Narzeczona

Jelena SZABALINA

NARZECZONA

Tłumaczenie : Bożena Majorczyk


Jelena SZABALINA (ur. 1985, Nowy Urengoj) – reżyserka filmowa. Absolwentka Reżyserskiej Pracowni Artura Aristakisiana w Moskiewskiej Szkole Nowego Kina. W chwili obecnej współpracuje z klasą reżysera Dmitrija Brusnikina (Szkoła-Studio Moskiewskiego Teatru Artystycznego, Moskwa), gdzie realizuje projekt pt. „Transsib”.

„Narzeczona” („Niewiesta”, 2015) jest debiutem dramaturgicznym reżyserki.


Historia osnuta na prawdziwych wydarzeniach.

Imiona zostały zmienione.

Dedykowane Jasnemu Dniu.

Osoby:

IWAN, 42 lata, kierowca

AŁŁA, 40 lat, tkaczka

OJCIEC IWANA

MATKA AŁŁY

DYREKTOR

KIEROWCA AUTOBUSU

PASAŻERKA

I

Iwan z ojcem siedzą w kuchni. Przed nimi, na stole, leży truchło jelonka.

OJCIEC IWANA Jest martwy, nie da rady go uratować.

IWAN Musimy. Gdybyś tylko wiedział, o co tu chodzi?!

OJCIEC IWANA I o co?…

IWAN Musimy spróbować…

OJCIEC IWANA Toż on zdechły, zobacz!

IWAN Jeśli już znalazł się na mojej drodze, znaczy, że powinienem byłem go zabrać, rozumiesz?

OJCIEC IWANA Tak po prawdzie, to nie rozumiem cię, Iwanie.

IWAN To szansa, aby się wykazać.

OJCIEC IWANA Niech cię szlag!

IWAN Według ciebie, to strata czasu, tak? A dla mnie to szalenie ważne.

Strużka krwi jelenia kapie na podłogę.

IWAN Jak umrzemy, przed nami otworzy się cała księga naszego życia: w jaki sposób je przeżyliśmy, o czym myśleliśmy, jakie podejmowaliśmy decyzje. Wypłyną nawet najskrytsze myśli, które snuły się w naszych głowach. Wszystkie staną przed nami, jakby to ująć… no wiesz, jak na sądzie ostatecznym. Wszystko się objawi. Ale powstanie problem – czy będziemy gotowi przyjąć to za prawdę? Czy, ot tak, opuścimy głowę? Może jakoś źle tłuma…

OJCIEC IWANA Jedziesz z domu?

IWAN Prosto z trasy i od razu do ciebie. Bliżej było.

OJCIEC IWANA A jego skąd wleczesz?

IWAN Dopiero co wziąłem go z drogi. Jadę sobie, słucham Wiktora na CD… Jadę, zalewam się łzami. Nagle patrzę, coś leży na asfalcie. I momentalnie dałem po hamulcach. A tam ta ranna istota… Z miejsca ruszyłem do ciebie. Bliżej było.

OJCIEC IWANA Co za jeden, ten Wiktor?

IWAN Mam jego CD. Był głównym śledczym w Krasnodarze. Twierdził, że w Dagestanie jego syna… wzięli jako zakładnika prosto z plaży. I potem musiał dostarczyć olbrzymią sumę pieniędzy, żeby zwrócili mu go z powrotem. Powiedział, że dla niego najważniejszy jest syn. Żeby był…

OJCIEC IWANA No i udało się go uratować?

IWAN Aby tego dokonać, porzucił służbę i zwrócił się do Boga. Zaświadczył, jak Bóg pomógł zachować przy życiu jego syna. I potem, kiedy było już po wszystkim, zastępczyni szefa MSW w Krasnodarze zdradziła, że „plan tych, którzy zażądali okupu, polegał na ściągnięciu forsy, a syna chcieli pokroić na kawałki i wysłać w paczkach… poporcjowanego na części… z różnych krańców świata… na jego adres… żeby dopiero po pewnym czasie wszystkie szczątki się zebrały”.

Iwan myje ręce. Biała umywalka przybiera czerwoną barwę.

OJCIEC IWANA Iwanie, on jest naprawdę martwy.

IWAN Może wstrzyknąć mu adrenalinę?

Ojciec wychodzi z kuchni.

IWAN Wobec tego… może go poporcjować… żeby się nie zmarnował.

II

Ałła jest u Iwana. Obydwoje leżą pod niebieską kołdrą.

AŁŁA Na początku… A co było przed początkiem?

IWAN Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię.

AŁŁA A co było przed początkiem?

IWAN Co było przed początkiem początku?

