Artykuły

Moda na co dzień

AUTOR: Izabela Mikrut FOT.: Wydawnictwo: Znak
08.07.2017


0006lhzbo3essms3 c122 f4

Barbara Hulanicki stworzyła markę, która do dzisiaj uznawana jest za legendarną. Sprawiła, że nastoletnie dziewczyny, niezbyt zamożne, mogły poczuć się modnie i dobrze ubrane, a także – zyskały wzór do naśladowania w postaci niezależnych, wyzwolonych i dumnych Biba girls, sprzedawczyń z firmowego sklepu. Teraz w rozmowach z Judytą Fibiger odwołuje się do wspomnień i opowiada historię Biby od pierwszych marzeń i działań po spektakularny upadek – pokazuje też swoje zajęcia potem i dla odbiorców analizuje rynek mody. Jej opowieści są ciekawe – bo inne od tego, co znają pokolenia start-upów. Barbara Hulanicki w każdym etapie działania swojej firmy musiała podejmować ryzyko – odważne decyzje pozwoliły jej na odniesienie wielkiego sukcesu i budowę modowej potęgi. Dzisiaj trudno sobie nawet wyobrazić, z jakimi problemami borykała się bohaterka tomu – nie trzeba być fanem mody, żeby po wywiad z legendą sięgnąć.

Barbara Hulanicki tłumaczy przy okazji, na czym polegały trudności w prowadzeniu małej firmy, która przebojem wdarła się na rynek. Z lubością opowiada, jak nowe kolekcje natychmiast znikały z wieszaków i półek, jak wraz z mężem szukała materiału, by sprostać zamówieniom na tysiące sztuk wybranego fragmentu garderoby. Opowiada o charakterystycznych dla marki kolorach i o tym, jak urozmaicanie oferty wpływało na odbiór Biby. Barbara Hulanicki nie bała się eksperymentowania z kolorami butów i kosmetyków, proponowała rozwiązania inne od dostępnych na rynku. Po latach może to ocenić w kategoriach sukcesu. W tomie opowiada o sławnych ludziach odwiedzających jej sklep i o fotografiach promujących kolekcje (tom ma zresztą albumowy charakter, zdjęcia i rysunki pojawiają się w nim w dużej ilości). Sporo miejsca poświęca kulturowemu zjawisku – Biba girls stanowiły niemal odrębny produkt firmy, przyciągały klientów i budowały wizerunek firmy. Stopniowo bohaterka książki przechodzi do rozwijania marzeń: opowiada o rozbudowie sklepu i samego asortymentu, skupia się na możliwości dostarczania modnisiom ubrań i dodatków dopasowanych kolorystycznie. W Bibie zaczyna też produkować kosmetyki (podobno jeszcze zachowywane do tej pory przez kolekcjonerów), aż wreszcie przechodzi do… projektowania wnętrz.

Ukoronowaniem działalności staje się otwarcie siedmiopiętrowego sklepu i rozwiązania ważne dla pracowników (między innymi działający w jego obrębie żłobek). Potem nadchodzi kryzys, o którym Hulanicki opowiada – co zrozumiałe – z mniejszą werwą. Tłumaczy, jak wyglądały jej zawodowe decyzje po Bibie. Odnosi się do aktualnych możliwości firm, wyjaśnia, na czym polegały wyzwania w jej pracy. Nie pozostawia czytelników sam na sam z faktami, rozjaśnia sprawy mniej zrozumiałe. Proponuje zatem nie tylko historię swojej kultowej firmy, ale i charakterystykę związanych z nią trudności. Chociaż Judyta Fibiger bardzo stara się być delikatna – nie chce sprawiać przykrości rozmówczyni, ale nie zamierza też unikać tematów mniej wesołych. Barbara Hulanicki z kolei ze swojej strony zapewnia szczerość i… brak emocji, które rzutowałyby na odbiór.

Książka Wydawnictwa Znak jest dobrze przygotowana. Fibiger uznaje, że konteksty rozmów są równie ciekawe jak same rozmowy – więc przytacza je dla odbiorców. Do tego dokłada bogaty materiał graficzny – sporo opowieści Barbary Hulanicki znajduje odniesienie w zdjęciach czy ilustracjach. To publikacja, która wypada wręcz ekskluzywnie, jakby była jednym z produktów Biby. Judyta Fibiger rozmawia z legendą i zapewnia odbiorcom silne czytelnicze przeżycia. Warto też zaznaczyć, że chociaż nie wprowadza w temat, nawet laicy szybko zorientują się w meandrach historii – i będą razem z bohaterką tomu przeżywać rozwój i upadek Biby. O modzie da się opowiadać zajmująco – tak jest w tym wypadku.

Judyta Fibiger rozmawia z kultową projektantką mody. Barbara Hulanicki. Znak, Kraków 2017.