Artykuły

Syzyfowa walka z życiem

AUTOR: Urszula Motyka FOT.: Katarzyna Chmura-Cegiełkowska
11.10.2017


Gorset sesja fot kasia chmura www 2862 orig

„Gorset”, spektakl w reżyserii prof. Leszka Mądzika, to jedno z dwóch przedstawień, inaugurujących XXII Konfrontacje Teatralne w Lublinie. Dla widzów, którzy śledzą wszystkie projekty reżysera, „Gorset” raczej nie okazał się nowością, ale kontynuacją jego poprzednich spektakli. Co oczywiście poczytywać należy jako wielką zaletę tegoż teatru. Profesor jest wierny swej wizji. Nieustannie operuje ciemnością, światłem i plastyką ciała ludzkiego.

Czym jest tytułowy "gorset"? Jest tym co nas pęta, co krępuje i ogranicza. Ale paradoksalnie stanowi ochronę, stanowi kostium, w którym czujemy się dobrze. Do czasu jednak. W pewnym momencie zaczyna uwierać, chcemy się go pozbyć, walczymy z nim. Tę wyczerpującą, pełną emocji i cierpienia walkę doskonale ukazali Bartłomiej Ostapczuk, Paulina Staniaszek i Ewelina Grzechnik.

Spektakl, który powstał z połączenia sił Sceny Plastycznej KUL, ASP w Warszawie i Warszawskiego Centrum Pantomimy, jak każdy projekt Leszka Mądzika, zmusza do refleksji nad własnym życiem, do poszukiwania odpowiedzi na pytania „co stanowi mój gorset?”, „od której nakładanej codziennie maski chciałbym się uwolnić?”. Kontemplacjom sprzyja ciemność oraz przeszywająca muzyka skomponowana przez Pawła Odorowicza.

Przedstawienie pokazuje życie człowieka od momentu narodzin aż po śmierć. Z otchłani mroku wyłania się i zbliża ku widzom bliżej niezidentyfikowana bryła. Czy to jest ziemia? Być może. Przeznaczenie? Najbezpieczniej powiedzieć: element estetyczny, który można interpretować na rozmaite sposoby. Pewne jest, że z tego bytu rodzi się nowe życie – człowiek. Następnie stajemy się świadkami walki z „gorsetem”. Trójka bohaterów, każdy w swoim segmencie, próbuje wyzwolić się z pętającej go samotności. Walka toczy się w samotności. Jest to bój wygrany, ale okupiony cierpieniem.

Kolejna odsłona ukazuje, jak każda z postaci, przezwyciężając swoje słabości, zmaga się z ciężarem swojego jestestwa. Które tym razem wygrywa. W następnej scenie z mroku wyłaniają się trzy sarkofagi. Po kolei każda z postaci wypada z nich, jakby staczała się w otchłań. Jakby wracała do wnętrza ziemi. Wszechogarniające wówczas poczucie śmierci potęgują trzy małe ogniska widoczne w oddali. Jednak reżyser nie pozostawia swoich widzów bez nadziei. Ukazuje wizję nieba, do którego w finałowej scenie ulatnia się... "gorset".

„Gorset” Scena Plastyczna KUL/ ASP WARSZAWA/ WARSZAWSKIE CENTRUM PANTOMIMY; reżyseria: Leszek Mądzik; muzyka: Paweł Odorowicz; obsada: Ewelina Grzechnik, Bartłomiej Ostapczuk, Katarzyna Ośko, Krzysztof Petkowicz, Jędrzej Skajster, Paulina Staniaszek, Sławomir Szondelmajer, Szymon Zygma.