Recenzje

Teatr Muzyczny Tintilo jest na mapie polskiego życia teatralnego zjawiskiem niezwykłym… Niemal nieoswojonym, bo przez zawodowych krytyków teatralnych traktowany po macoszemu, choć dorobił się wśród publiczności dziecięcej zagorzałych fanów. Świadczyć o tym może zdumiewający fakt, że w styczniu 2014 r. wystawił swoją dwudziestą premierę! Jak zwykle – w warszawskim teatrze Rampa, który życzliwie gości ów dziecięcy teatr pod swoim dachem od kilkunastu lat.

Tym razem Teresa Kurpias-Grabowska, założycielka Teatru Tintilo i twórczyni kolejnych spektakli, wzięła się za materię, wydawałoby się – lekką, łatwą i przyjemną, bo „Małą księżniczkę”, obowiązkową lekturę nie tylko młodych dziewcząt. Na jej motywach powstał widowiskowy spektakl muzyczny „Księżniczka Sara”, gdzie jak zwykle pierwsze skrzypce grają dziecięcy aktorzy. I trzeba od razu dodać: znakomici dziecięcy aktorzy! I choć coraz częściej w spektaklach Tintilo pojawia się zawodowa obsada aktorska, to wciąż dzieci i młodzież stanowią trzon każdego spektaklu. Są zaskakująco profesjonalni, świetnie poprowadzeni muzycznie i choreograficznie (chapeau bas przed nauczycielami śpiewu i tańca!), a przy tym wciąż nie tracą swojej dziecięcej naturalności. Wszystko to sprawia, że kreowane przez nie postaci są po prostu prawdziwe. Tu szczególnie warto zwrócić uwagę na odtwórczynię głównej roli – Julię Komorowską. Ta złotowłosa ośmiolatka jest obecna na scenie niemal przez cały czas i czasem widać jej zmęczenie, zwłaszcza w chwilach, gdy łamie się jej głosik, ale ze swej roli wywiązuje się znakomicie. Jest tak wiarygodna, że jej rozpaczliwe wołanie „Tatusiu, wróć” w końcowych scenach naprawdę przejmuje dreszczem…

Zachwyca w tym spektaklu wiele – piękne kostiumy i plastyczna scenografia (Ilona Zajączkowska), kilka świetnych pomysłów inscenizacyjnych (na przykład zatrzymane kadry w scenie urodzin Sary, gdy akcja rozgrywa się w dwóch planach), ale szczególnie warstwa muzyczna (Anna Bajak i Marcin Kuczewski) – miejscami niezwykle przejmująca, przyprawiająca o drżenie serca. Szczególnie sugestywne są songi ojca (Piotr Makarski) i Sary (Julia Komorowska) w scenie pożegnania („Więc nie żegnam cię, nie”…), a także songi w wykonaniu panny Minchin, dysponującej potężnym głosem (Tina Popko). Wprawdzie można mieć zastrzeżenia natury technicznej jeśli chodzi o odpowiednie nagłośnienie, ale nie było to przeszkodą dla podziwiania fantastycznych głosów solistów i chórów.

W tym wszystkim chciałoby się oczywiście, by pod względem aktorskim było więcej głębi i wielowymiarowości, bo na przykład jednoznacznie zła panna Minchin trochę razi sztucznością; by w choreografiach zdarzało się więcej perełek jak w scenie sprzątania…

Ale historia panienki z tzw. dobrego domu, którą zła właścicielka pensji degraduje do roli służącej, na wieść o rzekomej śmierci jej ojca, opowiedziana przez Tintilo, wciąż wzrusza i z całą pewnością przekona kolejnych widzów. Można tylko żałować, że w repertuarze teatru Rampa tak mało jest spektakli zespołu Tintilo.

autor tekstu: Krzysztof Ratnicyn

Zobacz także

Psikus

Dwa pokolenia

Autor: Izabela Mikrut
23/04/2018
**Takiego przebiegu akcji nikt by się chyba nie spodziewał, a już na pewno nie dziadek i wnuczek zmuszeni – mimo oporów t…
Z gory widac tylko nic arek borowik 600x850

Udziwnianie świata

Autor: Izabela Mikrut
23/04/2018
**Arka Borowika za tę książkę można jednocześnie pokochać i znienawidzić, ale nic dziwnego, skoro autor już w podtytule z…
6230a151426980b05428f16d501b

Nad dachami

Autor: Izabela Mikrut
23/04/2018
**Miłość do gór łączy wspinaczy i fanów literatury górskiej. A że w ostatnich latach na rynku szczególną popularnością za…
Z23251285o

Przeciwko etykiecie

Autor: Izabela Mikrut
23/04/2018
**Marek Rybarczyk proponuje swoim czytelnikom esencję tego, co niemoralne, brudne, złe i pełne zepsucia – a pasjonujące n…

Add comment btn