Artykuły

Śmiech z grozy

AUTOR: Izabela Mikrut FOT.: Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
05.02.2018


S4 stanislaw grzesiuk piec lat kacetu wyd proszynski i 1516786583

W obozowych wspomnieniach pewne tematy zawsze powracają - niezależnie od tego, kto spisuje swoje doświadczenia. W zapiskach chodziło przede wszystkim o to, żeby dać świadectwo prawdzie, zachować pamięć o tych, którzy nie przeżyli i stworzyć przestrogę dla potomnych. W "Pięciu latach kacetu" Stanisława Grzesiuka również stałe elementy obozowego życia są obecne. Ale ta książka wyróżniała się - i wyróżnia do tej pory stylem. Autor odrzuca pozycję zawodowego literata, czytelnikom na początku uświadamia, że pisze tak, jakby miał historię opowiedzieć - bez upiększeń czy specjalnych operacji na formie. I w ten właśnie sposób trafia do szerokiego grona odbiorców. "Pięć lat kacetu" przypominane po latach i bez cenzury (pierwsze wydanie z 1958 roku było uboższe o fragmenty, które teraz zostały wyróżnione pogrubioną czcionką) dalej robi wielkie wrażenie.

Stanisław Grzesiuk wygrywa szczerością i naturalnością. Nie kryguje się i nie upiększa rzeczywistości. Nie zamierza też się wybielać. Jest honorowym chłopakiem z Czerniakowa, tym, który potrafi za zniewagę dać w zęby, ale ma złote serce i walczy o sprawiedliwość. Poradzi sobie w każdej sytuacji, a bezinteresownie pomoże też innym potrzebującym. Nie rozczula się nad sobą i niczego się nie boi. I teraz ten typ - tak lubiany przez społeczeństwo i nawet zakorzeniony w kulturze - zostaje wtrącony w zupełnie inne, bezwzględne środowisko, świat rządzący się okrutnymi prawami. Znajduje tu metodę przetrwania - zupełnie inną niż można by się spodziewać. W trzech obozach koncentracyjnych Grzesiuk kieruje się kilkoma prostymi zasadami. Jeśli tylko może - unika bezsensownej pracy i wysiłku, nie daje się złapać i organizuje jedzenie. Organizowanie to kradzież, ale nie innym więźniom. Grzesiuk pozostaje kompanem z ferajny, skłonnym do wygłupów nawet w obliczu zagrożenia życia. Humor pozwala mu przetrwać. Wrodzona krnąbrność nakazuje szukać rozwiązań tam, gdzie inni bezwolnie się podporządkowują.

W ramach opisywania życia w obozie autor zawsze stara się przybliżyć typowy rozkład dnia, nakreśla dobrze zapamiętane wydarzenia, czasem i charaktery ludzi. Największymi tematami są zdobywanie jedzenia (przy czym Grzesiuk zaznacza, że niektórzy robili sobie skromne zapasy, ale on nie potrafił i nie chciał dodatkowego stresu związanego z pilnowaniem resztek chleba), kary, rodzaje prac i sposoby wymigiwania się od nich. Z czasem dochodzą jeszcze kwestie muzykowania. Zdarza się, że autor porusza jakieś zagadnienie w oderwaniu od chronologii, wówczas wyczerpuje temat w jednej opowieści (tak jest na przykład z obozowym pufem). Ogólnie - chociaż utrzymuje, że pisze bez przygotowania, daje się zauważyć konstrukcyjna dyscyplina, porządek w samej strukturze. W narracji wykorzystuje Grzesiuk kolokwializmy - dziś nie zrobią one takiego wrażenia jak w momencie premiery książki - ale nadają jej wyrazistości i odróżniają od innych obozowych zwierzeń. Grzesiuk mimo przykrych i trudnych tematów zachowuje pogodę ducha w opowieści i wyjaśnia, jak udało mu się przetrwać w ciężkich warunkach. Relacjonuje z przymrużeniem oka wszelkie "przygody", od czasu do czasu pozwalając sobie tylko na złość. "Pięć lat kacetu" staje się przez to jeszcze bardziej przerażające w swojej wymowie. Do dzisiaj Stanisław Grzesiuk będzie szokować odbiorców, nawet jeśli wie się dokładnie, jak wyglądała codzienność w obozach koncentracyjnych.

Powrót tej publikacji na rynek wydawniczy to ważne wydarzenie. Stanisław Grzesiuk prezentuje bowiem specyficzne spojrzenie na doświadczenia wojny. W jego relacji śmiech i gorycz przeplatają się z buntem - a próba pokazania prawdy nieodmiennie łączy się z niedowierzaniem. "Pięć lat kacetu" to tom obszerny, szczegółowy, momentami mocno naturalistyczny. Szczery, ale niepozbawiony dowcipu. Stanisław Grzesiuk unika tu narzekania i patosu.

Stanisław Grzesiuk: Pięć lat kacetu. Prószyński i S-ka, Warszawa 2018.