AŁŁA Tak, jaki był plan tego początku? I jaki był plan kolejnych działań, i co było potem?

IWAN Bóg stworzył…

AŁŁA W jaki sposób stworzył? I dlaczego akurat w takiej kolejności?

IWAN Ałka, czego się czepiasz?

AŁŁA Iwan, ja wkrótce umrę.

IWAN Skąd ci to przyszło do głowy?

AŁŁA Przyśniło mi się…

IWAN Jak widzisz śmierć w swoim śnie, to oznacza długie i szczęśliwe życie z ukochanym.

AŁŁA Nic nie rozumiesz.

IWAN Musisz się zważyć.

AŁŁA Po co?

IWAN Trzeba zważyć ciało.

AŁŁA Moje?

IWAN Twoje.

AŁŁA Kiedy?

IWAN Dopóki żyjesz.

AŁŁA Iwan, mówię poważnie…

IWAN Ja też.

AŁŁA Po co to?

IWAN Człowiek waży się przed śmiercią i w dwie godziny po… Ważyć trzeba w tym samym ubraniu. I potem, po upływie trzech dni, kiedy już wiadomo na pewno… ustanawia się fakt zgonu. No, że człowiek naprawdę opuścił to życie. Różnica to osiemnaście gramów plus minus dwa i pół grama. Medycyna głowi się nad tym już od stuleci. Zważyć duszę człowieka. Taki prosty sposób. Wiesz, że umierasz… masz świadomość, że odchodzisz. Ważysz się i opuszczasz życie. Ty już nic się nie dowiesz. Ale ci, którzy zostają, posiądą tę wiedzę.

AŁŁA Nie chcę umierać.

IWAN I ktoś tę informację wygrzebał. Nie wiem, skąd. Różnica między duszą i ciałem wynosi osiemnaście gramów. Dlaczego właśnie osiemnaście? Dlaczego, rozumiesz to? Co oznacza ósemka „położona”?

AŁŁA Nieskończoność.

IWAN A teraz powróćmy do tego, co On zrobił. Na początku jest czas, potem tworzenie, a potem jedynie to, co On zrobił: niebo i ziemia.

AŁŁA Dlaczego nie ziemia i niebo?

IWAN Jakoś nie pasowało, aby zrobić to w odwrotnej kolejności – ziemię i niebo. Na początku należało stworzyć niebo.

AŁŁA Ziemia jest wtórna.

IWAN Jest powiedziane: „niebo i ziemię”. Trzy rzeczy. Niebo to duch, i dusza, ziemia –…?

AŁŁA …ciało.

IWAN Tak.

AŁŁA Smakuje ci fasolka?

IWAN Smakuje, dziękuję.

AŁŁA Niezbyt się udała, zdaje się, że przesoliłam.

IWAN Przesoliłaś? Przecież jest dobra.

AŁŁA Nie, Iwan, wkrótce umrę. To mi się przyśniło. Chciałam coś ci upichcić choć raz w życiu.

IWAN Przecież już mi gotowałaś. Wtedy, pamiętasz?

AŁŁA Tak, ale to się nie liczy… Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. I co jeszcze, jeśli już o tym rozmawiamy?

IWAN Ptaki, ryby i tym podobne. I stworzył Bóg człowieka.

AŁŁA Człowieka?

IWAN Człowieka. Na obraz i podobieństwo nasze, jest powiedziane. Nie „swoje”, a „nasze”.

AŁŁA Któż to, ci „nasi”? Co to za „my”? „Nasi” – cóż to? Bóg? Nie jest jedyny?

IWAN To jest szczyt… wierzchołek… Jak w trójkącie, to wierzchołek wszystkiego. Zwieńczenie. Stąd się wszystko bierze. On jest zarządcą, On daje życie. On jest i ma prawo odebrać życie, ma prawo dać życie, i On ma prawo wznowić całe życie. On stworzył niebo i ziemię… To, czego doświadczamy. Jak inaczej można sobie wyobrazić zielone plantacje, które dzięki jednemu oddechowi Stwórcy rosną i się rozprzestrzeniają, zmieniają korę, zmieniają liście? I one istnieją. Doświadczamy ich istnienia. Każde drzewko na ziemi powstało na skutek reprodukcji. Jest bezcenne.

AŁŁA Kochasz Boga bardziej ode mnie.

Za oknem wstaje dzień. Ałła odchodzi na zawsze.

AŁŁA Już świta, muszę iść.

IWAN Pożegnam cię na dworcu. O której masz autobus?

III

Iwan z bukietem najpiękniejszych na świecie kwiatów przechadza się po dworcu autobusowym.

