Artykuły

Monodram i „monostworzenie”

AUTOR: Ilona Słojewska FOT.: Bartek Żurawski
22.11.2014


Indeks

29 Toruńskie Spotkania Teatrów Jednego Aktora. Festiwal Festiwali

Dzień pierwszy

Dwa odmienne warsztaty aktorskie. Pierwszy wyciszony i pełen refleksji. Drugi olśniewający aktorstwem i fantastyczną reżyserią.

Pierwszy dzień festiwalu zaprezentował widzom monodramy wielkiego formatu. Jako pierwszy wystąpił Olgierd Łukaszewicz w roli „komedianta narodowej sceny”. Aktor w spektaklu „A kaz tyz ta Polska, a kaz ta?” sam dokonał wyboru tekstu z twórczości Stanisława Wyspiańskiego oraz go wyreżyserował. W przedstawieniu tym ogniskuje się warsztat mistrzowskiej gry aktorskiej. Olgierd Łukaszewicz z błazeńską czapką zrobioną z gazet, zamienia się w trefnisia, który mówi o tym, co najbardziej go obchodzi, o tym, co wokół siebie dostrzega. Ten na wskroś przeniknięty duchem wyspiańszczyzny spektakl skupia na sobie uwagę widzów. Z jednej strony przenosi w odległe czasy, z drugiej zaś prowokuje do nieustannych odniesień, porównań, konstatacji. Postać „komedianta” Olgierd Łukaszewicz buduje takimi środkami, by wydobyć z niego samotność mędrca. Podkreśla to nie mająca końca perspektywa sceny czy reżyseria świateł. Monologowi głównego bohatera towarzyszy wiele efektów dźwiękowych, świetlnych, idealnie z nimi zsynchronizowanych. Dramaturgia tego monodramu każe śledzić stany emocjonalne głównego bohatera, dzięki czemu na długo pozostawia widzów w stanie głębokich refleksji i zadumy.

„Monostworzenie” Mateusza Nowaka

Kobieta? Mężczyzna? Postać na pozór pozbawiona płci, ale jednocześnie zawierająca wszystkie typowe męskie i żeńskie cechy! Ekspresja, emocje, ironia, sarkazm, podteksty, śmiech, kaprysy, grymasy, złość, wdzięk, kpina. To wszystko Mateusz Nowak wyraża barwą głosu, ciałem, wypowiadanym tekstem. Porywa za sobą widzów, zniewala. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej, zamieniającej się podczas monodramu na oczach widzów w prawdziwy gejzer!

Dwa lata temu, podczas VII edycji Teatrów Jednego Aktora w Toruniu, Mateusz Nowak zaprezentował monodram „Teatralność” na motywach fragmentów utworów Bernarda-Marie Koltèsa, Łukasza Rippera i Michała Walczaka. Był on także autorem scenariusza, a reżyserem – Stanisław Miedziewski. Już wtedy aktor zwrócił na siebie uwagę nie tylko grą aktorską i doborem tekstów, lecz także ekspresją kreowanej roli.

W tym roku olśnił publiczność monodramem „Od przodu i od tyłu” według książki Karola Zbyszewskiego (która w formie pracy doktorskiej nie ujrzała na UW światła dziennego) oraz reżyserską maestrią Stanisława Miedziewskiego. Spektakl zaskakuje z minuty na minutę pomysłami inscenizacyjnymi. Nie dość, że aktor ma na sobie kostium, który łączy w sobie modę męską z kobiecą (koszula i suknia na stelażu), to kostium ów zamienia się w strój koronacyjny króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i znanych postaci ze sceny politycznej i arystokratycznej XVIII-wiecznej Polski. Zmiany te związane są z odtwarzaniem wielu ról, które Mateusz Nowak kreuje z tak ogromnym zróżnicowaniem, że nie powtarza ani jednego gestu czy spojrzenia. Monodram ten bowiem nie ma swej tradycyjnej formy. To jest „monostworzenie”. Bo na oczach widzów aktor „tworzy” osobliwą synkretyczną postać tak pod względem seksualnym, jak i tożsamościowym oraz osobowościowym. Każda z nich tętni swym niezależnym życiem i zarazem tworzy jeden zlepek, który można by nazwać „polskością”? Owo „monostworzenie” rozpoczyna się rytmicznym deklamowaniem słów z wyraźnym podziałem na sylaby, potem przechodzi w styl narracyjny, a ten z czasem wzbogacony zostaje o mowę niezależną. W taki sposób aktor mówi o potędze polskiej dewocji, o zastraszaniu przez Kościół, o szlacheckim pojmowaniu wolności i niezależności, o zakłamaniu, pustych frazesach, o przedkładaniu interesów prywatnych osób publicznych ponad obowiązek wobec ojczyzny, o fałszywie pojmowanym patriotyzmie. O Konstytucji Trzeciomajowej, o Sejmie Wielkim i o Targowicy. Warto wsłuchać się w te słowa, bo odkrywa się w nich współczesny obraz naszego kraju.

I jeszcze jedno. Reżyser, Stanisław Miedziewski, usytuował aktora pośrodku sceny przy stojaku na nuty, na którym leży stos kartek. Mateusz Nowak staje się kimś więcej niż sceniczną postacią. Transformuje się w instrument, korzysta ze swych wszystkich możliwości i wybrzmiewa dźwiękami, które po ich wypowiedzeniu, razem z kartkami zrzuca na scenę. To metafora mająca uzmysłowić, że historia zapisana na kartach książki, przemija i odchodzi w zapomnienie. Ale w każdej chwili można po nią sięgnąć jak po partyturę. Ilona Słojewska

OLGIERD ŁUKASZEWICZ, „Kaz tyz ta Polska, a kaz ta?; monodram wg Stanisława Wyspiańskiego; reż. Olgierd Łukasiewicz

MATEUSZ NOWAK, „Od przodu i od tyłu”; scenariusz: inspirowany powieścią Karola Zbyszewskiego „Niemcewicz od przodu i tyłu”; reż. Stanisław Miedziewski