Artykuły

Młodzieńczy bunt kontra Chaplinowski świat

AUTOR: Wiktoria Tabak FOT.: Materiał prasowy
11.09.2017


56adf32c6d594e3e9845993f9d6e9fbd.jpg.640.0x480.0 q85 crop smart detail

Drugiego dnia festiwalu Nocne Teatralia Strachy widzowie mogli zobaczyć m.in. skierniewicki Teatr Realistyczny, który do Krosna przyjechał ze spektaklem pt. „Bum”. Jest to opowieść o poszukiwaniu i utracie wartości. Ponura diagnoza konformistycznego społeczeństwa.

Cztery kobiety decydują się na radykalny krok. Wysadzają Polskę w powietrze, zastanawiają się przy tym, czym w ogóle jest ojczyzna. Czyn ten zyskał uznanie światowych przywódców, a z owych postaci uczynił zasłużone bohaterki i wywindował je na szczyt celebryckiej góry. Od tej pory problemem ludzkości stała się marka stroju, w którym celebrytki wyjdą na ulicę. Chanel, a może Dior? Dla odmiany dziś Armani – gdyż nie wolno zapominać, że podtrzymywanie zainteresowania swoją osobą należy do niebagatelnie trudnych zadań.

Scenografię tworzy kilka krzeseł, neonowy kontur granic Polski umieszczony w tyle sceny i podwieszane plastikowe szyby. Na tych ostatnich wyświetlają się okładki kolorowych pism na zmianę z cytatami takich osobistości jak Gandhi, Putin czy Gogol. Mimo szczerych chęci twórców nie do końca rozumiem potrzebę zastosowania niektórych rozwiązań. Być może chcieli oni ukazać za dużo, co spowodowało, iż końcowy wydźwięk dzieła jest chaotyczny i niespójny – nawiązujący jednocześnie do słynnych Warholowskich „15 minut sławy”, jak i do psychoanalizy. Częste odbieganie od środka osi dramaturgicznej na rzecz pobocznych wątków, traktowanych po macoszemu, burzy przekaz. Sama końcówka jest naiwnie idealistyczna. Wszak nie jest pożądanym słuchać w teatrze trywialnej recepty na życie zawartej w sentencji „bądź dobrym człowiekiem”.

Nieco później Teatr Nikoli zaprosił publiczność do swojej krainy. Należy przyznać, że ów świat jest niezwykły przynajmniej z kilku powodów. Rodem z cudownej ery kina niemego, w oparach dymu o zapachu drzewa sandałowego i przy akompaniamencie nagrań takich znakomitości, jak Ella Fitzgerald czy Peggy Lee, odbyła się podróż do ubiegłego wieku. Spektakl „Lolita Dolly” zainspirowany jest powieścią Vladimira Nabokova pt. „Lolita”. Obserwujemy zatem kolejne fazy dorastania młodej dziewczyny – od zawstydzonego dziecka po świadomie prowokującą swoją zmysłowością kobietę. Na scenie towarzyszy jej fascynujący, znacznie starszy mężczyzna – Humbert. Relacja, która rodzi się na naszych oczach pomiędzy tą dwójką, jest niebezpiecznie perwersyjna, a jednocześnie szalenie atrakcyjna i intrygująca. Bohaterowie kipią erotyzmem, lecz w zawoalowany sposób – charakterystyczny dla filmu pozbawionego ścieżki dźwiękowej. Całości dopełnia charakteryzacja. Tytułowa Lolita ubrana jest w coś pomiędzy bielizną – acz nie nazbyt zmysłową, z różowymi falbankami. To dość wyraźna aluzja do prawie rozwiniętej kobiecości. Aktorka, Dominika Jucha, zaprezentowała w ciągu zaledwie kilkudziesięciu minut szereg swoich umiejętności – począwszy od gry w tenisa, na nieprzyzwoitym uwodzeniu skończywszy. Wtórujący jej Mikołaj Wiepriew (dyrektor krakowskiego Teatru Nikoli) nie zostawał w tyle, tańczył, podskakiwał i bacznie się jej przyglądał.

Dawno już nie widziałam tak plastycznego przedstawienia, wypełnionego po brzegi niesamowicie rytmicznym ruchem scenicznym. Podczas trwania widowiska ze sceny nie pada ani jedno słowo, ale to zupełnie nie przeszkadza, a wręcz otwiera szerokie pole własnej interpretacji. Ukazana historia zmusza do refleksji, a tę najlepiej uwolnić przy dźwiękach jednej z piosenek Niny Simone, by móc powtórzyć za piosenkarką – „Czuje się cudownie”, gdyż taka właśnie atmosfera towarzyszyła widzom opuszczającym tego wieczoru teatr.

BUM

TEATR REALISTYCZNY Skierniewice

LOLITA DOLLY

TEATR NIKOLI Kraków

miejsce: Scena Regionalnego Centrum Kultur Pogranicza w Krośnie, ul. Kolejowa 1