Recenzje

Indeks
31/01/15

„Maszyna do wysysania niedossanych matek”. Witkacy odwrócony

MATKA Teatr Odwrócony Kraków Reżyseria: Budzyk Obsada: Anna Dzierża Premiera: 29/01/2015 Najbliższy spektakl: brak

„Tak – doszliśmy do tego, że nie wiemy już, czy się kochamy, czy nie, jakkolwiek żyć byśmy bez siebie nie mogli. Czyż jest coś gorszego?”. Stanisław Ignacy Witkiewicz nie ma wątpliwości – relacje syna i matki muszą być toksyczne. Szymon Budzyk w spektaklu „Matka” wchodzi z nim w dialog – zdecydowanie twórczy, nie odtwórczy. Na scenie krakowskiego Teatru Odwróconego nie zobaczymy jednak matki monstrualnej, jak w wystawianej w 2012 roku w Łaźni Nowej „Matce Gyubala Wahazara” Justyny Kowalskiej. W wizji reżyserskiej Budzyka, tak, jak i u Witkacego, matka to fantazmatyczny konstrukt, który umiera, degeneruje i rozpada się na oczach widza.

Bohaterowie dramatu krzyczą: „Istnienie jest takie dziwne!” i „Ja nie chcę być człowiekiem!”. Nie to jednak zaskakuje. Istnienie u Witkacego zawsze jest pułapką, w którą bohaterowie jego tekstów wpadają podczas próby zdefiniowania zawikłanych relacji łączących ich ze społeczeństwem (skala makro) i innymi ludźmi (skala mikro). Zaskakuje u Witkacego niepodważalna pewność, że związki rodzinne są równie destrukcyjne. Opierają się one według pisarza na wampiryzmie emocjonalnym, na dewiacyjnym pasożytnictwie, które rodzi się na kanwie toksycznych stosunków matki i syna-jedynaka. Odczuwane równolegle do dziecka: uwielbienie, miłość i nienawiść prowadzą kobietę do szaleństwa. Syn natomiast jest predestynowany do zniszczenia rodzicielki („Ja czuję, że mam po prostu obowiązek wyssania mojej matki – jako taka, to jest jako wyssana przeze mnie, przejdzie do historii”).

W dramacie Witkiewicza Leon jest przede wszystkim niespełnionym wizjonerem, egoistą. Budzyk natomiast, traktując kategorię wampiryzmu jak najbardziej dosłownie, pokazuje go jako pozbawionego idei twórczych demona-oprawcę, którego jedynym celem jest psychiczne torturowanie matki. Będąc katalizatorem jej traum, wyżywa się na niej emocjonalnie i prowokuje autodestrukcyjne konfrontacje poszczególnych matczynych wcieleń.

Nie bez powodu spektakl reklamowany jest jako „wariacja na trzy głosy kobiece i jeden baryton” – matki są bowiem u Budzyka trzy (w dramacie Witkacego: dwie). Postać matki zostaje rozszczepiona na awatary reprezentujące ją na różnym etapie życia (nastolatka, kobieta w ciąży i matka-kobieta dojrzała). Kręcą się wokół Leona (Kiril Denev) po namalowanych na scenie torach jak elektrony wokół jądra. Podczas gdy w pierwowzorze matka „ulega rozszczepieniu” dopiero w epilogu, Budzyk odwraca ten proces dążąc przez całą sztukę do przywrócenia matce autonomii i jedności. Aby do tego doprowadzić, „zderza” wcielenia matek ze sobą. Tak jak witkiewiczowska matka okazuje się ostatecznie manekinem, upersonifikowaną pustką, w manekiny przemieniają się również bohaterki z krakowskiej sztuki. Pozostaje jedna, żywa, „czysta matka”, „Ziemia”, która buntuje się i odchodzi. Wykrzyczane „Ja chcę żyć!” jak magiczne zaklęcie kończy żywot matek fantazmatycznych.

W dramacie finalne obnażenie „blagi” kończy wszystko i niszczy wampirycznego bohatera (dosłownie). Budzyk pozwala jednak Leonowi pozostać symbolicznym burzycielem, synem – obiektem perwersyjnej miłości, synem – kompleksem i wyrzutem sumienia. Nie jest to zakończenie optymistyczne. Interesująca jest również minimalistyczna scenografia autorstwa Marii Matyldy Wojciechowskiej (wspomniane trajektorie ruchu matek wyklejone na scenie) oraz projekcje video. Chłopiec z młotkiem próbujący zniszczyć irytującą zabawkę przeraża – potencjał przemocy dziecięcej („synowskiej”) nigdzie w spektaklu nie został pokazany tak dobitnie.

Może momentami w sztuce jest trochę za dużo krzyku – tekst Witkacego o krzyk wcale się nie prosi, pozostaje wystarczająco silny i bez formalnego wzmocnienia – jednak interpretacja „Matki” jest mimo to funkcjonalna i aktualna. Jak pisze Witkacy: „są eksperymenty myślowe niedozwolone”, eksperyment Budzyka należy zaliczyć do bardzo udanych.

autor tekstu: Marta Anna Zabłocka

Zobacz także

 box9593

„Boxality” – wyjście z pudełka w tanecznym show

Autor: Wojciech Giczkowski
22/11/2017
**„Życie jest jak pudełko czekoladek – nigdy nie wiesz, co ci się trafi” – powiedział Winston Groom w książce „Forrest Gu…
304a956d53eedced65dfaf996d54510b

BalletOFFFestival – wieczory pełne premier

Autor: Judyta Pogonowicz
22/11/2017
**Krakowskie Centrum Choreograficzne od wielu lat wspiera realizację spektakli tanecznych oraz promocję teatru tańca, w b…
Irena jarocka nie wroca te lata

Gorycz

Autor: Izabela Mikrut
21/11/2017
**Irena Jarocka na rynku wydawniczym – tym książkowym – istnieje wciąż dzięki swoim zapiskom i zestawowi wspomnień. Teraz…
9788381230575

Pożegnanie z rajem

Autor: Izabela Mikrut
21/11/2017
**Magda z cyklu Stajnia w Pieńkach to ta bohaterka, która musi zostać nagrodzona za odważne decyzje i Izabella Frączyk pr…

Add comment btn