Recenzje

Zanim przez scenę Teatru Narodowego z prędkością światła przebiegnie poczciwy Pan Gaduła (Zbigniew Zamachowski) – narrator, który wprowadza nas w baśniową opowieść Hansa Christiana Andersena, na widowni ściszonym głosem pada pytanie: „Ciekawe czy spektakl będzie dla dzieci czy dla dorosłych?”. Od pierwszych chwil „Królowej Śniegu” nie ma wątpliwości, że jest to inscenizacja zarówno skierowana do widzów młodszych, jak i tych nieco starszych. Dla każdego, kto oczami wyobraźni obejmie kalejdoskopowo barwny, fantastyczny świat teatru i dostrzeże w nim odbicie naszej codzienności. Piotr Cieplak i Andrzej Witkowski (autor scenografii, kostiumów, reżyser światła) swobodnie mieszają ze sobą różnorodne estetyki i konwencje, wielokrotnie modyfikują przestrzeń, przenoszą nas w różne epoki – wszystko po to, by podkreślić bogactwo i niejednoznaczność rzeczywistości, która staje się tłem dla podróży małej Gerdy. Podróży, która przybiera kształt pięknego i metaforycznego procesu dorastania i przeistaczania się dziecka w dorosłego. Poszukiwaniem dobra, prawdy i miłości w świecie pełnym fałszu i sztuczności, mroku, zła i ludzkiej niegodziwości.

W baśni Andersena opowieść rozpoczyna się historią złego czarodzieja, który wymyśla sztuczne zwierciadło przedstawiające piękno i dobro w sposób wykrzywiony, szkaradny i śmieszny, eksponując tym samym to co złe i okrutne. Gdy lustro rozbija się na miliony kawałków, jego odłamki trafiają prosto do serc i oczu niewinnych ludzi, którzy od tej pory tracą zdolność odczuwania i kochania, stając się żywymi bryłami lodu.

Przeinaczonym światem, który odbija się w roztrzaskanym zwierciadle, staje się dla twórców przepełniony kiczem i groteską świat popkultury i telewizji, skupiający jak w soczewce sztuczność i ułudę wpajaną dzieciom od najmłodszych lat. Z absurdalnego i chaotycznego korowodu przedziwnych osobowości, eksponujących swoje wdzięki w studiu telewizyjnym, przenosimy się na obrzeża Warszawy. To tu, wśród wysokich blokowisk mieszkają Gerda i Kaj (dziecięcych aktorów z czasem zastępują Dominika Kluźniak i Karol Pocheć) – mali przyjaciele, którzy wspólnie odkrywają świat natury i nauki, razem poprzez zabawę zaspokajają dziecięcą ciekawość i niewiedzę na temat otaczających ich zjawisk i ludzi. U boku ukochanej Babci (Wiesława Niemyska) i sympatycznych sąsiadów, prowadzą spokojne i szczęśliwe życie, toczące się bez względu na upływ czasu i zmieniające się pory roku. Tak jest do chwili kiedy Kaj ugodzony odłamkiem magicznego lustra w serce i oko, zmienia się nie do poznania i pewnego dnia znika w czeluściach sań i oparach dymu tajemniczej Królowej Śniegu(Anna Markowicz).

Moment kiedy Gerda postanawia wyruszyć na poszukiwania przyjaciela, to chwila w której twórcy otwierają przed młodymi widzami bogactwo teatralnych światów – odrębnych opowieści, innych przygód, żywiołów, emocji i znaczeń. W magicznym ogrodzie starej Wróżki (Jerzy Łapiński) przypominającym zwariowany świat Alicji w krainie czarów, odbywa się zjawiskowy koncert kwiatów: śpiewają róże i stokrotki, słoneczniki i narcyzy, chabry, krokusy i tulipany, niezapominajki i piwonie – wszystkie brawurowo zagrane przez zespół aktorski Narodowego. Następnie przenosimy się do różowej, pałacowej sypialni Księżniczki (Kinga Ilgner) i Księcia (Przemysław Stippa), do ciemnego lasu i mrocznego, zbójeckiego zamku, w którym rządzi stara Rozbójniczka (Beata Fudalej), trafiamy do białego kraju wiecznego lodu, nad którym unosi się wielobarwna zorza polarna, w końcu docieramy do ogromnego lecz przepełnionego pustką pałacu Królowej Śniegu.

Sceniczne przestrzenie, na które reżyser nakłada nierealne i baśniowe filtry, nie tracą elementu realności i bliskości, eksponując tym samym prawdziwe relacje Gerdy z napotkanymi po drodze bohaterami-zwierzętami.