IWAN Od wielu osób słyszałem, że nie powinienem siedzieć za kółkiem ciężarówki. Że to nie jest miejsce dla mnie. Ty – mówią – powinieneś siedzieć za kierownicą autobusu. Tam się bardziej spełnisz. Tam prędzej wykorzystasz swoje zdolności… Tam byłbyś bardziej potrzebny. Tutaj pomożesz jednemu człowiekowi. A tam – dwudziestu osobom. W jednym i tym samym momencie możesz okazać im taką pomoc, która doda ci skrzydeł. Duch woła, a dusza: „Nie, nie!”. A duszę trzeba ujarzmić…

KIEROWCA AUTOBUSU Czekasz na kogoś? Sterczysz tu cały dzień.

IWAN Chcę komuś pomachać na do widzenia.

KIEROWCA AUTOBUSU Dzisiaj już nie będzie żadnego autobusu. Mój jest ostatni.

IWAN Jak to?

KIEROWCA AUTOBUSU Komu miałeś pomachać?

IWAN Narzeczonej.

KIEROWCA AUTOBUSU No, toś wdepnął. Pewnie dała drapaka… Pojechała sobie. Złapała okazję.

IWAN I nie mam nawet jej numeru… Zadzwonię do jej matki.

Iwan dzwoni przez telefon komórkowy do matki Ałły.

IWAN Natalio Pietrowna, dzień dobry… Mówi Iwan. Przez cały dzień czekam na Ałłę na dworcu autobusowym… Halo! Halo! Co się stało…? Rozłączyło się.

Iwan ponownie wybiera numer, ale z tamtej strony już nikt nie odpowiada.

IV

Iwan jest w gabinecie dyrektora.

DYREKTOR Iwan, ile razy ci mówiłem: „Dokąd tak lecisz? No, dokąd tak pędzisz?”. Nie, nie dociera, jakbym gadał do głuchego przez ścianę…

IWAN Zdarzyło się coś takiego… W tym momencie, jak zawracałem, gdyby tylko znalazł się kierowca… wyszedłby i powiedział: „Stój, no, stój, poczekaj…”. Ale nikogo nie było.

DYREKTOR A kamera video?

IWAN Jak na złość, nie mam nagrywarki! A ona jest niezbędna, rozumiesz?

DYREKTOR Więc dlaczego jej do tej pory nie zainstalowałeś?

IWAN Nie starcza mi pieniędzy, żeby ją kupić. Przez ten wypadek spłukałem się do zera…

DYREKTOR Dlaczego nie kupiłeś kamery przed wypadkiem?

IWAN Oszczędzałem. Chciałem sobie kupić mały samochodzik. Ale i tak na nic by się to zdało…

DYREKTOR Po kiego diabła zachciało ci się akurat tam zawracać? Samochodem osobowym raz dwa dałbyś radę zrobić nawrotkę, a tę landarę nie tak łatwo złamać…

IWAN Chciałem jakoś pomóc… Chłopakom… Załadunek im się zsunął… Myślałem sobie: e-e-e tam, pięć kilometrów w jedną, pięć w drugą…

DYREKTOR Za naprawę tej przyczepy jesteś mi winien pięć tysięcy euro.

IWAN Już zakonotowałem. Plus doprowadzenie samochodu do stanu używalności. Plus rekompensaty za uszczerbek na zdrowiu psychicznym. A ja myślałem sobie, że pójdę do pracy, coś zarobię, kupię maleńki samochód. Też chciałoby się taki mieć. Wszystko, co zdołałem zapracować, wszystko w mgnieniu oka szlag trafił…

DYREKTOR Iwan, nie możesz tak. Iwan, no gdzie cię tak niesie? Przecież nikt cię nie goni. Możesz spokojnie jeździć. Ale nie, ty musisz lecieć, jak na skrzydłach… Chcesz herbaty?

Iwan przegląda błyszczące jaskrawe torebeczki herbaty.

IWAN Wolę napić się wody.

DYREKTOR Nie ma sprawy.

Dyrektor nalewa Iwanowi kubek wrzątku.

IWAN Człowiek jak zapałka… I oto stoją sobie przystojniaki… Samochód się popsuł… Wyciągają narzędzia, próbują zapalić – gaśnie… Złośliwość losu. Na nic zabaweczki na przedniej szybie. Na nic fajna muza. I o szaszłyczku można zapomnieć.

