Artykuły

NAPRAWDĘ DOBRA ZMIANA

AUTOR: Justyna Jeszkie FOT.: Materiał prasowy
17.12.2017


Zmiana foto

Anielica trapiona nieustanną migreną, Anioł Stróż sfrustrowany opieką nad swym podopiecznym, Karolek – pijaczek i zakochana w nim po uszy Mańka oraz Wąż, który pośredniczy w przekazywaniu boskich postanowień – to mieszanka powodująca prawdziwą eksplozję. Eksplozję śmiechu trwającą od pierwszej do ostatniej minuty tego niezwykłego przedstawienia.

Zaświaty kojarzą się (przynajmniej osobom wierzącym) z ukwieconymi łąkami, szemrzącymi strumykami, pałacykami w stylu rokoko i innym słodko-mdlącym kiczem albo też z gorącymi kotłami, smołą i siarką. Jakież jest więc zdumienie Mańki i Karolka, kiedy po śmierci trafiają do małego pokoju zamieszkanego przez parę znerwicowanych aniołów. Szybko okazuje się, że aniołowie są opiekunami duchowymi dwójki bohaterów, teraz zaś muszą odesłać ich w dalszą podróż, czyli do nieba, czyśćca lub piekła, (ale kiedy i gdzie ostatecznie trafią nasi sympatyczni zmarli, tego jeszcze nie wiadomo, bo aniołowie z Departamentu Statystyki zliczają ich grzechy na niebiańskich komputerach, a te wciąż się zawieszają). Pokój (zwany Sektorem MX-20), do którego przybywają Mańka i Karolek, nie jest miłym salonikiem, lecz mało przytulnym pomieszczeniem biurowym z segregatorami, aktami, teczkami oraz tablicą ogłoszeń, na której widnieją plakaty zachęcające – w duchu prawdziwie narodowosocjalistycznym – do wytężonej pracy (na jednym z nich jest kostucha z kosą i napis: 100 procent normy!). Centralnym elementem pokoju biurowego jest telefon mający połączenie z „Wyższymi Instancjami”, które wciąż strofują i pouczają nowo przybyłych oraz wypominają im ich ziemskie grzechy, co denerwuje zarówno Mańkę jak i Karolka. Bohaterów denerwują też aniołowie, którzy okazują się mało przyjemnymi i do tego pozbawionymi empatii urzędnikami Pana B. Nic więc dziwnego, że nasi sympatyczni zmarli, chcą natychmiast opuścić ten bezduszny, zbiurokratyzowany rejon i udać się dalej (choćby i do piekła, bo tam przynajmniej jest rozrywkowe, światowe towarzystwo). Jednak okazuje się to nie takie proste, bo niebiańskie komputery wciąż mają awarię, a w dodatku aniołowie z Departamentu Statystyki są leniami i obibokami, tak więc nasi bohaterowie muszą liczyć się z faktem, że w tej koszmarnej, ciasnej poczekalni mogą spędzić nawet dwieście ziemskich lat nim pójdą w inne rejony zaświatów. Przedłużające się oczekiwanie na werdykt Sądu Ostatecznego powoduje u mającego klaustrofobię Karolka prawdziwe ataki paniki. (Mańka: Co ci jest? Karolek: Mam lęki. Mańka: Czego się boisz, w końcu na pewno nie umrzesz. Karolek. Ale mogę zwariować. Jak myślisz, co oni tu robią z wariatami?)

Spostrzeżenia i komentarze Karolka, który po przybyciu w zaświaty nie może uwierzyć, że w miejscu gdzie się znalazł nie ma wódki, golonki i seksu, jest za to modlitwa i cieszenie się życiem wiecznym, brzmią przezabawnie w ustach wschodzącej gwiazdy polskiej komedii - Grzegorza Ciągardlaka (znanego nie tylko z seriali, ale też ze słynnego „Ucha Prezesa”). Dotrzymuje mu kroku (choć nie jest to łatwe) Aleksandra Stawicka (Mańka), która, grając prostą dziewczynę z marginesu, w przekomiczny sposób pyskuje aniołom i buntuje się przeciw postanowieniom „Wyższych Instancji”. O ile Karolek i Mańka są w swych dowcipach jowialni i swojscy, o tyle aniołowie (jak na aniołów przystało) prezentują humor z najwyższej półki: ich kwestie i żarty są inteligentne, a często też abstrakcyjne, wręcz surrealistyczne. Julia Staśkiewicz świetnie sobie radzi w trudnej roli Anielicy – istoty do niedawna będącej człowiekiem, którą po śmierci zmuszono do bycia aniołem stróżem i którą męczy gorset świętości, zaś przyciasna aureola powoduje nieustanną migrenę. Drugą istotę anielską niezwykle brawurowo gra Robert Koniuszy, który wciela się w sztywnego niebiańskiego biurokratę ogłaszającego pisane urzędowym językiem decyzje „Wyższych Instancji” i przezabawnie tłumaczy owe decyzje na język bardziej zrozumiały (gdyby Robert Koniuszy nie był aktorem, pomyślałabym, że jest rzecznikiem prasowym jakiejś ważnej instytucji).

Autorem tego na poły zabawnego, na poły filozoficznego tekstu jest Jerzy Andrzej Masłowski – poeta, prozaik i dramaturg, lubiący w swych utworach poruszać tematykę metafizyczną, zaś przedstawienie wyreżyserowała Katarzyna Krakowiak, która pokazała, że nie potrzeba kosztownych środków, by zrobić wciągające, dynamiczne, pełne nieoczekiwanych zwrotów akcji widowisko. W czasach, kiedy smutek miesięcznic, msze smoleńskie i „patriotyczne” przemarsze narodowców usiłują zdominować nasze życie, potrzeba śmiechu staje na równi z innymi najważniejszymi potrzebami człowieka. Humor zawsze dodawał nam, Polakom, sił do walki o wolność i normalność – tak było w czasach stanu wojennego, siermiężnej komuny, hitlerowskiej okupacji i zaborów, tak jest też dzisiaj. Trzeba koniecznie obejrzeć „Zmianę”, i to nie tylko dlatego, że jest zabawna i błyskotliwa, ale też dlatego, że jest to jedyna dobra zmiana w naszym polskim krajobrazie.

ZMIANA, czyli komedia z wyższych sfer

Autor: Jerzy Andrzej Masłowski

Reżyseria: Katarzyna Krakowiak

Muzyka: Piotr Woźniak

Wykonawcy: Zespół Komedianci w składzie: Julia Staśkiewicz, Aleksandra Stawicka, Grzegorz Ciągardlak, Robert Koniuszy.

Niezależna Scena Orion przy warszawskim DK „Orion”, ul. Egipska 7.