Artykuły

Genialne dzieci

AUTOR: Aleksandra Sidor FOT.: Materiał organizatora
28.11.2017


654166717 1280x720

Milo Rau nie jest z wykształcenia reżyserem, studiował socjologię. W 2007 roku założył International Institute of Political Murder (IIPM), który prowadzi działalność naukową, wydaje książki, produkuje filmy i przedstawienia. W „Pięciu łatwych utworach” Rau, skupiając się na głośnym procesie seryjnego mordercy i gwałciciela Marca Dutroux, próbuje odnaleźć źródło zła, zrozumieć przeszłość, która za tym złem stoi. Jednocześnie nie usprawiedliwia zbrodni Dutroux i wnika w psychikę zarówno osób prowadzących śledztwo, ofiar, jak i ich rodziców. Wszystkie te postaci grają dzieci. Oprócz postaci Marca Dutroux, żadna z osób nie chciała grać roli kata.

Na środku widzimy kilka krzeseł, wokół na podłodze siedzą dzieci, a w tle muzyka, jak z familijnego serialu. Nad sceną wyświetla się obraz, twarz mężczyzny w dużym przybliżeniu. Dopiero teraz większość osób zauważa, że siedzi przy biurku w głębi sceny. Rozpoczyna się casting. Dzieci są kolejno wywoływane, pytane o imię, hobby, wspomnienia. Zadawane są im pytania, przed którymi na co dzień chcemy je chronić:. „Co to oznacza być człowiekiem wolnym?”, „Czemu obawiasz się płakać przy obcych?” „Co oznacza » grać« w teatrze?”, „Co czujesz, gdy sobie wyobrażasz, że umiera twoje dziecko?”. Każda odpowiedź jest skrupulatnie zapisywana przez kierownika castingu, jedynego dorosłego na scenie.

Milo Rau pracował z obsadą aktorską nad spektaklem kilka miesięcy. To, co powstało, jest czymś niesamowitym. Mam wrażenie, że reżyser podczas współpracy z dziećmi wykorzystał maksymalnie ich talent i naturalne predyspozycje, bo mimo bardzo młodego wieku grały lepiej niż niejeden zawodowiec. Ruch i każda wypowiedź są tu wyćwiczone i kontrolowane – nawet gdy wydaje się, że są one spontaniczne i wynikają z braku przygotowania (jak np. momenty pozornego wychodzenia z roli). Nie ma tu zresztą żadnych braków czy pomyłek.

Po tej scenie następują już kolejno tytułowe utwory, które opowiadają o innej części historii. Pierwszy o świecie w czasie narodzin Marca Dutroux, drugi o procesie śledztwa. Trzeci o tym, co czuje ofiara, a dwa ostatnie o rozpaczy i o tym, czy pogodzenie się ze śmiercią jest w ogóle możliwe. Każdy utwór składa się z dwóch elementów – w głównej mierze ze sceny „podwójnej” oraz sceny „filmowanej”. Scena „podwójna” opiera się na specjalnie nakręconym wcześniej filmie, w którym główne role grają dorośli oraz na dokładnym, pedantycznym wręcz, odwzorowywaniu równolegle akcji przez dzieci na scenie. Wszystko jest zgrane co do sekundy, a postaci dorosłe są dopasowane idealnie pod względem wyglądu. Porównywanie nieustannie tej samej, równoległej akcji, daje efekt, który ciężko jest nawet opisać – rodzi uczucie z pogranicza niepokoju oraz rozrzewnienia. W szczególności przychodzi mi na myśl scena z utworu czwartego, gdy zarówno w filmie, jak i na scenie, rodzice przytulają się i okazują sobie czułość w momencie zderzenia się ze śmiercią uprowadzonej wcześniej córki. Bo jak to możliwe, by dzieci, czy też w tym przypadku raczej nastolatkowie, mogli to tak prawdziwie pokazać?

Drugi element, czyli to, co nazwałam „sceną filmowaną”, również dzieje się poniekąd podwójnie – na ruchomym fragmencie scenografii zostaje wydzielony segment pokoju, w którym jeden z aktorów wciela się w postać kluczową do poprowadzenia dalej narracji. Cały czas są filmowani przez kierownika castingu, a obraz, tak jak i w poprzednich sekwencjach, zostaje wyświetlony nad sceną. Tu szczególnie wybija się moment z nagraniem uprowadzonej ofiary Dutroux, która całą wypowiedź kieruje do swoich rodziców.

Spektakl jest również genialnie poprowadzony dramaturgicznie. Wszystkie przejścia są niezwykle płynnie nakładającymi się na siebie ogniwami opowieści. Co więcej, „utwory” miały swój fundament w postaci pierwszej sceny – każdy kolejny w jakiś sposób do niej nawiązywał. Ponadto zawsze na początku „utworu” powracał tylko jeden, Erika Satiego – „Gymnopédie nr 1”, który idealnie wpasował się w całość i nadawał jej melancholijnego, ale też paradoksalnie lekkiego tonu.

A co gdyby to wszystko grali tylko dorośli? Czy efekt byłby tak samo silny? Rau z rozmysłem wykorzystuje nasze instynktowne przypisywanie dzieciom niewinności, aby załagodzić, a jednocześnie podbić wydźwięk historii. Wie też, kiedy pozwolić sobie na żart, a kiedy na śmiertelną powagę.

Pięć łatwych utworów

KONCEPCJA, TEKST, REŻYSERIA Milo Rau

TEKST, OBSADA Rachel Dedain, Maurice Leerman, Pepijn Loobuyck, Willem Loobuyck, Polly Persyn, Elle Liza Tayou, Winne Vanacker, Hendrik Van Doorn

FILM UŻYTY W SPEKTAKLU Sara De Bosschere, Pieter-Jan De Wyngaert, Johan Leysen, Peter Seynaeve, Jan Steen, Ans Van den Eede, Hendrik Van Doorn, Annabelle Van Nieuwenhuyse DRAMATURGIA Stefan Blaske

ASYSTENT REŻYSERA, COACH Peter Seynaeve

ASYSTENT PRODUCENTA, OPIEKA NAD DZIEĆMI Ted Oonk

RESEARCH Mirjam Knapp, Dries Douibi

SCENOGRAFIA, KOSTIUMY Anton Lukas

PRODUKCJA CAMPO, IIPM

KOPRODUKCJA Kunstenfestivaldesarts Brussels 2016, Munchner Kammerspiele, La Batie – Festival de Geneve, Kaserne Basel, Gessnerallee Zurich, Singapore International Festival of Arts (SIFA), SICK! Festival UK, Sophiensaele Berlin, Le phenix scene nationale Valenciennes pole europeen de creation

PREMIERA 14 MAJA 2016, KUNSTENFESTIVALDESARTS, Belgia.