Czego dusza zapragnie, wszystko jest. Włącznie z seks-usługami. Nawet w samochodzie można to robić. Wszystko jest dostępne, proszę bardzo… A tu nagle wziął i się zepsuł. I wszyscy trzej pod niego. Pomagają. W miarę swoich możliwości. Na miarę sił. Ale cud polega na tym, że ocaleli. Trzeba przejechać obok nich z takim współczuciem, żeby było im przyjemnie… Żeby wiedzieli, że się zatrzymam… I jak machną stop, wtedy od razu samochód stanie… W coś takiego należy wierzyć… To trzeba zobaczyć…

DYREKTOR No dobra, dopijaj, muszę już iść.

Dyrektor wychodzi z gabinetu. Iwan ogrzewa ręce gorącym kubkiem.

IWAN To trzeba rozumieć…

V

Iwan pisze list do Ałły.

„Droga Ałuniu! Mówi się, że ziemia jest nam najbliższa. Że nie ma granic. A ludzie zbudowali granice. Ludzie powiedzieli: «To moje drzewo. To moja trawa. To mój ogród. To mój dom». Człowiek nie ma nic na ziemi. Kiedy odjedziemy, wszystko zostawimy. Nie będzie niczego. Podarowano nam czas, aby mogliśmy ze wszystkiego korzystać. Możesz to sobie wyobrazić? Miałaś okazję ujrzeć swoje przejście za życia. Wiedziałaś, że musisz odejść. Ile obrazów przemknęło ci przed oczami? To jakby kino na żywo. Tylko że bez powtórzeń. Oto przepływa ci przed oczami obraz. Na pełen ekran. I nie idzie na brudno. Nie da się go zapisać literami. I nie ma go w internecie. I nikt go tam nie umieści. I jeśli ktoś by ci powiedział – no weź, przeżyj to jeszcze raz… Może się powtórzy? Nie, nie powtórzy się. Nie będzie nawet podobieństwa. Samochód przejechał, nie powróci. Dzień wczorajszy nie wraca. Pięć minut wstecz możesz jeszcze gdzieś coś dogonić… Gdzieś coś podnieść…. Gdzieś coś ponowić… powtórzyć… Ale nic więcej. Znaki pozostaną, samochody będą jeździć w dalszym ciągu. Ale ludzie będą już inni… Człowiek jak zapałka… A nasze życie – jak płomyczek… Ałła, patrzyłem dzisiaj przez okno na ulicę i widziałem na własne oczy, jak uchodzi z człowieka dusza. To było tak, jakbym widział ciebie. Piękno nie do opisania. To tak, jakby wziąć kolor błękitu lazuru i do niego dodać kolor perłowo-zielony. Wychodzi taki żywy odcień. Kolor duszy człowieka… Rozumiesz, że nie każdemu to jest dane. Leżałem w łóżku przez czterdzieści dni. Nie jadłem, nie piłem. Czterdzieści dni pościłem. Po co? Po to, żeby mieć wgląd tam, gdzie zajrzeć się nie da. I zobaczyłem… Niech moje słowo przeniknie w głąb ciebie. Ono tam wędruje i dociera do ostatniej niteczki twojego serca. I twe serce niech bije. Zacznie stukać w rytm tego życia… Wartość naszego życia tkwi w życiu ducha. Oto piszę do ciebie list, ale jestem przy tobie. Wszystko czuję. Nie zagubiłem uczuć. Mój duch rwie się ku tobie. Mój duch jest głodny. Pragnie pożywienia, którego na języku nie przetestujesz, na smak nie popróbujesz, rękoma nie dotkniesz. Mój duch pragnie ognia… Pamiętasz, jak razem rozmawialiśmy przez dwanaście godzin bez przerwy? Tak właśnie można żyć razem. Wspólnie roztrząsać problemy. Wszystko robić wspólnie i jednomyślnie czuć na odległość. Ałła, wyjdź za mnie za mąż. Niezależnie od okoliczności, bez względu na pogodę”.

VI

Iwan dzwoni do drzwi. W chwili, kiedy nieustający dzwonek staje się nie do zniesienia, drzwi otwiera matka Ałły.

IWAN Dzień dobry, Natalio Pietrowna, proszę mi dać numer Ałły. Muszę się koniecznie z nią skontaktować.

MATKA AŁŁY Iwanie, jesteś jak dziecko. Na Boga, przecież na dworze noc!

IWAN Proszę mnie zrozumieć, muszę do niej koniecznie zadzwonić.

MATKA AŁŁY Po co chcesz do niej dzwonić?

IWAN Nie wiem… Wszystko mi mówi: „Zadzwoń, zadzwoń, zadzwoń, zadzwoń, zadzwoń…”. A ja nie mam jej numeru i pani nie odbiera telefonów.

MATKA AŁŁY Bo jest noc…

IWAN I co z tego, że noc. Muszę zadzwonić do Ałły, natychmiast… Proszę mi dać jej numer.

