Artykuły

Trzy odcinki Klątwy na Festiwalu Prapremier

AUTOR: Ewelina Szczepanik FOT.: Bartosz Siedlik
03.10.2014


Klatwa2 8 fot. bartosz siedlik male

Siedem godzin w teatrze to trudne do wytrzymania wyzwanie, nawet dla zagorzałego teatromana. Ale Teatr Polski w Bydgoszczy dał ku temu dobry powód, proponując w ramach Festiwalu Prapremier obejrzenie aż trzech odcinków pierwszego w Polsce teatralnego serialu politycznego pt. "Klątwa. Odcinki z czasu beznadziei". Reżyserem całości jest Monika Strzępka, która przeniosła na scenę tekst Pawła Demirskiego, a całość stanowi koprodukcję warszawskiego Teatru IMKA i krakowskiej Łaźni Nowej.

Początek fabuły faktycznie przypomina thriller - w niewyjaśnionych okolicznościach ginie w ciągu jednego dnia 457 posłów, a po nich wielu wysokich urzędników państwowych. W kraju panuje chaos, zdarzają się coraz liczniejsze samobójstwa; nikt, włącznie z prezydentem, nie wie, co dalej.

Ten wątek ma przede wszystkim nacechowanie satyryczne - makabryczne szczegóły dotyczące sposobu śmierci poszczególnych posłów (znanych przecież z telewizji) albo wulgarnie niekiedy wyrażane zdenerwowanie niepomiernie bawią widzów. Nie brakuje też wątków irracjonalnych - na przykład wstępowania duchów zmarłych w żyjących. I tak redaktor o poglądach pozostających w opozycji do sprawujących władzę wstępuje w ciało prezydenta (planującego ucieczkę do Rumunii), a w dziennikarkę (skądinąd podobną do Moniki Olejnik) wstępuje posłanka Pawłowicz, co daje zresztą przekomiczny efekt.

A po co ten początkowy chaos? Ano po to, by na ziemię mógł przyjść Jezus Chrystus (Dobromir Dymecki). Młody, przystojny, ale zdecydowany, by wytępić to, co złe. Jego postawa w niczym nie przypomina ewangelicznego miłosierdzia - Jezusowi bliżej raczej do Boga starotestamentowego, a może nawet i... gangstera; ucieka się on bowiem do szantażu oraz przemocy. Nie ma w nim woli pojednania, zapędów ekumenicznych, jest tylko groźba i zwiastun rewolucji.

To zasadniczo główna myśl całości - rewolucja nie oznacza koniecznie wprowadzenia nowych zasad, może być po prostu przywróceniem zasad starych. Jedną z bohaterek jest bowiem wiedźma (Klara Bielawka), pamiętająca jeszcze rewolucję francuską i upadek arystokracji. Jej dążenia koncentrują się na przywróceniu tego, by wyższe sfery dyktowały warunki społeczne i polityczne. Kościół zaś pragnie znów sytuacji przynajmniej z PRL, gdy działał w podziemiu i stałym zagrożeniu, ale przynajmniej dzierżył rząd dusz. W międzyczasie z Watykanu ucieka Zły, a na chaosie zyskuje wiedźma, zwołująca Sabat Dobrego Domu i przy okazji pragnąca powrotu stosunków feudalnych...

Całość, z początku bardzo dynamiczna i nawet sensacyjna, powoli zaczyna tracić swój nerw, napięcie opada i pojawiają się dłużyzny. Należą do nich na pewno śpiewane przerywniki. Mnogość pomysłów, feeria konceptów, ciągle zmieniające się miejsca akcji, a nawet postaci wcielające się w inne osoby, niestety, nie są w stanie zamaskować niedoskonałości tekstu. A te, zwłaszcza w części drugiej, są aż nazbyt wyraźne. Dopiero w części trzeciej, gdy dominantą nie są już zręczne dowcipy i elementy satyryczne, wyraźniejszy staje się znów wątek ideowy, filozoficzny, na znaczeniu traci zaś motyw sensacyjny i serial z thrillera politycznego staje się serialem wyłącznie politycznym.

No właśnie, politycznym... Tytułowa klątwa ciąży na wszystkich Polakach, jest niezbywalna i nie wiadomo, skąd się nawet wzięła. Pewny jest chaos, groza, ale wielokrotnie padają ze sceny pytania dotyczące demokracji - a po co nam ona, skoro nie potrafimy z niej korzystać? Po co nam polityczna poprawność, po co nam wybory, parlament, wiadomości polityczne? Może pies będzie lepszym marszałkiem sejmu?

Wszystko to odbywa się oczywiście z wykorzystaniem arsenału typowych dla Strzępki środków inscenizacyjnych. Leje się więc mnóstwo sztucznej krwi, bohaterowie rozlewają ruskiego szampana, tarzają się w kopczyku ziemi albo w słomie. Wszystkie te elementy zna każdy, kto kiedykolwiek widział któryś ze spektakli Strzępki. A nieustanne smarowanie krwią, symulowanie wymiotów i wrzaski - po kilkudziesięciu minutach stają się po prostu nużące. Na tym - jakże charakterystycznym dla Strzępki - scenograficznym tle pewne novum stanowi płytki basen wypełniony wodą. Służy on jednak wyłącznie do pokazania efektownych wywrotek poszczególnych postaci.

Całości brakuje wyraźnie puenty, ale przecież w przygotowaniu jest jeszcze jeden odcinek. Taka mnogość wątków i wartkość akcji wymaga spektakularnego zakończenia, tymczasem trzeci odcinek pozostawia widza z apetytem na więcej. Może dlatego, że ma serialową formę?

TEATR ŁAŹNIA NOWA KRAKÓW/ TEATR IMKA WARSZAWA

Paweł Demirski

KLĄTWA, ODCINKI Z CZASU BEZNADZIEI

ODCINEK 1 DON’T MESS WITH JESUS

ODCINEK 3 SABAT DOBREGO DOMU

ODCINEK 2 LEKCJA RELIGII

reżyseria: Monika Strzępka

scenografia i kostiumy: Michał Korchowiec

muzyka: Jan Suświłło

wideo: Tomek Michalczewski

obsada:

Klara Bielawka Krzysztof Dracz Dobromir Dymecki Anna Kłos-Kleszczewska Radomir Rospondek Alona Szostak Paweł Tomaszewski