Wywiady

WITOLD KOPEĆ

AUTOR: Wiesław Kowalski FOT.: Materiał własny
03.09.2017


Mg 3471k

Sokrates - człowiek więcej widzący, mocniej odczuwający

Z Witoldem Kopciem, aktorem Teatr Osterwy w Lublinie, rozmawia Wiesław Kowalski

„Obrona Sokratesa” Platona w wersji teatralnej nie pojawia się zbyt często. W tym sezonie Krzysztof Garbaczewski ma pracować nad „Ucztą” w Nowym Teatrze w Warszawie. Ty zdecydowałeś się na przygotowanie „Obrony Sokratesa” w formie monodramu. Przypomnijmy, że na podstawie tego utworu zaliczanego do dialogów autora powstawały również i większe inscenizacje Kazimierza Dejmka, Grzegorza Królikiewicza w Łodzi, Michała Pawlickiego w Częstochowie czy Ireneusza Kaskiewicza w Słupsku. Czy to znaczy, że mamy teraz dobry czas, by korzystając z literatury antycznej powiedzieć coś ważnego o naszej współczesności?

Istnieją dzieła ponadczasowe i wiele z nich należy właśnie do literatury antycznej. Myślę, że można tak powiedzieć o „Obronie Sokratesa”. Cała historia procesu wielkiego filozofa przedstawiona w dialogach „Eutyfron”, „Obrona Sokratesa”, „Kriton” i „Fedon” jest współcześnie zrozumiała i łatwo odnieść ją do wydarzeń współczesnych. Zaczynając od rozmowy z pieniaczem Eutyfronem, przez borykanie się z nieżyczliwie nastawionym sądem, przez odmowę skorzystania z pomocy przyjaciół w ucieczce i pełne życzliwości i troski tłumaczenie im sensu tego, co się dzieje, Sokrates jawi się jako mistrz i trzeźwo oceniający rzeczywistość, umiejący znaleźć sens we wszystkim - co się dzieje -mędrzec. Potrzebujemy dzieł dzięki którym zostajemy poniekąd zmuszeni do namysłu nad życiem. Pamiętasz, że w pierwszej księdze „Pana Tadeusza” dowiadujemy się, że m.in. „Fedon” znajdował się w bibliotece Sędziego Soplicy? O tym jak bardzo żywa jest to klasyka świadczą kolejne, nowe przekłady.

Dotychczasowe realizacje „Obrony Sokratesa” oparte były na przekładzie Stanisława Witwickiego. Ty postanowiłeś skorzystać z nowego tłumaczenia prof. Ryszarda Legutki. Powiedz czym ono się charakteryzuje i co Cię do niego przekonało?

Przekład Władysława Witwickiego trochę się, według mnie, „ zestarzał”. Potrzebowałem materiału literackiego, który „niósłby mnie”, z którym nie musiałbym się borykać, i o który nie musiałbym się martwić, na ile jest on współcześnie czytelny. Nie jest to regułą. Nad Antygoną pracowałem w klasycznym przekładzie Kazimierza Morawskiego, a audiobook z „Rozmyślań” Marka Aureliusza oparłem na przedwojennym tłumaczeniu Mariana Reitera. W obydwu przypadkach odrzuciłem przekłady nowe jako nie niosące wystarczających emocji w słowach .

Kiedy Lech Budrecki w Teatrze 23/1960 zabrał głos na temat inscenizacji Dejmka napisał: „Platon jako dramaturg? To prawda: trzymał się fa¬bularnego pretekstu. I cenił sobie meto¬dy teatralnej narracji (monolog, dialog...). Nie pomiatał psychologią. A już na pew¬no nie pomiatał nią ani w "Obronie Sokratesa" ani w "Kritonie". Fabularny pre¬tekst był tu jednak tylko pretekstem. Psy-chologia zaś - marginesem. Zapewne, w tym wypadku większym niż gdzie indziej. Większym niż w "Państwie" czy w "Eutydemie", lecz zawsze marginesem. Platona obchodzi argument. Fascynuje doktryna. Ciągłość fabularnych wydarzeń? Te czy inne perypetie kreowanych przezeń bo¬haterów? To rzecz bez znaczenia. Platoń¬ski dialog zamyka się z chwilą, gdy So¬krates kończy swoje rozumowanie. Gdy milkną jego przeciwnicy. Rozumowanie jest tu sprawą kluczową, naczelną. A nie los, los Gorgiasza czy Menona”. Jak będzie się układała dramaturgia w Twoim spektaklu, który będzie monologiem jednego aktora? Jak pracowałeś nad adaptacją tego tekstu?

