Wywiady

TOMASZ HYNEK

AUTOR: Tatiana Drzycimska FOT.: Tomasz Żurek
28.10.2014


Radio98 m

ŻYJEMY W ŚWIECIE, W KTÓRYM KONFORMIZM STAJE SIĘ WARTOŚCIĄ

rozmowa z Tomaszem Hynkiem, reżyserem spektaklu „Radio Armageddon. Transmisja”

Tatiana Drzycimska: W grudniu 2013 na podstawie scenariusza Jakuba Żulczyka zrobiłeś we Wrocławskim Teatrze Współczesnym słuchowisko „Radio Armagedon” i już wtedy było wiadomo, że powstanie spektakl. Jak one się do siebie mają?

Tomasz Hynek: Po pierwsze – forma teatru radiowego to jest troszkę inna forma, po drugie – słuchowisko zawierało w sobie tylko część opowieści, zapowiadało ciąg dalszy, a ten ciąg dalszy nieco się zmienił. Podstawowa różnica jest taka, że nasz spektakl będzie w zasadzie dialogiem z powieścią Kuby Żulczyka. Będzie to historia opowiadana z punktu widzenia bohaterów o dziesięć lat starszych, którzy są już dorośli i z okazji 10-lecia matury spotykają się żeby powspominać, skonfrontować się ze swoją przeszłością.

Słuchowisko dało mi poczucie, że nie warto robić przedstawienia wyłącznie dla młodzieży. Warto zrobić przedstawienie, w którym i ich rodzice będą mogli sobie postawić jakieś pytania, zobaczyć coś gorącego i interesującego dla nich tu i teraz. I dlatego pomyślałem, że perspektywa dziesięciu lat może być ciekawa. Gdy czytałem powieść Żulczyka, byłem czterdziestolatkiem. Najwspanialszy – oprócz, oczywiście, fantastycznej historii, a przede wszystkim świetnej narracji, świetnych monologów wewnętrznych – był dla mnie sposób, w jaki ja tę historię, jako historię swojej własnej młodości, skonfrontowałem z sobą dojrzałym. I ta interakcja pomiędzy czytelnikiem a powieścią to jest coś, co wydaje mi się najciekawsze i to chcę właśnie pokazać.

TD: Co uważasz za najistotniejsze w swoim przedstawieniu?

TH: Poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „Czym jest bunt?”. Czy bunt jest formą zaburzenia, które należy leczyć przy pomocy specjalisty, czy też bunt jest stanem umysłu, który pozwala naszej cywilizacji stale się rozwijać. Czy postawa sprzeciwu jest postawą możliwą do przeprowadzenia w dorosłym życiu. W jakim stopniu jest ona możliwa, w jakim stopniu bezkompromisowy bunt jest rozsądny, a może pod przykrywką dojrzałości, dorosłości próbujemy przemycić własne lenistwo, strach przed ryzykiem, konformizm, wygodnictwo… To jest przedstawienie, w którym ja sam się mierzę ze swoimi pytaniami Oczywiście na potrzeby prób mam pewną tezę, która ma wymiar metaforyczny, ale myślę, że to raczej będzie przedstawienie, w którym widz usłyszy pytania, na które sam będzie musiał sobie odpowiedzieć.

Ważne jest też to, że trochę zmieniła się kultura. Rewolty kulturowe XXI wieku mają radykalnie inny charakter niż te z poprzedniego stulecia. Rewolty w XX wieku miały na swoich sztandarach coś, co należało do obszaru idei. A nasze współczesne rewolty mają charakter ekonomiczny. Na przykład: na ulicę wychodzą Grecy, którym system – świadomie używam słowa „system” – przestaje pozwalać żyć tak, jak żyli ich rodzice. Na ulice wychodzą oburzeni w Hiszpanii – dokładnie z tego samego powodu. Oni się nie buntują przeciwko światu dorosłych, oni buntują się przeciwko temu, że świat chce im ten sposób życia odebrać. Dzieciaki wychodzą na ulice wtedy, gdy chce się im odebrać internet. Czyli zakazać wolnego – czasami niezgodnego z prawem – dostępu do treści. Młodzi chcą żyć wygodnie.

Powoli dostrzegam, że żyjemy w świecie, w którym konformizm staje się wartością. Tym bardziej wydaje mi się ważne, żeby poruszyć kwestię nonkonformizmu. Ponieważ bez postawy sprzeciwu i bez postawy niezgody nie jest możliwe naprawianie świata. Choćby ta postawa była czasami śmieszna, zbyt radykalna… Bez pierwszych sufrażystek kobiety w Szwajcarii wciąż nie miałyby prawa wyborczego.

TD: W spektaklu będzie dużo muzyki…

TH: Tak, zarówno muzyki ilustracyjnej, którą sam komponuję, jak i muzyki na żywo – z repertuaru zespołów, które zaprosiliśmy do współpracy. Są to trzy wrocławskie grupy muzyczne, które uważam za interesujące, oryginalne, wnoszące coś ciekawego do myślenia o muzyce i myślenia w ogóle: Kultura Upadła, Evidence Based Medicine i People of the Haze. Pomysł jest podobny, jak w przypadku realizacji radiowej. Nie chcę naszego mitycznego, tytułowego zespołu Radio Armageddon utożsamiać z jakimś konkretnym stylem muzycznym. Chcemy raczej pokazać, że ta historia, która przydarzyła się kiedyś czwórce młodych bohaterów, jest historią wielu dzisiejszych dorosłych ludzi. I chcemy, żeby w tej historii mogli odnaleźć swoją własną opowieść.

Zdjęcie Tomasza Żurka pochodzi z próby do spektaklu.