Artykuły

Liryczny portret

AUTOR: Izabela Mikrut FOT.: Wydawnictwo: ISKRY
17.06.2017


Anna piwkowska wykleta iskry 2017 05 02

Marina Cwietajewa nie potrzebowała miłości. Marina Cwietajewa potrzebowała idei miłości, wyobrażenia o wielkim i płomiennym uczuciu, żaru namiętności. Szukała relacji niemożliwych do utrzymania na dłuższą metę, związków od początku skazanych na niepowodzenie. Z mężczyznami i z kobietami. Dla Cwietajewej miłość miała być podstawowym bodźcem do pisania – im bardziej nieszczęśliwa, tym lepiej. Nic więc dziwnego, że Anna Piwkowska już w podtytule swojego tomu „Wyklęta” wymienia miłość na równi z poezją. I w eseju prowadzi czytelników przez kolejne zawiedzione nadzieje poetki i przez relacje międzyludzkie, w tym wielkie literackie przyjaźnie. Jednak mimo że Cwietajewa stale ma wokół siebie towarzystwo, jest do końca bardzo samotna. Nie znajduje tego, co ważne – zrozumienia. Zachowania i życiowe wybory odsuwają ją od innych, sprawiają, że poetka nie odnalazłaby się w żadnej epoce i w żadnej kulturze. Jako wyjątkowa outsiderka staje się podwójnie nieszczęśliwa za sprawą historii. Anna Piwkowska najbardziej lubi skupiać się na emocjach i nieuchwytnych do końca uczuciach bohaterki tomu. Ale nie może do końca ignorować rzeczywistości. Co pewien czas wprowadza krótki komentarz dotyczący zewnętrznych wydarzeń, życia politycznego i społecznego – stanowiący kontrastowy kontekst dla przeżyć Mariny. Zmienia w tych fragmentach całkowicie styl, wybiera konkret zamiast uduchowienia. Wszystko po to, by szybciej podkreślić wyobcowanie Cwietajewej, niemożność odnalezienia się w tak skonstruowanym świecie.

Historyczny kontekst nie pozostaje bez wpływu na bohaterkę tomu, więc nie można go zignorować. Anna Piwkowska jednak zajmuje się przede wszystkim próbą zrozumienia bohaterki, udzielania duchowego wsparcia. Odrzuca konwencję biografii, bo suchy zbiór faktów uniemożliwia przekonującą charakterystykę poetki. Piwkowska stawia w pierwszej kolejności na zrozumienie postaci – za fakty odpowiadać będzie kalendarium, kopiowanie tych wiadomości nie ma większego sensu, nie przyczyni się bowiem do stworzenia przekonującego portretu. Ten portret, obraz Cwietajewej, Anna Piwkowska układa z uczuć i wierszy. Opowiada o tęsknotach, stara się zrozumieć motywacje, ale i wyczytuje potrzebne informacje z fragmentów zapisków, listów czy z samych wierszy. Do tego potrzebna jest duża wrażliwość – i wielka delikatność, sprawdza się tu pokrewieństwo poetyckie. Piwkowska sama jest poetką i liryzm traktuje jako jeden z lepszych w tym wypadku sposobów wypowiedzi. Sprawia, że Marinę Cwietajewą poznaje się nie tylko przez rejestr wydarzeń, ale i sam sposób opisywania. Docenią to zwłaszcza czytelnicy, którym znudziły się szablonowo przygotowywane biografie, układane bez pasji i bez zaangażowania w losy prezentowanych postaci.

Marina Cwietajewa jawi się w tej książce jako istota żyjąca poezją, niemal pozbawiona życiowych dylematów. Piwkowska odmalowuje kolejne inspiracje, przypomina fragmenty wierszy (które nadają się na komentarze wydarzeń) i wyzwala zainteresowanie wybitną poetką. Przy okazji pokazuje też, że literatura faktu może zahaczać o sztukę: tu wartością jest nie tylko cel opisu, ale i sam wybrany przez autorkę sposób. Lektura nieprzezroczysta, za to piękna w formie – to coś dla koneserów poezji i trybu życia odmiennego od egzystencji zwykłych zjadaczy chleba. Anna Piwkowska znalazła najlepszą formę wyrazu dla swoich literackich poszukiwań. „Wyklęta” to publikacja, którą ceni się za wrażenia, jakich dostarcza. Marina Cwietajewa zyskuje w niej portret subtelny, przekonujący i oryginalny. I chociaż jej poezja może się dzisiaj wydawać archaiczna, a warsztatowe poszukiwania – naiwne – to jednak dzięki tej książce zyskuje drugie życie i ponownie zainteresuje odbiorców.

Anna Piwkowska: Wyklęta. Poezja i miłość Anny Cwietajewej. Iskry, Warszawa 2017.