Wywiady

Anna Haba

AUTOR: Mariola Morcinková FOT.: Marek Zimakiewicz
07.12.2017


12a1336

„Teatr jest dla mnie ważny“

Anna Haba, aktorka teatralna i telewizyjna. Odtwórczyni roli charakternej Lidki w „Na sygnale“. Rozmawiamy o początkach, fenomenie seriali medycznych i fachowej terminologii.

Zastanawiałam się, od czego zacząć naszą rozmowę. Najprościej, jeśli zaczniemy od… początku. Kiedy po raz pierwszy uświadomiła sobie Pani, że aktorstwo jest tym, co chce Pani robić w życiu?

Takim decydującym momentem była wizyta w Teatrze Narodowym w Warszawie. Byłam wtedy w liceum. Oglądaliśmy spektakl "Saragossa" w reżyserii Tadeusza Bradeckiego i "Kartotekę" w reżyserii Kazimierza Kutza. Totalnie pochłonęła mnie magia teatru, znakomitego aktorstwa, scenografii, kostiumów. Chciałam współtworzyć tę magię, której dałam się uwieść. Duże wrażenie zrobił też na mnie serial "Twarze i maski" w reżyserii Feliksa Falka, który pokazywał życie aktorów i teatru od kulis.

Aktorstwo było jedną z alternatyw na życie, czy miała Pani także inne pomysły? Proszę opowiedzieć o najciekawszych…

Gdyby nie udało mi się dostać do szkoły teatralnej, myślałam alternatywnie o polonistyce, psychologii, dziennikarstwie, ale mimo, że nie dostawałam się do szkoły cztery lata z rzędu nie zamieniłam aktorstwa na nic innego

Czy już jako dziecko przejawiała Pani zainteresowanie tym zawodem, występując np. w szkolnych przedstawieniach lub kółku teatralnym?

Szkolnych przedstawień i kółek teatralnych unikałam jak ognia, za bardzo zjadała mnie trema i wtedy nie specjalnie pociągały mnie szkolne teatry. Natomiast przez 11 lat tańczyłam w Zespole Tanecznym Flik w Sandomierzu pod okiem wspaniałych ludzi sztuki - Zdzisławy i Marka Harańczyków. To był pierwszy i bardzo dla mnie ważny kontakt ze sceną i sposób na wyrażanie siebie poprzez taniec.

Pani dorobek teatralny jest imponujący, m.in za sprawą ról w Lubuskim Teatrze. Czy tak, jak dla wielu aktorów, dla Pani również teatr jest miejscem ważnym?

Teatr jest dla mnie bardzo ważny, to moje pierwsze miejsce zawodowej pracy i w tym roku mija 10 lat od mojej pierwszej premiery. To był spektakl muzyczny "Ania z Zielonego Wzgórza" w reżyserii Jana Szurmieja w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie. Teatr to przede wszystkim spotkanie z widzem, którego obecność czuć na każdym spektaklu, jego emocje, wzruszenie. Dla nas aktorów to tez ważne spotkanie z literaturą klasyczną, współczesną, różnymi gatunkami od komedii po dramat. Praca z reżyserem i partnerami scenicznymi nad rolą, która rodzi się podczas prób i rozwija przy każdym następnym spektaklu.

W jakich spektaklach obecnie można Panią oglądać?

Ostatnio można mnie zobaczyć w spektaklach "Dżama. Arabska noc" w reżyserii Pawła Kamzy, "Siostrunie" i "Ach! Odessa - Mama" w reżyserii Jana Szurmieja.

Spotykam się często z opinią, że teatr daje możliwość improwizacji. Przed kamerą podobno nie ma aż takich możliwości na dodanie „czegoś od siebie“. Jak to jest w Pani przypadku? Gdzie Pani najczęściej improwizuje?

Improwizacja to przede wszystkim spontaniczność. Każde pierwsze podejście to danej roli, sceny dzieje się w oparciu o improwizacje, czyli coś nie ustawionego, z góry wyreżyserowanego. Przed kamerą jest podobnie. Aktor cały czas daje "coś od siebie". To rodzaj propozycji aktora, tego jak on czuje daną scenę, od tego zawsze wychodzimy w próbach kamerowych. Później w porozumieniu z reżyserem, operatorem kamery, partnerami możemy korygować dane sceny.

Chciałabym jednak przejść do tematu serialu „Na sygnale“, w którym pojawia się Pani od marca 2017 w roli Lidki. Jak została Pani przyjęta na planie?

Na planie zostałam przyjęta bardzo życzliwie. Dołączyłam zupełnie nowa, obca do ekipy, która pracuje ze sobą kilka lat, ale w ogóle nie dano mi odczuć, że w jakikolwiek sposób od nich odstaję. Przyjęli mnie do serialowej rodziny jak swoją. (śmiech.)

