Artykuły

Pod prąd

AUTOR: Izabela Mikrut FOT.: W.A.B.
14.05.2018


Hanba agnieszka haska 2018 04 16 001

Ma ta publikacja krzykliwą okładkę i tytuł, który powinien przyciągnąć hołdujących radykalizmowi czytelników. Ale bez obaw: Agnieszka Haska do tematu zdrady narodowej podchodzi z perspektywy kulturoznawczej, a do tego zawęża swoje poszukiwania do czasów drugiej wojny światowej. Nie będzie tu zatem męczącego grzebania się w polityce i dzielenia rodaków, coraz bardziej skłonnych do upubliczniania takich granic. Sporo wyjaśni posłowie, w którym Haska przyznaje się, że tom powstał na bazie doktoratu, a doktorat dotyczył... dyskursu zdrady w prasie konspiracyjnej. Od razu całość nabiera innych barw, chociaż to powinno być ujawnione czytelnikom od razu, jeszcze zanim zdecydują się do środka zajrzeć.

Chociaż autorka dodaje do tomu ramę kompozycyjną w postaci obrazków z codzienności społeczno-politycznej, trudno mówić, żeby diametralnie zmieniła zawartość dysertacji przy przygotowywaniu jej do druku. Najpierw prezentuje przepychanki podczas jednej ze smoleńskich miesięcznic (włączając w pejzaż siebie nad kawą z mlekiem – tym autoportretem niepotrzebnie zdradza Haska naiwność okołodziennikarską, choć prawdopodobnie chciała po prostu zdystansować się od oglądanych scen w oczach czytelników). Pod koniec książki znów w paru akapitach sygnalizuje wejście (czy też powrót) pojęcia zdrady do dyskursu polityków. Nie ma w tym jednak chęci pogłębienia analizy czy choćby poszerzania obserwacji. Autorka zatrzymuje się na powierzchownym rejestrze, kategorię zdrady traktuje tak, jakby miała już rozczytane mechanizmy o niej stanowiące - nie dostrzega, że pisała o zupełnie innych sytuacjach i nie powinna wrzucać ilustracji pojęcia jako ozdobnika. Sporo tu ryzykuje i wydaje się, że rozdziały otwierające i zamykające książkę mają wymiar lekkiej prowokacji kierowanej do fanatycznych tropicieli zdrady. W istocie są po prostu dopiskiem do doktoratu, niepasującym tematycznie i stylistycznie. Poza wsadzeniem kija w mrowisko i uzasadnieniem tytułu Haska niewiele tym uzyska – a przecież w centralnej części książki wydaje się ciekawsza.

W "Hańbie" mowa jest o wykraczaniu poza ogólnie przyjęte normy – w wyostrzonej okupacyjnej rzeczywistości wyraźnie widać, jak funkcjonują kodeksy moralne czy zasady społeczne. Agnieszka Haska czasami zwraca uwagę na zjawiska (kobiety z różnych względów spotykające się z Niemcami, publiczność kinową), czasami odwołuje się do konkretnych biografii – tych, którzy jednoznacznie kojarzą się ze zdradą (a nawet za zdradę zostali pozbawieni życia). W tym wypadku wychodzi na jaw słabość narracyjna: autorka musi przejść przez obowiązkowe szczegóły biograficzne, czuje się w obowiązku przedstawić swoim odbiorcom dokładne dane. Wychodzi to dość szkolnie i trochę nie pasuje do koncepcji całego tomu, w którym pojęcie zdrady jest bardziej kluczem interpretacyjnym niż szukaniem punktów historycznych do zrelacjonowania. Samą zdradę chce Agnieszka Haska czytać niemal jak kategorię literacką, odwołanie do teatru, a nie do rzeczywistości. Tym pogłębia jeszcze kontrast między zawartością książki a jej ramą z medialnych migawek. Zdrada funkcjonuje tu bardziej jako (anty)wzorzec zachowań, zestaw wytycznych niezbędnych do stwierdzenia, że ktoś łamie społeczne normy, niż jako zestaw przykładów. To odejście od tematów, których czytelnicy się spodziewali – co wychodzi książce na dobre.

Agnieszka Haska wpada czasami w irytujące maniery ("jak już wspominałam") lub naiwności (co tłumaczy się chęcią całkowitego uchwycenia zjawiska z perspektywy kulturoznawczej). Niekoniecznie natomiast przy takim tytule i takiej koncepcji okładki trafi do właściwego grona odbiorców. Zawężenie czasu i obyczajowości sprawia, że autorka może przyjrzeć się tylko pewnemu wymiarowi zachowań, a nie "polskiej zdradzie" jako takiej. Cenny będzie tu fakt zwracania uwagi na mechanizmy, a nie na przykłady - chociaż tytuł sugeruje przeciwstawny rozkład akcentów.

Agnieszka Haska: Hańba! Opowieści o polskiej zdradzie. W.A.B., Warszawa 2018.