Recenzje

Czy klasyczne adaptacje sztuk są jeszcze dzisiaj potrzebne? A może powinny odejść do lamusa bądź stanowić jedynie inspirację dla reżyserów, którzy przekształcą je w coś bardziej wyrafinowanego? Część krytyków właśnie tak uważa, widząc ciemne chmury gromadzące się nad teatralną przyszłością utworów, goszczących na scenach od bardzo dawna. Według nich dramaty genialnego pisarza epoki elżbietańskiej w tradycyjnej formie już nie wstrząsają, nie poruszają serc i umysłów. Ale publiczność ma inne zdanie. I wciąż są reżyserzy, którzy cenią sobie ten pogląd. Na scenie Teatru Polskiego kolejna premiera – „Król Lear” Williama Szekspira. Do pracy nad tym niezwykłym dramatem przymierzał się Jacques Lassalle, jak sam przyznaje, od 2005 roku, jeszcze we Francji. Jego plany skrystalizowały się i urzeczywistniły dopiero w 2014 roku, na scenie Teatru Polskiego w Warszawie. Z jakim skutkiem? Ocena należeć będzie do widzów.

Tragedia Szekspira to tragiczna opowieść o dumnym władcy mitycznej krainy Brytanii. Dożywszy starości, Lear postanawia podzielić swoje królestwo między trzy córki. Zanim to jednak nastąpi, zadaje im pytanie: która kocha go najwięcej? Dwie starsze siostry kwiecistymi pochlebstwami oczarowują ojca. Najmłodsza, Kordelia, twierdzi, że nie jest w stanie wypowiedzieć ogromu swego uczucia i nie mówi ojcu nic. Zostaje więc wydziedziczona i wyklęta. Jednak Goneryla i Regana, choć obdarowane obficie, nie zamierzają opiekować się swym ojcem. Lear może liczyć jedynie na ich czarną niewdzięczność i okrucieństwo. Nie tylko zresztą on... .

Świat przedstawiony w „Królu Learze” nie odnosi się do konkretnej epoki, toteż sprawy i problemy w nim ukazane mogą być traktowane uniwersalnie i symbolicznie, a ich ponadczasowość dostrzega większość widzów, niezależnie od szerokości geograficznej, w której przyszło im spotkać się z szekspirowskim teatrem. Autor w genialny sposób przedstawia ponadczasowe problemy: starości, śmiertelności i wiary w Boga. Jego utwór nie jest jedynie historią Leara. W ujęciu Jacquesa Lassalle’a nie należy także spodziewać się umoralniającej inscenizacji o nieszczęsnym monarsze. „Król Lear” to opowieść o konflikcie między pokoleniami rodziców i dzieci, o braku szacunku dla ludzi zniedołężniałych, ich samotności. I jeszcze o szaleństwie z rozpaczy oraz moralnych dylematach władzy. To dramat o sukcesji, o przekazaniu władzy, a w przypadku Leara - braku umiejętności dokonania tego aktu.

