Artykuły

Miasto, Ada i teatr

AUTOR: Ilona Słojewska FOT.: Wydawnictwo: ISKRY
14.03.2016


635908816198902494

Yin oraz yang. Dwie uzupełniające się i zależne od siebie siły, którymi można opisać wszystko, kojarzą się również z rzecznym wirem. A może też z pędem życia. Taki sygnał płynie z okładki najnowszej książki Agnieszki Wolny-Hamkało.

Powieść ta zaskakuje i uwodzi swoją zmysłowością. Gdy słońce stoi w zenicie nad miastem, ono samo zamienia się w żywy organizm, któremu brakuje powietrza do oddychania. Trzeba mieć wielką literacką i plastyczną wyobraźnię, żeby przy pomocy słów stworzyć klimat, w którym czytelnik postrzega miasto jak byt zbiorowy, mocno oddziałujący na głównych bohaterów i wszystkich mieszkańców. Chwilami wydaje się, że Agnieszka Wolny-Hamkało tworzy indywidualny suplement do słownika języka polskiego, by wyrazić „przeżycia” miasta Wrocławia, gdy słupek rtęci pnie się coraz wyżej. Warto w tym miejscu dodać, że atmosfera w mieście nasycona jest fantazmatami rodzącymi się w wysokich temperaturach. Ale są jeszcze seksualne pragnienia i przeżycia Ady, przypominające erupcję emocjonalnego wulkanu. Wydaje się, że tu nie ma dolnych rejestrów, bo gra idzie o wyjątkowo silne doznania, w tym i erotyczne. I żeby je wyrazić, autorka wprost zaskakuje mnogością określeń. Jej styl wypowiadania się jest fantastycznie błyskotliwy, swobodny i niewyobrażalny trafnie chwyta w słowa wszystkie stany uczuciowe, zdarzenia, wspomnienia. Konstruuje inteligentne dialogi, zagląda w najbardziej tajemne zakamarki duszy i ciała. Ale nie tylko. Agnieszka Wolny-Hamkało konstruuje bardzo głębokie i wielowarstwowe pokłady osobowości Ady.

Dopiero kiedy w akcji fabularnej pojawi się trzeci bohater, czyli teatr, yin i yang stają się wykładnią całej filozoficznej i metafizycznej teorii, którą uosabiają. Dopiero teraz proces twórczy, jakim jest rodzenie się spektaklu z udziałem wszystkich jego twórców, odsłania swoje jasne i ciemne strony. Jest zatem już troje silnie zindywidualizowanych bohaterów. Ada bowiem dostaje zlecenie zaprojektowania scenografii do najbliższej premiery. Od tego momentu zostaje uruchomiona w czytelniku zdolność do organizowania i interpretowania wrażeń zmysłowych, żeby zrozumieć proces rodzenia się spektaklu. Chwilami ocierającego się o mistykę. Wyprawa Ady do magazynu, w którym dominantą kompozycyjną stają się stojące w ciszy eksponaty i rekwizyty, to zamknięte w kapsule czasu przedmioty pozbawione życia. Zachwyca liryzm, z jakim pisarka stworzyła ten literacki epizod. Warto dodać, że umieszczenie akcji w Teatrze Polskim we Wrocławiu stwarza przy okazji pretekst do deszyfracji określonych osób z nim związanych. Dla niektórych czytelników te partie w książce okażą się bardzo interesujące.

A 41 utonięć? To liczba osób, które utopiły się podczas kąpieli tego upalnego lata. Ale i tytuł ma swoje ukryte znaczenia oraz podteksty. Związane są one między innymi z wszechobecnym lękiem, który towarzyszy postaciom. Raz jest strachem przed utratą partnera i samotnością, innym razem budzi się podczas rozmowy z babcią dotkniętą amnezją. Przypomina o pozostawionym daleko w czasie dzieciństwie, by za chwilę pojawić się podczas projektowania scenografii. Bohaterowie powieści mogą w każdej chwili „utopić się” w swoim prywatnym lęku. Zagubić się w wirze życia.

41 utonięć – Agnieszka Wolny-Hamkało; Wydawnictwo: ISKRY; Projekt okładki: Łukasz Paluch; Okładka: miękka ze skrzydełkami; Format: 195 x 125; Liczba stron: 188; ISBN 978-83-244-0429-2.