Artykuły

Z teczek

AUTOR: Izabela Mikrut FOT.: Zysk i S-ka
16.08.2017


Timthumb.php

Zadziwiająco dużo ryzykuje Joanna Siedlecka, kiedy na marginesie opowieści o represjach wobec literatów w PRL-u wtrąca kategoryczne sądy na temat twórczości wybranych autorów. Przyjmuje bowiem niezrozumiałe kryterium oceny: jednego twórcę dyskwalifikuje, bo dziś jest pisarzem „zapomnianym” (nie wiadomo, na jakiej podstawie tak stwierdza, nie wyjaśnia tego, zasłaniając się „słabością utworów” u tego, który wciąż funkcjonuje jako przykład ciekawych gatunkowych poszukiwań), innego, bo… jego książek nie ma w księgarniach. Naprawdę dużo lepiej wyszłoby, gdyby odrzuciła pokusę takiego oceniania (lub jego kategoryczność) – część literaturoznawców w ten sposób tylko rozśmieszy. Inna rzecz, że tom „Biografie odtajnione. Z archiwów literackich bezpieki” nie jest kierowany do polonistów, a do zaciekłych „poszukiwaczy prawdy”, tropicieli komunistycznych prześladowań, którzy dziś żyją przeszłością, jakby wciąż toczyła się wokół nich. To łowcy sensacji znajdą tu coś dla siebie. Wierni czytelnicy Andrzejewskiego, Gombrowicza, Broniewskiego czy Siesickiej zgromadzone tu wiadomości skwitują co najwyżej wzruszeniem ramion. Biografizowanie bowiem rzadko sprawdza się po latach jako klucz lekturowy.

Joanna Siedlecka popełnia zatem błędy w dalszoplanowych i niepotrzebnych nikomu ocenach jakości dzieł, czy w kryteriach tych ocen – ale zajmuje się zupełnie inną sprawą. Odnotowuje, jakimi metodami literaci byli niszczeni lub prześladowani przez bezpiekę – nie zajmuje się wydawanymi książkami, a wpływem na życie rodzinne i uczuciowe. W ten sposób próbuje poszerzyć krąg zainteresowanych publikacją – o tych, którzy lubią skandale przez lata skrzętnie ukrywane i nieobecne w podręcznikach czy oficjalnych biografiach. Rozpoczyna od mocnego uderzenia – samobójczej śmierci Anki, córki Władysława Broniewskiego. Jest tu materiał na całą dobrą (mimo że bez happy endu) historię: wielka namiętność i zdrada ze strony najbliższych, bezradność poety (który upust żalowi dał w znakomitym zbiorku, ale o tym raczej się nie mówi), sprzeczna z archetypową postawa matki-komunistki. Tu komuniści szkodzą najbardziej namacalnie, widać bezwzględność i upadek moralny. Dalej będzie już mniej widowiskowo, ale Joanna Siedlecka pamięta, że do swoich odbiorców raczej nie trafi rozpatrywaniem homoseksualnych ekscesów twórców (tu temat odrobinę bagatelizuje, ofiar upatrując nie tylko w rozerotyzowanym „obiekcie” prześladowań). Zdarza się, że na teścia donosi ukochany zięć, że ktoś nie może wrócić do kraju mimo usilnych starań, że ktoś trafił do więzienia za przestępstwo, którego się nie dopuścił, a ktoś inny mógł trafić na rynek wydawniczy i do teatrów mimo braku talentu. Ale Siedlecka nie podkreśla, że wszystkie pozaliterackie zabiegi doskonale zweryfikował czas.

Jest w „Biografiach odtajnionych” próba prowadzenia reportażowej relacji, z cytatami i nawet odwołaniami autorki do procesu zbierania materiałów. Siedlecka przytacza dokumenty (zainteresowani mogą je sobie przestudiować), a i zestaw zdjęć rozpracowywanych twórców. Walczy o uwagę czytelników: do nagłówków kolejnych stron trafiają chwytliwe hasła rodem z szukających sensacji brukowców: przy kartkowaniu tomu na pewno wpadną w oko i będą budzić ciekawość (u niektórych – zażenowanie). Wykonuje autorka dużą archiwistyczną pracę, ale chwilami psuje ją nastawieniem na skandal. Oczywiście nie zamierza pozostawiać odbiorców obojętnymi na prezentowane treści, ale zbyt mocne przesycanie tekstu jednoznacznościami wcale mu nie służy. „Biografie odtajnione” to książka nie dla wszystkich: wprawdzie Joanna Siedlecka potrafi prowadzić narrację, ale gdy zajmuje się dziennikarskim śledztwem i emocjami mu towarzyszącymi, część wątków zwyczajnie odrzuca, a przez to może rozchwiać proporcje opowieści.

Joanna Siedlecka: Biografie odtajnione. Z archiwów literackich bezpieki. Zysk i S-ka, Poznań 2017.