Artykuły

Zaglądanie do książek

AUTOR: Izabela Mikrut FOT.: Wydawnictwo: ISKRY
20.11.2017


Dzika biblioteka

Kiedy Paweł Dunin-Wąsowicz czyta, to choćby sięgnął po koszmarny grafomański tom zalegający w najdalszym kącie bibliotecznego regału, może się okazać, że świadectwo lekturowe przerobi na perełkę. Uruchamia sieć erudycyjnych skojarzeń, bawi się wyłuskiwaniem podobieństw, wyszukuje punkty odniesienia – dla samej przyjemności zabawy z tekstem. Zdarza się, że cała jego praca nie ma większego sensu, jak wtedy, gdy tropi literackich Duninów i fikcyjnymi postaciami z książek uzupełnia swoje drzewo genealogiczne. Albo gdy dzieli się fascynacją kolejnictwem i czyta periodyki temu tematowi poświęcone. Albo gdy zastanawia się, ilu Robinsonów i Piętaszków błąka się po masowej literaturze lub kompletnie marginalnych publikacjach. Z takich bibliograficznych śladów buduje teksty o wartości inteligencko-rozrywkowej – to jest budzące radość w pierwszej kolejności czytelników myślących i ceniących sobie humor wysokiej klasy.

W „Dzikiej bibliotece” sporo jest komizmu i zawoalowanych dowcipów, żartów mądrych i dalekich od popisów satyryków. Dunin-Wąsowicz to ironista, który ceni sobie celne komentarze. Zamiast produkować proste felietony dla mas, wybiera trudniejszy rodzaj szkiców bardzo erudycyjnych, świadczących o dużym oczytaniu. Popisuje się wiedzą kompletnie niepotrzebną, więc przez to bardziej atrakcyjną. Może rozbawić już samym doborem tematów albo ich zakresem. Jest czytelnikiem uważnym, nawet jeśli skupia się na nieistotnych detalach. Może jednak zaimponować niektórym konsekwencją i ową drobiazgowością – wymagającą przecież doskonałej orientacji w zasobach bibliotecznych.

Obok zbierania drobiazgów rozsianych po różnych tomach i układania ich w esencjonalne opowieści, Paweł Dunin-Wąsowicz zajmuje się kreśleniem relacji towarzyskich. Opowiada o swoich znajomych, przyjaciołach i współpracownikach czy pisarzach. Rejestruje wydarzenia zakulisowe z okołoliterackich spotkań, zajmuje się też między innymi swoistą drogą, jaką przebywają książki: to odkupowanie zagubionych egzemplarzy, wymiany lub podbieranie upragnionych tytułów kolegom. Są tu listy książek pożyczonych i nieoddanych – i takich, które się we własnej biblioteczce zawsze odtwarza, bo po prostu muszą być pod ręką. Jak rasowy bibliofil wyszukuje w antykwariatach Dunin-Wąsowicz tomy skazane na zapomnienie, im gorsze – tym lepiej, posłużą jako kanwa kolejnej opowieści. W ten sposób zyskuje Dunin-Wąsowicz historie, których nikt inny nie mógłby stworzyć – staje się przewodnikiem po tym, co w literaturze ciekawe, odkrywcze albo kuriozalne. Sprawdza się w takiej roli i to bardzo dobrze – nie zachęca do czytania, zaprasza do odkrycia lekturowych przygód. Chętnie wraca do tworzonych wspomnień, na przykład do wymyślania map i całych państwowych systemów miejsc nieistniejących – zabawy, która kiedyś łączyła młodych ludzi lepiej niż dzisiejsze wirtualne rozrywki. Dunin-Wąsowicz przedstawia fakty nieznane szerszej publiczności a ogniskujące się wokół Lampy – układa je w barwne gawędziarskie relacje pełne odniesień literackich, adresów bibliograficznych do książek wręcz niedostępnych.

Jest „Dzika biblioteka” bibliofilskim komentarzem do codzienności wśród książek. Paweł Dunin-Wąsowicz pozwala odbiorcom prześledzić wędrówki po twórczości – odkrywane najczęściej albo dla samej przyjemności wędrowania-czytania, albo dla satysfakcji z odkrywania nieznanego, wydobywania na światło dzienne tego, co historia zdążyła już zasłonić bądź odrzucić. Jest „Dzika biblioteka” książką cenną, mimo że na marginesie, jak to zwykle z książkami o czytaniu bywa.

Paweł Dunin-Wąsowicz: Dzika biblioteka. Iskry, Warszawa 2017.