Pani bohaterka to postać specyficzna. Stanowcza i uparta. Nie daje sobie w kaszę dmuchać. Zaskarbiła już sobie sympatię wielu widzów. Pani też zdążyła polubić już Lidkę?

Polubiłam ją od samego początku!!! Jest charakterna, temperamentna, spontaniczna. Aktorzy lubią grać takie postaci.

Uważa Pani, że polubienie postaci, którą ma kreować aktor, ułatwia wcielanie się w bohatera?

Na pewno postać trzeba poznać, zrozumieć, nadać jej odpowiedni rys. Nigdy nie zastanawiałam się czy polubienie jej pomaga w budowaniu roli, bo ja lubię wszystkie swoje bohaterki. A nawet jeśli nie da się ich wszystkich polubić, bo nie po drodze nam z jej sposobem bycia, charakterem, to można polubić proces poszukiwania w sobie cech, których nie akceptujemy. Taki rodzaj terapii na własnym organiźmie.

Czy Panią łączy coś z Lidką? Albo może Pani „podarowała“ jej jakąś swoją cechę charakteru?

Na pewno obie jesteśmy temperamentne, charakterne, uparte. Ale znacznie częściej niż Lidka potrafię ugryźć się w język (śmiech.)

Czy w ramach przygotowania do roli w serialu „Na sygnale“ musiała Pani przejść szkolenie medyczne? Nabycie jakich umiejętności okazało się koniecznością?

Nie przechodziłam żadnego szkolenia. Wszystkiego uczymy się na planie przed ujęciem, a niektóre czynności, jak tzw. parametry (ciśnienie, cukier, saturacja), wkłucie, podłączenie kroplówki wykonujemy tak często, że nie są już dla nas trudnością. Wszystko oczywiście jest "markowane", magia ekranu.

Seriale tego typu wiążą się również z fachową terminologią. Jak radzi sobie Pani z przyswajaniem nazewnictwa medycznego?

Nie ma innej metody niż uczenie się na pamięć. Jeżeli wyraz jest wyjątkowym wyzwaniem, zapamiętujemy przez skojarzenia.

Jaka była najtrudniejsza do zapamiętania zbitka słów, którą musiała Pani przyswoić (najtrudniejszy termin medyczny)?

Mnie na szczęście, póki co, ominęły takie "kwiatki", ale słyszałam anegdoty o ściągach przyklejanych gdzie się da.

Seriale o tematyce lekarskiej są jednymi z najbardziej lubianych wśród widzów. Jak Pani myśli, dlaczego? Wasz serial pomaga i edukuje. To zostało udowodnione kilkukrotnie…

Myślę, że ciekawi tajemnica tego, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami gabinetów lekarskich, sal operacyjnych. Co do kwestii edukacyjnej to sama też się dużo uczę o objawach różnych schorzeń, profilaktyce. Dobrze mieć taką wiedzę na wszelki wypadek.

Przejdźmy jednak do…mediów społecznościowych. Od jakiegoś czasu jest Pani bardzo aktywna m.in na Instagramie. Sama uwierzyła Pani w siłę internetu, czy ktoś Panią przekonał?

Instagram czy Facebook traktuję bardziej jako rozrywkę i po części promocję tego, czym aktualnie się zajmuję, ale nie zarzucam internetu informacjami o sobie, nie mam takiej potrzeby. Ważna jest dla mnie sfera prywatności, którą zachowuję tylko dla siebie i moich najbliższych.

To również możliwość dobrego kontaktu z sympatykami. Idąc za ciosem - jakie jest najczęstsze pytanie, jakie zadają Pani internauci?

Najczęściej dostaję prośby o zdjęcie z autografem i miłe słowa o roli Lidki.

Jak zapowiada się dla Pani jesień pod względem zawodowym? Gdzie będzie można Panią zobaczyć?

W listopadzie wracamy na plan serialu "Na sygnale". W teatrze natomiast zaczynamy próby do spektaklu "George i Ira Gershwin" w reżyserii Jana Szurmieja, którego premiera planowana jest w sylwestrowy wieczór.

Ostatnie pytanie chciałabym jednak poświęcić... czytaniu. Wakacje dopiero się skończyły, a są wspaniałym momentem do nadrobienia czytelniczych zaległości. Jaką książkę przeczytała Pani ostatnio? Jaki tytuł poleciłaby Pani naszym czytelnikom?

Kiedy jest się mamą aktywną zawodowo to czasu na czytanie dla własnej przyjemności pozostaje niewiele. Ostatnio najczęściej czytam dziecięce książeczki, a zawodowo scenariusze (śmiech.) Książka, którą polecam zawsze to "Mistrz i Małgorzata" Michaiła Bułhakowa - jest ponadczasowa, magiczna. Pamiętam, że przeczytałam ją jednym tchem. Z ostatnich lektur bardzo polecam również "Good night, Dżerzi" Janusza Głowackiego opartą na wątkach biografii Jerzego Kosińskiego.