Artykuły

Koncerty Brandenburskie – skarby ze skrzyni Markgrafa

AUTOR: Wojciech Giczkowski FOT.: Materiał prasowy
17.08.2017


4555493

Chociaż Koncerty Brandenburskie (BWV 1046–1051) powstały w latach 1718-1721, to popularność zyskały dopiero w epoce Chopina, gdy zostały odnalezione w skrzyni po margrabim Brandenburgii Christianie Ludwigu i zakupione za 24 grosze. Jan Sebastian Bach nazwał swoje dzieło „Six Concerts avec plusieurs instruments”, ale unieśmiertelnił markgrafa i Branendenburgię pierwszy biograf kapelmistrza z Lipska, Johann Nicolaus Forkel, który nadał utworom nazwę Koncerty Brandenburskie w 1802 roku. Nasz największy kompozytor zapewne je znał i były one dla niego źródłem inspiracji. Fryderyk Chopin dzieła Jana Sebastiana Bacha szczególnie cenił i miał stale w repertuarze. Tegoroczny festiwal „Chopin i jego Europa” daje możliwość posłuchania tego, jak i co grano w czasach młodości autora Poloneza As-dur.

Na pewno należy do nich sześć pełnych koncertowej wirtuozerii koncertów Bacha, które na Festiwalu usłyszeliśmy w wykonaniu najlepszym, bo w interpretacji legendarnego zespołu Il Giardino Armonico, prowadzonego przez Giovanni Antoniniego, włoskiego dyrygenta i wirtuoza gry na fletach prostych i poprzecznych. Włoscy wirtuozi grają na instrumentach historycznych, a w wiernej interpretacji muzyki Bacha pomaga im analiza składu instrumentalnego Koncertów. Niestety dokooptowani zapewne muzycy spowodowali, że instrumenty dęte grały od początku za głośno i zwyczajnie zagłuszały pozostałych członków zespołu. Najgorzej wypadła para grająca na rogach i chociaż do końca I Koncertu starali się poprawić nie najlepsze wrażenie, to niesmak pozostał. A jest to koncert ważny dla nas, bo część czwarta to menuet, w którym słyszymy Polacca czyli Poloneza, który kto wie czy nie posłużył Chopinowi za wzór do jego własnych kompozycji.

Ponieważ instrumentaliści zmieniali się przy poszczególnych partiach koncertu, które wcale nie były grane po kolei, z czasem koncert stawał się coraz piękniejszy, bo wszyscy chcieli zatrzeć złe wrażenie, jakie pozostawił po sobie nieudany początek. Dla polskiej publiczności najciekawszy był V Koncert brandenburski D-dur, napisany po sprowadzeniu przez Bacha z Berlina nowego klawesynu. Klawesynista Il Giardino Armonico ukazał piękno gry na tym instrumencie, szczególnie w długiej i ozdobnej solowej kadencji pierwszej części. Jest prawie pewne, że Bach, uważany za wielkiego wirtuoza w swoich czasach, był solistą w trakcie premierowego wykonania. Badacze widzą w tym dziele formę rozwiniętą później w koncertach klawesynowych i fortepianowych Haydna, Mozarta, Beethovena i Chopina. Jednak to polski kompozytor nadał grze na fortepianie rys osobisty oraz uniwersalny charakter porównywany z muzyką Bacha. Uważnie wsłuchiwaliśmy się w grę włoskich muzyków i zastanawialiśmy się, czy tak właśnie wyglądały koncerty na początku XIX wieku. Trochę fałszu, niektóre instrumenty były praktycznie niesłyszalne, inne brzmiały śmiesznie lub zaskakująco. Wszystkie pozycje były odegrane na stojąco, co powodowało, że muzycy kołysali się i szurali nogami do tych fragmentów zwłaszcza, które były mocno taneczne. Flirt pary dwojga drugich skrzypków był widoczny dla każdego i powodował, że z przyjemnością oglądało się ich muzykowanie.

Na zakończenie zagrano III Koncert brandenburski G-dur unieśmiertelniony w „Pieśni” naszego wspaniałego poety Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego:

Ty ją zapalasz w godzinie

muzycznej i płomyk świeci

w chwili, gdy z głośnika płynie

Koncert Brandenburski Trzeci.

Radość jak poważny taniec

przesuwa swój cień na ścianach

I pada świecy pełganie

na twarzy Jana Sebastiana

Lipski kantor bardzo mile

uśmiecha się zza oszklenia.

Chciałbym wszystkie takie chwile

ocalić od zapomnienia.

Ten drugi, chyba największy przebój muzyczny Jana Sebestiana Bacha, miał zapewne przygotować publiczność do owacji i do nucenia przy wyjściu z FN. Efekt był tylko częściowy, bo tylko niektórzy widzowie klaskali na stojąco, ale za to wszyscy nucili na schodach prowadzących do sali lustrzanej. Dzisiaj (czwartek) Il Giardino Armonico zagra dwa koncerty z tego cyklu w Bazylice Świętokrzyskiej. Na pewno warto się wybrać, mimo dość późnej nocnej pory (22.00).