Mowa obrończa, siłą rzeczy, musi być absolutnie prawdziwa w przekazie słownym. Dramaturgia spektaklu została przeze mnie zogniskowana wokół argumentów ośmieszających oskarżycieli i wykazujących ich bezradność w konfrontacji z argumentami Sokratesa. Odrzuciłem niuanse, których czytelność uzależniona jest od znajomości zasad procesu sądowego z tamtych czasów oraz niektóre historie i anegdoty mocno osadzone w tamtych realiach i zrozumiałe dla badaczy literatury i historyków. Zgadzam się z przytoczoną przez Ciebie opinią P. Lecha Budreckiego. Jako nastolatek oglądałem realizację Kazimierza Dejmka z wielką kreacją Seweryna Butryma i pamiętam mój bunt wynikający z absolutnego przekonania, że Sokrates swoją argumentacją zmiażdżył przeciwników, a mimo to został skazany.

Czy znajdzie się w Twoim monodramie miejsce na coś, co można by nazwać uczłowieczeniem Sokratesa, czy też najważniejsze będzie samo wydobycie jego postawy? Pytam również tym samym o rodzaj scenicznej publicystyki, który w tego typu realizacjach zazwyczaj się pojawia?

Wygłaszanie monologu Sokratesa tylko wtedy ma sens jeżeli bohaterem jest człowiek. Owszem człowiek więcej niż inni widzący, mocniej odczuwający, ale człowiek . Tylko wtedy wspomniana przez Ciebie sceniczna publicystyka może być strawna.

Patronatem honorowym objęły Twoją realizację samorządy prawników : Naczelna Rada Adwokacka, a także Izby Okręgowe w Lublinie. Czy to znaczy, że spektakl adresujesz głównie do tej grupy zawodowej?

Olbrzymia ilość spraw rewindykacyjnych w sycylijskich koloniach greckich w V w.pne spowodowała konieczność doskonalenia umiejętności obrony słowem własnych racji w sądach . Od tego czasu mowa jest głównym orężem prawników. Szukam zatem wsparcia wśród ludzi pracujących żywym słowem. Generalnie: bardzo chciałbym, żebyśmy wszyscy porozumiewali się ze sobą na coraz wyższym poziomie. Stąd moje zaangażowanie w propagowanie retoryki.

Z zapowiedzi spektaklu wynika, że jako aktor będziesz się starał nawiązać żywy kontakt z widzem. Czy to znaczy, że jakiś rodzaj improwizacji też w nim będzie?

Kontakt, rodzaj więzi jaka rodzi się między aktorem i widzami jest przywilejem teatru w ogóle, a monodramu w szczególności. W tej bardzo trudnej formie wypowiedzi teatralnej częściej niż w spektaklach wieloosobowych można sobie pozwolić na improwizację. Ale i odpowiedzialność za ten margines działań scenicznych jest dużo większa.

W „Obronie Sokratesa”, kiedy czyta się ją dzisiaj, w kontekście wydarzeń, których na co dzień doświadczamy, zwraca uwagę przede wszystkim zawarta w tym dziele i nie pozbawiona bezkompromisowości walka o prawdę, o uczciwość czy wierność wzniosłym celom. Doskonale wiemy jak trudno dzisiaj o prawdomówność, odpowiedzialność, demokratyczność czy prawomyślność. Symptomatyczne w tym kontekście jest to, że spektakl powstaje pod szyldem nowo założonej specjalnie Fundacji Prawda, Dobro, Piękno.

Bliskie jest mi przekonanie o potrzebie kreowania przez sztukę wizji piękniejszego świata i lepszego człowieka. Człowieka, jak powiedziałeś, uczciwego, walczącego o prawdę, wiernego wzniosłym ideałom. To przekonanie legło u podstaw założenia przeze mnie Fundacji Prawda Dobro Piękno. „Obrona Sokratesa”, jako pozycja repertuarowa, jest wyborem świadomym.