Artykuły

Postindustrialna ludowość

AUTOR: Magda Mielke FOT.: Bartek Cieniawa
27.06.2017


409267dc14 large

„Do dna” to fantastyczny popis umiejętności studentów krakowskiej szkoły teatralnej. Spektakl dyplomowy, który łączy w sobie sztukę z nauką, aktorstwo z wokalnym i tanecznym szaleństwem. A co najbardziej zadziwiające, młodzi wykonawcy proponują podróż do archaicznego świata ludowych przyśpiewek.

Reżyserka, Ewa Kaim ze swoimi współpracownikami i podopiecznymi postanowiła przywrócić pamięć o korzeniach kultury ludowej. W dodatku czyniąc to w świeżej, nowoczesnej formie. Nie ma tu przaśnej, jasełkowej scenografii. Jest wprawdzie wiejska chata, ale stworzona z blachy, przypominającej postindustrialne obiekty architektoniczne. To przestrzeń prosta, ale magiczna dzięki wizualizacjom roślinnych motywów i grze świateł. Są czerwone korale, ale są także bluzy adidas w etniczne wzory. Muzyka brzmi nowocześnie, choć nie sięga do elektroniki. Ruch taneczny nasuwa skojarzenia z życiem codziennym na wsi, na przykład pracą w polu, ale jest przy tym lekki i energetyczny. Całość świetnie oscyluje pomiędzy dowcipem a wzruszeniem, łącząc wszystkie elementy w bezpretensjonalną całość.

Ten archaiczny świat początkowo budują chwile radosne, przepełnione młodzieńczymi zalotami i zabawą. Wybrano takie momenty z ludowego życia, w których obecne są przyśpiewki. Mamy więc różne obrzędy, zabawy codzienne, żniwa, śluby. Ale po czasie radości przychodzi czas zadumy, smutku, straty i porażki. Cała historia zawarta jest w piosenkach. Każda przyśpiewka opowiada o innym, następującym po sobie etapie życia. To muzyka jest tu siłą sprawczą. Zadziwia ta prostota w czasach, gdy teatry namiętnie wykorzystują technologię w postaci monitorów czy kamer. Zamiast mnogości odrębnych pomysłów otrzymujemy prostotę formy. Minimalistyczne środki oddziaływują na zmysły znacznie bardziej – czujemy zapach pól, dym z ogniska, doświadczamy wschodów i zachodów słońca.

Scenariusz składa się z polskich pieśni ludowych. Część z nich twórcy wydobyli ze starych archiwów, resztę sami nagrali, tworząc aranżacje proste, pełne surowości, lecz zarazem zaskakujące swoją nowoczesnością. Z kolei mnogość instrumentów obecnych na scenie stała się najlepszym narzędziem do wyrażania emocji. Aktorzy grają na czym popadnie – na skrzypcach, bębnach, podłodze czy metalowej ścianie. Największymi, najdoskonalszymi instrumentami są jednak ich głosy.

Pięcioro wykonawców, studentów PWST w Krakowie, tworzy galerię postaci. Wcielają się w role tragiczne, jak i zabawne. W różnych konfiguracjach wykonują powierzone zadania, dzięki czemu mają możliwość w pełni zaprezentować skalę swoich możliwości. Dominika Guzek, Agnieszka Kościelniak, Weronika Kowalska, Jan Marczewski i Łukasz Szczepanowski to nazwiska, które warto zapamiętać. Ogromne brawa należą się także Ewie Kaim, która mistrzowsko wyreżyserowała spektakl i podarowała każdemu z wykonawców jego pięć minut.

Magda Mielke - absolwentka Dziennikarstwa i studentka Filmoznawstwa na Uniwersytecie Gdańskim. Recenzentka filmowa i teatralna, miłośniczka współczesnej literatury.

Pokaz spektaklu odbył się podczas Wybrzeża Sztuki 2017.