Artykuły

Płaczki - Śmieszki

AUTOR: Judyta Pogonowicz FOT.: Marcin Pawelec
05.05.2016


6672f59a635917e6ed12cdf8b47452e6

Płaczki w kulturze ludowej to kobiety zwykle starsze, wynajmowane na uroczystości pogrzebowe. Rodzina opłacała je, by płakały nad zmarłym przed pochówkiem i w trakcie. Płaczką można również nazwać beksę – kobietę płaczącą bez powodu, bardzo emocjonalną i przewrażliwioną.

Grupa Wokół Centrum, pracująca przy Krakowskim Centrum Choreograficznym, podczas festiwalu „3…2…1… TANIEC!” zaprezentowała spektakl „Płaczki”. Ja miałam możliwość zobaczenia go 16 kwietnia w Nowohuckim Centrum Kultury. Performance trwa około 40 minut. Obrazowanie tańcem jest dla mnie zawsze bardzo nieuchwytne i wieloznaczne. Tytuł sprawił, że nastawiałam się na spektakl smutny, pełen emocji i po prostu – płaczu. Jednak tancerki pokazały, że rodzajów płaczów i płaczek jest bardzo wiele. Inscenizacja jest przy tym lekka i zabawna. Widzowie wiele razy wybuchali śmiechem. Mimo tego spektakl nie traci na błyskotliwości.

Autorki pokazują, jak bardzo różnorodny jest płacz. Płacze się ze szczęścia, śmiechu i rozpaczy oraz zupełnie przypadkowo, ze wzruszenia. Płacz sprawia, że ktoś się lituje nad płaczkiem albo zupełnie odwrotnie – wyśmiewa go. Płacz to nie tylko łzy i mimika twarzy. To ruch całego ciała. Idąc dalej – także ducha. W spektaklu poruszana jest również w znaczący sposób kwestia płaczu na zawołanie. Udawania i grania łez. Przez co płacz może być zupełnie nieszczery i obłudny. Ale z drugiej strony może być „zawodowy” jak w przypadku profesji żałobnika (płaczki) czy zawodowego, wyuczonego płaczu aktora lub tancerza, który musi pokazać emocje na scenie. Zaznaczenie tych kwestii w spektaklu sprawia, że jest on autodyskusją z etyką zawodową.

Ciekawa jest również kwestia samego tytułu. Płaczka to rzeczownik nacechowany pejoratywnie. Ktoś taki w powszechnej opinii albo jest nadwrażliwy i bojaźliwy, albo płacze, ponieważ chce w ten sposób coś osiągnąć lub wymusić. Jednak bohaterki widowiska pokazały, że płaczka może być przekomiczna. Każdy z nas jest czasem takim beksą. Spektakl pokazuje również intymną stronę aktorek oraz ich osobistych przemyśleń. Widzowie czują się zaproszeni do obejrzenia „prywatnego przyjęcia” jak w piosence Lesley Gore „It's my party, and I'll cry if I want to Cry if I want to, cry if I want to”. A to wszystko dało się wytańczyć.

PŁACZKI

Grupa Wokół Centrum

tańczą: Agata Moląg, Monika Świeca, Marta Wołowiec

koncepcja i choreografia: Agata Moląg