Rola tytułowa, zgodnie z wolą reżysera, przypadła aktorowi i dyrektorowi Teatru Polskiego, Andrzejowi Sewerynowi. Lear w jego genialnej interpretacji, to nieszczęsny człowiek, którego lata spędzone na tym ziemskim padole niewiele nauczyły, a zgubiła chorobliwa żądza pochlebstw. Nieszczęsny król, mimo swego wieku, jest zwyczajnie niedojrzały. I wcale nie jest rozsądnym władcą. Oddając swe państwo córkom, chce żyć u ich boku bez obowiązków, ale ze splendorem królewskim. Władzy już nie pragnie - wybiera miłość i szacunek. Żąda go! Niestety, nie on o tym decyduje. Gdy okazuje się, że jego duma została urażona, autorytetu nie ma, a miłość gdzieś wyparowała, biedny starzec ucieka w obłęd. Nie potrafi być tylko i aż człowiekiem, mierzyć się ze sobą i światem jako zwykły, ubogi śmiertelnik. W swym tragizmie jest jeszcze bardziej godzien litości. Andrzej Seweryn gra znakomicie. Kreując postać głównego bohatera dobitnie pokazuje, jak straciwszy wszystko, na dnie swej nędzy stary król przechodzi przemianę. Mimo obłąkania, a może dzięki niemu, zaczyna wreszcie dostrzegać i cenić prawdziwe wartości tego świata. Jarosław Gajewski, świetny w roli Błazna, swym dowcipem, ciętym językiem i mądrością rozświetla nieco mroczną aurę tragicznych wydarzeń. Jest doskonały! Obok niego trzy kobiety, trzy aktorki: Anna Cieślak jako Regana, Marta Kurzak – Goneryla, Lidia Sadowa - Kordelia, jedyna pełna dobroci, uczciwa i kochająca córka Leara. Każda z nich jest inna, o innym, jak chciał Szekspir, temperamencie; wszystkie prezentują bardzo dobry warsztat aktorski. Paweł Ciołkosz, jako prawy, a i nie pozbawiony gwałtownych emocji szkocki Książę, ujął mnie swoją grą i interpretacją postaci. Jerzy Schejbal, wcielający się w postać Hrabiego Gloucester, czasem tak bliski Learowi, w wielu chwilach jest jeszcze bardziej niż on przytłoczony niezawinionym cierpieniem. Tworzy bolesny obraz tragicznej miłości ojcowskiej i wierności!

W każdym momencie Jacques Lassalle pozostaje wierny Szekspirowi, choć odkrywa go na nowo. Nie skraca, nie przerabia długiego i trudnego tekstu. Sięgając po „Króla Leara”, stara się przybliżyć publiczności szekspirowskie spojrzenie na kruchość wszelkich zaszczytów, zmienność i kapryśność fortuny; pokazać cienką granicę między rozsądkiem a szaleństwem, miłością a nienawiścią, wyniosłością a bolesnym poniżeniem. Jak zwykle u Szekspira, nic tu nie będzie jednoznaczne, a częściej „na opak”. Bo najrozsądniejszym pozostaje błazen, królewska sprawiedliwość jest przepełniona fałszem, a ubóstwo staje się bogactwem.

Spektakl utrzymany jest w mrocznej, minimalistycznej konwencji; kojarzy się z czasami mitycznymi, ale odwołuje również do bardziej współczesnych epok. W oszczędnej scenografii i kostiumach dominuje biel, czerń, szarość, czasem błyśnie odcień czerwieni. Duże wrażenie zrobiła na mnie animacja filmowa burzy, autorstwa Mikołaja Molendy. Tak realna, że na widowni czuje się niemal powiewy wichru i siekający deszcz. Aktorzy, z dużym szacunkiem dla tekstu i wskazówek genialnego dramaturga sprzed wieków, grają ciałem, gestem, a przede wszystkim słowem. Nie po raz pierwszy dowodzą, że dobry teatr opiera się również na znakomitej dykcji.

„Dla aktorów jest to rola ról, ukoronowanie kariery. Zagrać króla Leara, to spojrzeć wstecz na swoje życie, stanąć obok i powiedzieć sobie - warto było” - powiedział Jacques Lassalle. Trudno się z tym nie zgodzić.

autor tekstu: Anna Czajkowska

Zobacz także

1 aut

Ciekawość

Autor: Izabela Mikrut
28/05/2017
**Trzeba przyznać, że Magdalena Jastrzębska wie, jak zainteresować odbiorców życiorysem nieznanej im postaci z zamierzchł…
Diavolina

Uczucie

Autor: Izabela Mikrut
27/05/2017
**W 1902 roku Olimpiada Czertkowa ujrzała Gorkiego po raz pierwszy. Ponad trzydzieści lat później on - zniedołężniały, do…
F3aa06629e

O kobietach

Autor: Izabela Mikrut
24/05/2017
**Jarosław Molenda na pytanie postawione w podtytule książki „Podboje Boya. Tadeusz Żeleński – kobieciarz czy feminista” …
14948503677088831 jpg gallery.big iext49417621

Wymiana doświadczeń

Autor: Izabela Mikrut
23/05/2017
**Wszyscy znani publikują książki – w zasadzie dzisiaj sława zobowiązuje do tego, by zaistnieć na rynku wydawniczym. Nie …

Add comment btn