MATKA AŁŁY Iwanie…

IWAN Muszę się z nią skontaktować w tej chwili.

MATKA AŁŁY Noc na dworze, Ałła śpi, gdzie chcesz dzwonić?

IWAN Proszę mi po prostu dać jej numer. A co będzie robił dalej, to moja sprawa…

MATKA AŁŁY Nie mogę ci pomóc.

IWAN Proszę zrozumieć, jestem taki… Uczepiłem się pani z tym numerem. No, wszystko mi każe z nią porozmawiać… No, czuję wręcz wewnętrzny nakaz… No, proszę mi wybaczyć, że w środku nocy… Pomagając innym, tego uczyła mnie babcia, pomożesz sobie. Proszę mi pomóc, muszę zadzwonić do Ałły. Umrę, jeśli nie zadzwonię!

MATKA AŁŁY Z tego powodu jeszcze nikt nie umarł. Ałła śpi, ja też.

IWAN Potrzeby fizjologiczne są u pani na pierwszym miejscu.

MATKA AŁŁY No, a jak inaczej? Wiesz, która jest? Trzecia… Idź do domu, Iwanie.

IWAN Nie mogę. Dlaczego pani nie chce mnie zrozumieć?!

MATKA AŁŁY Wiesz, z kim wtedy Ałła wyjechała?

IWAN Z kim?

MATKA AŁŁY Przyjechał po nią jej nowy mąż.

O ósmej rano Iwan wychodzi z klatki schodowej. Po upływie piętnastu minut jego drogę do domu zakłóca dzwonek telefonu.

MATKA AŁŁY (poprzez łzy) Iwanie…

IWAN Słucham?!

MATKA AŁŁY Wybacz mi…

IWAN Co się stało?!

MATKA AŁŁY Musisz mi wybaczyć…

IWAN Wybaczam, ale co się stało?!

MATKA AŁŁY Ałła umarła dzisiejszej nocy… O czwartej nad ranem…

VII

Minęły dwa długie lata. Iwan jest w trasie. Na fotelu pasażera – przygodna pasażerka.

IWAN Jak wszedłem do jej pokoju, wszystko było we krwi. Wszystko było nią zalane… Umarła z utraty krwi. Spotkałem się z jej mężem. Zmarła po stosunku odbytym właśnie z nim. Dostała krwotoku z macicy… On nie wiedział, kim jestem… Kim jestem dla Ałły. Spytałem go, czy ją kochał. Odpowiedział, że już nigdy nie pozna takiej dziewczyny… A co to znaczy? To oznacza, że ją kochał…

NAWIGACJA Przekroczona. Dopuszczalna. Prędkość.

IWAN A jak ją chowali, było pełno ludzi, zebrali się masa osób przeróżnych profesji. I jak zaczęli zasypywać jej grób, to jeden z nich zaczął się dusić własnym językiem… Nie wiem, dlaczego… Ale zaczął tracić oddech… Wziąłem go… rozchyliłem mu usta, wyciągnąłem język. Z tłumu podszedł do mnie lekarz, mówi: „On mógł panu odgryźć palec”. Spojrzałem na niego tak… I powiedziałem, że już lepiej zostać bez palca, niż pozwolić umrzeć temu człowiekowi na moich oczach.

NAWIGACJA Przekroczona. Dopuszczalna. Prędkość.

IWAN Z tego względu… cóż znaczą życiowe okoliczności? To zero. To nic nie znaczy. Ale kiedy jesteś rozwinięta duchowo, wszystko będzie… jak bukiet – dojrzewać i się rozchylać… Będziesz pogrążona w rozkoszy. Będziesz jej spragniona. Chcę do domu. Do jakiego domu? Do mojego ustronia. A gdzie jest twoje schronienie? Tam. Co znaczy – tam? Przecież nie było cię tam ani razu. Tam. Wiem, że on tam jest. Wierzę, że on tam jest i ja do niego przyjdę. Dlatego, że stamtąd przyszedłem tutaj. Pobyłem tu i wrócę tam z powrotem… Ale wróćmy do tego, co ci opowiadałem o Ałle. Do momentu, kiedy przegadaliśmy z nią całą noc… Rozprawialiśmy na temat jednego z wersetów z Biblii. Żywot pierwszy, rozdział pierwszy, pierwszy werset. Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Króciutkie zdanie, a my przegadaliśmy dwanaście godzin… Zaraz… powinienem tam przyhamować… Tam leżał trójkąt, który mógłby ci wiele w tym momencie opowiedzieć. Aż się prosi, żeby zawrócić… Ile kilometrów przejechaliśmy? Zawrócić po niego. Trzeba było się zatrzymać i po prostu wyjść i go wziąć. Zagadałem się. Powinienem się kapnąć. Widzisz, jakie tematy poruszamy. A przecież jesteśmy w trasie. Na której stoją znaki. Oj, ale mi się nie chce wracać te dwa kilometry… Żebyś zobaczyła ten trójkąt. Jak sobie leży.

