Artykuły

Opowieść o Nurejewie

AUTOR: Ilona Słojewska FOT.: Wydawnictwo Iskry
17.06.2015


Nurejew

Współczesny heros. Zjawiskowy tancerz. Przepiękny mężczyzna. I niezaspokojony temperament seksualny. Taki był Rudolf Nurejew.

Nie bez powodu na okładce biografii Rudolfa Nurejewa znalazło się zdjęcie tancerza, przyjmującego pozycję litery Y(psylon). To znak znany ludom pierwotnym, któremu przypisuje się moc wytwarzania energii. Ręce wyciągnięte ku górze chłoną energię z natury. I taki był Rudolf! Pełen pierwotnej oszałamiającej żywotności, emanujący atawistyczną wręcz fizycznością. Tę niezwykłą witalność miał w genach. W jego żyłach płynęła baszkirska krew starotureckiego plemienia, słynącego z niezwykłej siły. Dorastał w miejscu, w którym chodził co prawda głodny, ale ono dawało mu moc na realizację swoich marzeń i planów. Pozycja, którą przybrał tancerz, to także symbol triumfu i chwały. To moment oczekiwania na uwielbienie tłumu.

Jan Stanisław Witkiewicz swą niezwykłą opowieść o Rudolfie Nurejewie rozpoczyna sceną jego odchodzenia i pogrzebu. Tworzy przemawiającą do wyobraźni czytelnika strefę pomiędzy życiem a śmiercią, w której i ciało, i psychika walczyły o każdy oddech. To bardzo sugestywny obraz, w którym nie zabrakło śladów grabieży rytualnej ze strony dalszej rodziny Nurejewa. Opowieść zamyka ostatni występ w Paryżu, w miejscu, w którym trzydzieści lat wcześniej zatańczył po raz pierwszy… Koło życia zamknęło się.

Matka nosiła go zimą na plecach do szkoły, ponieważ nie miał butów. To ona też przemyciła go do teatru. To był przełomowy moment dla chłopca. Zaczął tańczyć. Miał już plan. Najpierw szkoła baletowa w Leningradzie, potem Balet Kirowa, kontakt z najlepszymi na świecie tancerzami i choreografami, marzenie zatańczenia z legendarną primabaleriną, Margot Fonteyn. By to zrealizować, poprosił we Francji o azyl polityczny. I udało mu się – niczym w rosyjskiej baśni, otrzymał od życia wiele darów, które mu drogę do nich ułatwiły: przede wszystkim talent, ale też niezwykłą, dziką urodę, zniewalający urok osobisty, wręcz magnetyzm, którym przyciągał do siebie i kobiety, i mężczyzn. I co najważniejsze – żelazną konsekwencję, siłę woli oraz upór w dążeniu do celu. I pracowitość.

Porażał fizycznością, technikami. Odwagą. To on wyprowadził tancerza z cienia primabaleriny i partnerowanie zamienił na występ równy tancerce, a nawet ją przewyższający. Jak napisał Jan Stanisław Witkiewicz, kiedy wchodził na scenę, szedł do widzów, nawiązywał w ten sposób kontakt wzrokowy i fizyczny, a dopiero potem rozpoczynał występ. Jego taniec był powiewem syberyjskich stepów, demonstracją fizyczności, potęgą technik baletowych, niezależności i wolności.

Temperament Rudolfa Nurejewa i niezaspokojona potrzeba kontaktów seksualnych rzucała go również w ramiona anonimowych kochanków, pomimo że razem z duńskim tancerzem, Erikem Bruhnem, pozostawał przez pewien czas w związku partnerskim. Jednak seks bez zobowiązań wystawił mu rachunek. Pod koniec lat 80. wykryto u niego wirusa HIV. Tancerz zmarł w 1993 roku.

Jan Stanisław Witkiewicz opowiedział historię jego życia w interesujący sposób. Swą uwagę skoncentrował na przede wszystkim na osobowości Rudolfa Nurejewa i jego charakterze. Przedstawił go jako człowieka ze wszystkimi swymi wadami i zaletami. Zaprezentował go w relacjach rodzinnych – z ojcem, matką, rodzeństwem – jako mężczyznę w kontaktach z kobietami i mężczyznami, wybitnie utalentowanego tancerza w relacjach z całym niemal światowym środowiskiem teatralnym. Tym samym czytelnik poznaje kontakty pomiędzy tancerzami, rywalizację o miano najlepszego. Autor charakteryzując środowisko baletowe, obrazuje płynną granicę pomiędzy przyjaźnią a konkurencją, zwłaszcza w związkach partnerskich.

Witkiewicz stworzył psychologiczny portret człowieka, uwikłanego w traumy z dzieciństwa, porażonego strachem przed sankcjami po podjęciu decyzji pozostania na Zachodzie, tęskniącego do rodzinnego domu, do kontaktu z matką i najbliższymi. Towarzyszymy Nurejewowi podczas wspinania się na szczyt światowej sławy i razem z nim przeżywamy smak powolnego „schodzenia” ze sceny, odbierania prymatu przez młodszych tancerzy. Wygasanie popularności, utrata sił fizycznych i wypalenie artystyczne za sprawą czasu są w tym zawodzie bezlitosne.

Styl, jakim posługuje się autor, wytwarza osobliwie intymną, kameralną atmosferę. Inteligentny język, płynność w prowadzeniu narracji, zachowanie dystansu wobec postaci, a także i kompozycja sprawiają, że czytelnik niemal wkracza do rzeczywistości przedstawionej w książce. Jan Stanisław Witkiewicz zaprasza nas również do świata tańca, muzyki i wielkich artystycznych indywidualności.

Jan Stanisław Witkiewicz – Rudolf Nurejew; Wydawnictwo: Iskry; Format: 235 x 150; Liczba stron: 176; Okładka twarda z obwolutą; ISBN 9788324403806.