Artykuły

Uśmiech

AUTOR: Izabela Mikrut FOT.: Wydawnictwo: ISKRY
13.01.2018


Joanna kulmowa moje zarty wydawnictwo iskry 2017 12 28 613x950

Joanna Kulmowa jest poetką uśmiechu – humor w mało agresywnej formie przesyca jej teksty i stanowi podstawowy wyróżnik puent. To dzięki niemu autorka może pisać klasycznie: wykorzystywać zrygoryzowane formy i rymy, a utwory nie będą brzmiały przy tym archaicznie nawet po latach. Zestaw wierszy i fraszek połączonych komizmem – a pochodzących z różnych dawnych tomików – pozwala na szybki przegląd najczęściej stosowanych rozwiązań w klauzulach tekstów, pokazuje też, jak Joanna Kulmowa przełamuje schematy i rozbija związki frazeologiczne. „Moje żarty” to tomik jak na wybór – niewielki, jednak olbrzymi ładunek komizmu sprawia, że nie da się go przeczytać szybko i szybko o nim zapomnieć. Kulmowa rozbawia i jednocześnie uczy wrażliwości.

Humor lubi lapidarność i to sprawdza się zwłaszcza w rozdziałach „fraszkowych”. Tu teksty są zwykle dwuwersowe (rzadziej bardziej rozbudowane), a układ sylab pozwala na naturalne przekazywanie treści. Kulmowa nie testuje możliwości, jakie daje zwięzła forma: unika raczej eksperymentów lingwistycznych, woli zaskakiwać treścią. Łatwo zauważyć takie tendencje we fraszkach: literackie drobiazgi uruchamiają w autorce chęć poruszania ważnych i ponadczasowych tematów. I tak do najkrótszych utworów trafiają wątki eschatologiczne: oswajanie lęku przed śmiercią, myśli o relacjach międzyludzkich, uczuciach i nadziejach. W krótkich fraszkach powracają też erotyki. Kulmowa często nawiązuje do filozoficznych refleksji, aforyzmów, które wtopiły się już w mowę potoczną. Wybiera zgrabne hasło – chwytliwe i często powszechnie znane – by następnie zweryfikować jego znaczenie lub brzmienie. Odwraca przekaz albo pomaga inaczej go zinterpretować. Tak opracowuje kolejne skojarzenia, w tym – intertekstualne. Bo silne osadzenie twórczości w kontekście – literackim i kulturowym – to drugi poza humorem wyznacznik liryki Joanny Kulmowej. Każdy utwór przesycony jest powiązaniami, subtelnymi odsyłaczami. Autorka sięga po znane z klasyki motywy, charakterystyczne postacie, symbole – po to, by pewne historie opowiedzieć na nowo, z zupełnie odmiennymi przesłaniami. Nie zależy jej na powtarzaniu odkryć zakorzenionych już w świadomości odbiorców, za to bardzo chętnie uświadamia czytelnikom dodatkowe, potencjalne sensy płynące z odwróceń sytuacji, prostych zabiegów. Jeden wers zarysowuje odpowiedni kontekst, drugi – we fraszce – jest przewrotką. Zdarzają się, rzecz jasna, również fraszki odnoszące się do pozaliterackiej rzeczywistości – to żarty polityczne, ale wciąż dla odbiorców czytelne. Kulmowa nie decyduje się na agitki, nawiązuje za to do pewnych konwencji czy ogólnych prawidłowości, do mechanizmów zrozumiałych niezależnie od czasów. Małe formy wykorzystuje więc autorka jako popis dowcipów.

Z kolei w części z wierszami uderza obfitość klasycznych gatunków. Ballady, piosenki, bajki czy kuplety to formy, które Joanna Kulmowa całkiem udanie wykorzystuje. Przeszczepia dawne zasady genologiczne, kształtując literackie żarty. Tu najczęściej wybiera sobie alegoryczną powiastkę, postacie, których cechy automatycznie kierują do określonego obszaru skojarzeniowego. Rozwija dłuższe historie, dbając o ich puenty. Nie tyle próbuje zapewniać odbiorcom czystą rozrywkę, co – refleksję płynącą z przełamywania skostniałej całości. Odświeża treści lub dobudowuje im piętra znaczeniowe. Dzięki temu utwory nie wybrzmiewają archaicznie, wciąż można je odkrywać i cieszyć się nimi na nowo. Odwołania do gatunków to jeden ukłon w stronę tradycji literackich, drugim są rymy – i w tym wypadku przywiązanie do rygorystycznych form nie razi, Kulmowa znalazła po prostu własny sposób na poezję czerpiącą również – chociaż nie tylko – z komizmu współbrzmień. „Moje żarty” to lektura wyjątkowa.

Joanna Kulmowa: Moje żarty. Iskry, Warszawa 2017.