Iwan włącza światła awaryjne i wychodzi z kabiny.

IWAN Chcesz skorzystać z toalety?

PASAŻERKA Nie.

Po upływie kilku minut Iwan wraca.

IWAN Zobacz, zupełnie jak nie ja… Jeśli tam będzie można zawrócić, zawrócę. Niech spalę wachy na pięć kilometrów… Ten trójkąt kosztuje dwanaście euro. Ale koszt jest dla mnie nieważny… Po prostu muszę go wziąć ze sobą. Jeśli już znalazł się na mojej drodze, powinienem go zabrać. Ten trójkąt… Wiatr go zdmuchnie… wiatr go zdmuchnie na pobocze. Mam ochotę go wziąć. Zawrócę teraz wbrew wszelkim przepisom. Cofnę się. Zabiorę ten trójkąt i wrócę z powrotem. Rozumiesz? Zagadałem się z tobą do tego stopnia… na tematy duchowe, że straciłem z oczu… i jeśli na drodze coś leży, znaczy się, że komuś to wypadło… i już nigdy nie wróci do właściciela. Wtedy mam szczęście. Nie mam pojęcia, ile czasu zabierze nam cofanie. I nic dwa razy się nie zdarza, rozumiesz? Och, ale mnie urządziłaś… Całe szczęście, że zaraz jest skrzyżowanie. Daj Boże, żeby nie spowodować jakiegoś wypadku.

Iwan zawraca wozem z wielotonową przyczepą.

NAWIGACJA Proszę. Się. Cofnąć. W miejscu. Do tego. Dozwolonym.

IWAN Dobra nawierzchnia? Czy nas ściągnie? Otworzę ci okienko… Wysuń głowę, proszę, i patrz, żebym kołem…

PASAŻERKA Co, kołem…?

IWAN Kołem… Żebym nie wpadł kołem na pobocze, patrz i obserwuj.

PASAŻERKA A-a, byle nie wylecieć z drogi?

IWAN Tak, żebym się jej trzymał. Ale jak się zacznie zsuwać na pobocze – krzycz: „Stop!”. Jak tam sytuacja?

PASAŻERKA Jakby w porządku.

IWAN Nie zbacza?

PASAŻERKA Niby gdzie? Nie, wygląda w porządku.

IWAN Jak tam? Schodzi, czy nie?

PASAŻERKA Dokąd? Sunie po drodze.

IWAN Nie, czy nas nie ściąga?

PASAŻERKA A-a, nie, to normalna droga… twarda.

IWAN Jedzie?

PASAŻERKA Tak.

IWAN Prawidłowo?

PASAŻERKA Tak.

IWAN Zsuwa się?

PASAŻERKA Wygląda na to, że nie. Dalej nie widzę.

IWAN Załóżmy, że pobłądziliśmy… (pauza) Zsuwa się.

PASAŻERKA Ściąga nas?

IWAN Daleko nie wjechał. Będzie co wspominać, nie ma co gadać.

NAWIGACJA Na. Następnym. Zakręcie. Skręcić. W prawo. Na. Następnym. Zakręcie. Skręcić. W prawo.

IWAN A teraz obserwuj – z lewej strony powinien leżeć czerwony trójkąt. Jest tuż przy szosie. Śledź oczami pobocze. Jak przykładowo ten kamień, tak i ten leżał. Iwan, a na co ci ten trójkąt, nie możesz sobie takiego w sklepie kupić? Mogę. Ale ten przedstawia sobą pewną wartość. Właśnie teraz. W tej chwili. Jest cenny. To potęga niepowtarzalności, rozumiesz? Pogoń za czymś jedynym w swoim rodzaju. Tak jest, kiedy człowiek żyje nieobojętnie i pożytecznie. Dałem ci tego żywe świadectwo. Czegoś takiego nie ma nawet w internecie. Nie zapisywałem tego nigdzie. Na ani jednej taśmie. Jak znajdziesz w internecie to, co ci opowiedziałem? Widzisz tę koszulę na mnie? Nie zmieniam jej od tamtej pory, kiedy to wszystko miało miejsce. Minęły dwa lata. Zrozum, całą swoją istotą, jestestwem czuję – opowiadam ci to wszystko, a jednocześnie odczuwam obecność Ałły. Że, tak jakby, jest bliżej mnie. Takie mam odczucia. Rozumiesz? Zespala się ze mną. Rozumiesz? Nie jestem w stanie ci tego przekazać. Nie wiem jak, rozumiesz? Nie wiem, dlaczego… Ale to takie uczucie, wiesz… Jakby niebo cię brało w swoje objęcia.

