Artykuły

Antypody na ekranie

AUTOR: Izabela Mikrut FOT.: Fundacja Terytoria Książki
11.11.2017


59e789d99e66b

Stosunkowo niewiele jest produkcji australijskich – nieważne, filmowych, teatralnych czy literackich – które trafiłyby do szerokiego grona odbiorców i nie stanowiły tylko ciekawostki z Antypodów, ale rzeczywiście opowieść działającą ze względu na fabułę i przekaz emocjonalny. Tom „Od Banjo Patersona do Meliny Marchetty. Adaptacje literatury australijskiej” to publikacja stworzona przez filmoznawców i przez hermetyczność tematu można ją potraktować jako okazję do odkrywania co ważniejszych dla kultury australijskiej motywów. Pojawia się tutaj i kult natury, i buszrendżerzy, kwestia wyobcowania, buszu, surowości, która odpowiada na zamknięcie na dalsze rynki. Czasami powracają też tematy bardziej uniwersalne, ale przefiltrowane przez to, co świadczy o osobności australijskiej kultury. Co ciekawe, w tej egzotyce bardzo mało uwagi zajmują Aborygeni – ich istnienie tylko czasami zostaje odnotowane, ale czytane częściej przez ogólnie rozumianą lokalność, a nie indywidualizowane cechy, zupełnie jakby cały filmowy przemysł Australii nie był gotowy na postawienie rdzennych mieszkańców w centrum uwagi i przywrócenie im należnego miejsca w opowieściach.

Kolejni badacze wybierają sobie przeważnie jeden film będący adaptacją jednej australijskiej powieści i rzadko jest to dzieło tak znane jak „Ptaki ciernistych krzewów”, większość tytułów powie coś tylko wyjątkowo zaangażowanym w temat, zainteresowanym kinematografią w stopniu wykraczającym poza masowe produkcje. A skoro autorzy artykułów poruszają się po tak obcym dla większości czytelników terenie, muszą zadbać o dokładne omówienie treści książek i filmów. Przytaczają zatem fragmentaryczne streszczenia, żeby sprawdzić, jak dany książkowy wątek rozwiązany został na ekranie, oceniają trafność przekładowych metafor i walory artystyczne prac. Przy okazji mogą też zająć się analizowaniem ważnych społecznie tematów – i to już w ponadlokalnym zakresie. Cechą wspólną przedstawianych w tomie artykułów jest pokazywanie, jaki jest związek między motywami w filmach i książkach ze społeczną rzeczywistością. Dzięki temu pełnią funkcję tłumaczy: objaśniają czytelnikom lokalne zwyczaje i pomysły. Te, jak się okazuje, nie zawsze dają się bez przeskalowania przenieść do innych kultur. Niezależnie od tego, jaką produkcją badacze się zajmują, starają się wyeksponować cechy charakterystyczne dla australijskiej twórczości. To coś dla poszukujących oryginalnych rozwiązań.

Stałym elementem przedstawionych tutaj artykułów jest również zwracanie uwagi na rozwiązania formalne, zabiegi reżyserskie i mechanizmy wprowadzane przez twórców. Badacze rozczytują filmy i książki pod kątem warsztatu, możliwości technicznych, ale również sposobów wyrażania treści. Bywa, że drobne wątpliwości budzi dobór narzędzi (przykładanie do australijskich adaptacji miar europejskich to pewien dysonans, który wymagałby dobrego uzasadnienia), nie ma zresztą prób budowania – albo odtwarzania – teorii filmowych z Antypodów. Staje się ta publikacja swoistym przewodnikiem dla odbiorców, którzy chcieliby prześledzić rozwój australijskiego kina i dowiedzieć się czegoś na temat najbardziej poruszających miejscowych zagadnień. To także lektura-przewodnik dla tych, którzy potrzebują wyjaśnień, by później odkrywać przekazywane treści i analizować rozwiązania na etapie oglądania filmów.

Od Banjo Patersona do Meliny Marchetty. Adaptacje literatury australijskiej. Red. Alicja Helman, Martyna Olszowska. Fundacja Terytoria książki. Gdańsk 2017.