Umiejętne wprowadzenie elementu ciszy, której wtóruje magiczna i piękna muzyka Jana Duszyńskiego, przywołująca w warstwie brzmieniowej filmową twórczość Danny'ego Elfmana oraz wykorzystanie pustej przestrzeni podkreślającej znaczenie niemego gestu (fantastycznie skomponowana scena wycieńczającej podróży przez arktyczne śniegi Gerdy i jej przyjaciela renifera) w pełni wykorzystane zostały w scenie finałowej, kiedy „gorące łzy dziewczynki przenikają do zlodowaciałego serca Kaja, które nagle zaczyna mocniej bić”. Scena kiedy Karol Pocheć pada na kolana i zakrywając twarz dłońmi wybucha niemym płaczem, jest najbardziej poruszającym fragmentem w całym spektaklu. Moment, w którym wracają utracone wspomnienia z bajkowego dzieciństwa, uruchamia proces uświadamiania i odkrywania prawdy, którą szczelnie zamknęła w swoim mroźnym uśmiechu śnieżna królowa. W spektaklu Cieplaka upływ czasu, podkreślany malowniczymi wizualizacjami, staje się elementem konstytuującym przemiany zachodzące w świadomości i zachowaniu bohaterów.

Oprócz tego, że Gerda i Kaj z małych, kilkuletnich dzieci, przeobrażają się w dorosłych ludzi, zmienia się ich wnętrze, sposób reagowania na rzeczywistość. Podróż, która zajmuje Gerdzie całą młodość, staje się nie tylko życiową szkołą przetrwania, ale także okazją do dawania świadectwa własnej mądrości, roztropności i dobroci. Kiedy renifer (Waldemar Kownacki) tuż przed odjazdem dziewczynki na biegun północy, prosi starą Eskimoskę o magiczny napój, który da jej siłę dwunastu mężczyzn, słyszy w odpowiedzi: „Czyż nie widzisz jej siły i potęgi? Źródło potęgi ma we własnym sercu, a tym źródłem jest dobroć, miłość i niewinność – trzy klucze, które otworzą przed nią drzwi do pałacu królowej.”

Pomimo siły i determinacji dziewczynki, jej triumf nie byłby możliwy gdyby nie drugoplanowi bohaterowie – zwierzęta, swoiste drogowskazy moralne służące pomocą i dobrą radą. W spektaklu role Tomasza Sapryka i Ewy Konstancji Bułhak – pary zakochanych wron, zasługują na oddzielną pochwałę. Ich bohaterowie wprowadzają humor rodem ze sztuk Hanocha Levina. Nad wyraz kobieca i w swojej kobiecości przerysowana do granic możliwości ptasia pokojówka to komizm postaci w najlepszym wydaniu. Element kabaretowego śmiechu wprowadzają także bohaterki grane przez przezabawnego Jerzego Łapińskiego. Stara Eskimoska i Wróżka w jego wykonaniu budzą uśmiech na twarzy od pierwszej sekundy pojawienia się na scenie.

Spektakl Piotra Cieplaka ma wymiar przypowieści z drugim dnem. I choć mam wrażenie, że w warstwie estetycznej i stylistycznej twórcy nie wyszli poza sferę kiczu zaznaczonego w jednej z pierwszych scen (oko dorosłego widza mogą drażnić nieco sztuczne, momentami nazbyt teatralne i archaiczne kostiumy), to w warstwie inscenizacyjnej można to usprawiedliwić baśniową konwencją i bajkowym charakterem narracji.

Reżyser uruchamiając charakterystyczną dla swojej twórczości metafizyczną poezję teatru, nadaje „Królowej Śniegu” ponadczasową głębię intelektualnej refleksji przeniesionej na język obrazu i dźwięku, oddziałujących na wyobraźnie i wrażliwość dzieci. Element dydaktyczny wprowadza przede wszystkim dzięki postaci narratora – Pana Gaduły, który zanim podniesie się kurtyna, wypowiada znamienne słowa skierowane bezpośrednio w stronę widowni: „Kiedy dojdziemy do końca tej baśni, będziemy wiedzieć więcej niż teraz.” Jeżeli spektakl Piotra Cieplaka i Andrzeja Witkowskiego to metaforyczna lekcja, którą twórca za Andersenem daje swoim widzom, to warto wsłuchać się w jej przesłanie. Z pewnością można w niej uczestniczyć, bez względu na wiek.

autor tekstu: Agnieszka Górnicka

Zobacz także

Barbara lubos

BARBARA LUBOS

Autor: Izabela Mikrut
21/08/2017
**Śpiewanie to wolność** **rozmowa z Barbarą Lubos** **Sztajgerowy Cajtung: Co musi być w tekście, żeby zwrócił on …
4555493

Koncerty Brandenburskie – skarby ze skrzyni Markgrafa

Autor: Wojciech Giczkowski
17/08/2017
**Chociaż Koncerty Brandenburskie (BWV 1046–1051) powstały w latach 1718-1721, to popularność zyskały dopiero w epoce Cho…
Hostel nomadow artur nowaczewski wydawnictwo iskry 2017 07 20

Podróż mentalna

Autor: Izabela Mikrut
16/08/2017
**Dzisiaj coraz mniej ludzi pozwala sobie na podróżowanie dla samego podróżowania, odkrywania szlaków z dala od cywilizac…
Timthumb.php

Z teczek

Autor: Izabela Mikrut
16/08/2017
**Zadziwiająco dużo ryzykuje Joanna Siedlecka, kiedy na marginesie opowieści o represjach wobec literatów w PRL-u wtrąca …

Add comment btn