NAWIGACJA Na. Następnym. Zakręcie. Skręcić. W lewo.

IWAN Przyjmij podarunek… podarunek. Nie wiesz… jak się znalazł na twojej drodze. A, może, okaże się dla ciebie zbawieniem?

PASAŻERKA Ma pan włączony kierunkowskaz? A-a, awaryjne włączone.

IWAN Gdzież ja go widziałem…? Czyżby ktoś się zatrzymał i mnie ubiegł…? Niemożliwe. No, tam leży. Gdzieś tam. Widziałem… Jeszcze nie dojechaliśmy.

NAWIGACJA Na. Następnym. Zakręcie. Skręcić. W lewo.

IWAN Gdzie jest mój skarb? Gdzie? Najbardziej przykre będzie to, że zabraknie mi sto metrów do celu i będę musiał zawracać. On jest w kolorze szkarłatnej czerwieni.

PASAŻERKA (jednocześnie) Zobacz!

IWAN (jednocześnie) Zobacz! (pauza) Jednym głosem, ale szczęście.

Iwan wychodzi z wozu i wraca z czerwonym trójkątem.

PASAŻERKA Co to jest?

IWAN Co?

PASAŻERKA Co to takiego?

IWAN Jak to „co to takiego”?

PASAŻERKA Gdzie to przymocować?

IWAN Gdybyś wiedziała, co to takiego… To się mocuje na końcu załadunku na wozie. To służy oznakowaniu załadunku i ściąga się pasem, żeby pasy się nie rwały. Przez te trójkąty… jeśli pas rozrywa się i dwadzieścia ton wylatuje na ciebie… na… nie możesz sobie tego wyobrazić. Mój fart, że to znalazłem. Wartość polega nie na tym, że to kosztuje dwanaście euro. Ale na tym, że zawróciłem i go wziąłem. Przecież taki uczynek „uskrzydla”. Rozumiesz? Po prostu „uskrzydla” z tego powodu, że trafiła mi się szansa. Pamięć… Mówiłem ci przecież, że nie daj Bóg, zabraknie stu metrów do celu. Nawet teraz, kiedy najeżdżałem prosto, rozumiesz… poczułem całym sobą zapach ziemi… piasek. Teraz rozumiesz…? Świeża rana… świeża…

NAWIGATOR Przekroczona. Dopuszczalna. Prędkość.

IWAN Trzecia… Akurat o tej godzinie… zasypywano ziemią… Dokładnie o trzeciej zasypywali. Własnymi rękoma chwyciłem łopatę, ziemię… I przysypywaliśmy ziemią… Oto wartość życia, rozumiesz? Potem, jak wszyscy zaczęli się rozchodzić z cmentarza… Podeszła do mnie jej matka i pokazała mi fotografię. Na tym zdjęciu razem z Ałką jesteśmy jeszcze dziećmi. Zrobiono je na pogrzebie jej ojca. Stoimy tam jak narzeczony z narzeczoną. I jej matka powiedziała: „Wybacz mi, Iwan, że nie dostrzegłam, jakie plany ma w stosunku do was niebo…”.

NAWIGACJA Za. Sto. Metrów. Zakręt. W prawo. Potem. Należy. Wykręcić. W. Miejscu. Na które. Zezwalają przepisy.

PASAŻERKA Tutaj nie można tego zrobić tak po prostu.

