.

Jan Stanisław Witkiewicz już wiele razy w swoich książkach udowadniał, że rozumie balet i potrafi go opisywać. Tutaj porzuca rolę narratora w tradycyjnym rozumieniu, ale może dzięki doborowi i uszeregowaniu materiałów zadbać o edukowanie odbiorców. „Taniec był moim życiem” to pozycja uzupełniająca autobiograficzne zwierzenia Krzyszkowskiej z tomu „Życie dla tańca” – ale jest to uzupełnienie, któremu nie można się oprzeć. Cieszy, że w Iskrach znalazło się miejsce na taką publikację.

Jan Stanisław Witkiewicz: Maria Krzyszkowska. Taniec był moim życiem. Iskry, Warszawa 2017.