IWAN Tam nie wolno… Nie wolno – gdybym najeżdżał z tej strony. Na tym polega wartość tego wszystkiego. Czujesz, o co tu chodzi? Wartość zamyka się w upływie czasu. Basta, dalej możemy już spokojnie jechać. Trzeba wykonać pierwszy ruch. Ruszyłeś i jedziesz. Iwanie, zjeżdżasz na pobocze, na skraj drogi, gdzie wiele się działo. To po pierwsze. To jest to — podnieś. Nie kosztuje cię to wiele wysiłku. No, podnieś! Tyle że na początek podrzucę ci kogoś, kto będzie ci towarzyszyć w drodze…Kto będzie świadkiem tego, do jakiego stopnia byłeś wiarygodny. Tak działa duch. Mówię ci teraz o tym, jak postępuje duch. Dam ci kogoś. Stworzę ci okoliczności. A potem spytam cię o to. Przypadkiem komuś to spadło. Spadło? Zamknięta buda i spadło z brezentu. Będziesz świadkiem, że po to zawracałem. Wziąłem ten trójkąt, ale sedno sprawy nie polega na zabraniu tego, a na tym, że nie zatraciłem zmysłu odczuwania. Stój, no, stój! Dokąd się wybierasz? Nie, musisz tam koniecznie wrócić. Kuj żelazo, póki gorące! W tym momencie wszystko ci mówi: „Stój!” – stoisz. „Idź!” – idziesz. „Całuj się!” – całujesz. „Jedz!” – jesz. Jak ci wygodnie. „Dzwoń!” — dzwonisz. Łapiesz chwilę, rozumiesz? Przejąłem się tym, o czym ci opowiedziałem… Głos mi mówił: „Dzwoń!” – matka utrudniała… „Dzwoń!” – matka nie dawała szansy. Mógłbyś być świadkiem tego, jakie były jej ostanie słowa. Możliwe, że… miała w tym momencie otwartą ścieżkę do przekazania… Do przekazania duchowej informacji dla tych, którzy pozostają na ziemi. Miała do przekazania coś ważnego. W tym miejscu już się zatrzymywałem. Spójrz, ile przejechaliśmy. W tę i z powrotem. Ale to nieważne. Ważne, że coś zrobiłem, choć z poślizgiem, ale zrobiłem. Nie zdążyłem… Zareagowałem za późno. A powinno się działać na impuls. „Stój” – stajesz. Raz – i koniec. Wszystko wtedy dobrze się kończy. Widzisz, na ile wyparliśmy podpowiedzi duszy… Wszyscy obywatele na Ziemi… To taki najbardziej prymitywny przykład na to, co chciałem powiedzieć… A jeśli masz odrodzić się duchowo, będziesz zadawać sobie pytania: „A dlaczego to? A dlaczego tak się stało?”. Zaczniesz szukać odpowiedzi w sobie. Zaczniesz zadawać sobie pytania, i, jednocześnie, znajdować odpowiedzi. Będziesz żyć. I wtedy powiesz: „Znalazłam chłopaka, którego życie w wieku trzydziestu pięciu lat sięgnie szczytu”. Będę mógł powiedzieć: „Znalazłem dziewczynę, która będzie piękna w przyszłości”. Możesz to powiedzieć z wyprzedzeniem… Oto, o co w tym wszystkim chodzi. Nie o to, że dojedziesz autostopem, a o to, że dostąpisz aktu narodzin. Jakże pragnę narodzić się duchowo. To trudne. Ale to jest niezbędne i nie będziesz musiała pytać w drodze: „Jak masz na imię?”. Duch ci podpowie jego imię. Oto ten, który się narodził z ducha. Rozumiesz? Dążymy do tego. Nie twierdzę, że jestem fachowcem. Ale coś tam czuję. Czasami. Tak troszeczkę. Tym razem opowiedziałem to tobie. Dzisiaj postanowiłem to zrobić i opowiedziałem ci o tym… dlatego, że wszystkiego nie da rady przekazać… Jak to mówią, lepsza gorzka prawda, niż słodkie kłamstwo. Wszystko można pięknie ubarwić. A ja przekazałem ci czyste fakty. Jaskrawe świadectwa. I nic nie mają tu do rzeczy dwa lata… dwuletnie przedawnienie. To żyje… Ale ci się trafił kierowca… Ludzie są różni… Więc spędziłem na cmentarzu cztery noce… Leżałem, ot tak, w ubraniu na ziemi. Nie bojąc się ani żmij, ani niczego. I nikogo. Przy jej grobie. Tak sobie oto położyłem się obok i leżałem. Pogrążony w głębokich rozmyślaniach. Dlaczego to się wydarzyło? A nie powinno do tego dojść… Nie powinno… Teraz oto jadę przez ten rejon, i wiem, że kiedyś… kiedyś jeszcze nadejdzie taka chwila, że będę tędy przejeżdżał ze łzami w oczach. Nawet po pięciu latach. A może i po sześciu… Będę przejeżdżać ze łzami… Oto mój błąd… Nie wyrwałem matce telefonu… A trzeba było… Należało… Nie zrobiłem tego… Czasami nie wykazujemy śmiałości, kiedy jest konieczna… Nie jesteśmy ostrożni, wtedy, kiedy powinniśmy… I czasami bywamy głusi… Mówi się do nas, a my pozostajemy głusi… Nie słyszymy… Wielu nie słyszy… Nikt nie słyszy…

NAWIGACJA Przekroczona. Dozwolona. Prędkość.

IWAN Ją zabrali, a ja stoję.

X 2014 — V 2015