Recenzje

Wesele teatr polski
02/02/15

Wyspiański/Jasiński budzą sumienie narodu

WESELE Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana w Warszawie, Scena Kameralna Warszawa  Reżyseria: Krzysztof Jasiński Obsada: Szymon Kuśmider, Jarosław Gajewski, Marcin Kwaśny, Joanna Trzepiecińska, Natalia Sikora, Jerzy Schejbal, Lidia Sadowa, Ewa Makomaska, Paweł Krucz, Piotr Cyrwus, Agata Myśliwiec, Andrzej Seweryn Premiera: 29/01/2015 Najbliższy spektakl: brak

Kolejna inscenizacja „Wesela” w Teatrze Polskim w Warszawie spotkała się z ogromnym zainteresowaniem widzów. Niedzielne, trzecie przedstawienie od czasu premiery odbyło się przy nadkomplecie widzów, a dyskusja po przedstawieniu przeniosła się nawet do autobusu linii 222 jadącego w kierunku Mokotowa. „Wesele” w reżyserii Krzysztofa Jasińskiego zostało wystawione w 102 rocznicę otwarcia Teatru Polskiego w Warszawie i jest ono piątą inscenizacją sztuki Wyspiańskiego w tym teatrze. Ze zdziwieniem odkrywamy, że poprzednia miała miejsce aż 25 lat temu, w 1991 roku, w reżyserii Kazimierza Dejmka. Przedstawienie założyciela Teatru STU było zapowiadane jako demaskowanie chochoła polskiego w każdym z widzów. W wywiadzie udzielonym dla pisma-sponsora Teatru Polskiego reżyser przekonywał, że co prawda odzyskaliśmy wolność, ale wciąż nie możemy się porozumieć. Może więc metafory czwartego wieszcza w inscenizacji Jasińskiego mają nam uzmysłowić współczesne żywotne problemy Polaków? Dramat Stanisława Wyspiańskiego „Wesele” zaprezentowano krakowskiej publiczności na premierze 16 marca 1901 r. w Teatrze Miejskim. Na ile problemy sztuki sprzed 115 lat są aktualne i czy nie ma nadal następców wielkiego twórcy, którzy opiszą swoją współczesność?

Przedstawione w sztuce wesele poety Lucjana Rydla z wieśniaczką spod krakowskich Bronowic, Jadwigą Mikołajczykówną, wyprawiono w dworku Włodzimierza Tetmajera 20 listopada 1900 r. Kilka miesięcy później odbyła się premiera dramatu, który w warstwie tekstowej nie podobał się ludziom teatru, jednak wydarzenie to wyniosło autora na piedestał wielkiego twórcy, a „Wesele” doczekało się ponad 200 inscenizacji.

Realizacja w Teatrze Polskim wychodzi z bronowickiej chałupy do eleganckiej oranżerii, która może być pracownią malarza, bo na balkonach wiszą wielkie obrazy z epoki. Obrazy te ilustrują akcję przedstawienia: aktorzy często się do nich odwołują. To chyba znak czasu, bo widzowie śledzą akcję sztuki i zmieniające się – niczym w telewizorze – obrazy. Trochę to łopatologiczne, ale nie przeszkadza w percepcji, a wręcz ją wzmacnia. Tekst dzieła został przez twórców zgrabnie przykrojony i słynne kwestie brzmią czasami jak bon moty, ale nic dziwnego, bo jest on dopełniany piosenkami discopolowymi, dolatującymi zza odmykanych drzwi do sali tanecznej. Słyszymy więc od „Bara bara riki tiki tak” do „Wszyscy Polacy to wielka rodzina”. Wywołuje to gromki śmiech widowni i sami dziwimy się, że tyle okazji do śmiechu jest ukrytych w tej, zdawałoby się, ramocie, postrachu czytelników lektur szkolnych. Polacy mają jednak poczucie humoru i potrafią się śmiać z samych siebie.

Zaczyna się też po krakowsku. Kapitalny Marcin Kwaśny rozpoczyna swoją kwestię, jak kiedyś Marek Grechuta, od słów „Panno młoda”. Potem jest jeszcze lepiej, bo okazuje się, że wspaniale śpiewają także Andrzej Seweryn, Joanna Trzepiecińska, no i Natalia Sikora, która wreszcie dostała możliwość pokazania swoich zdolności aktorskich. Jako Rachela dołączyła do plejady aktorek, które zasłynęły interpretacją tej postaci. Jej żydowskość połączona z poetycką delikatnością i zachowaniem niczym ówczesnej cyganerii przypomina nam, że rola kobiet przez ostatnie 100 lat zmieniła się bardzo, bo ta dziewczyna na scenie to żywa postać, współczesna nam – widzom. Joanna Trzepiecińska jest wielką aktorką i o tym nie trzeba nikogo przekonywać. Jej Gospodyni stylizowana na prostą chłopkę jest pełna mądrości kobiecej, zaradności żony i wesołej organizatorki całego chłopsko-inteligenckiego wesela. Pełna werwy śpiewa wesołe przyśpiewki, a gdy trzeba, skutecznie powstrzymuje męża przed uczestnictwem w konspiracji. Prawdziwa matka Polka, ale raczej kwoka niż bohaterska żona obrońcy ojczyzny.

Krzysztof Jasiński jest zachwycony zespołem aktorskim Teatru Polskiego. I słusznie. Każdy realizuje założenia reżysera, dodając do roli własne umiejętności. Przekonujący jako niereformowalny chłop jest Piotr Cyrwus w roli Czepca. Kiedy macha kosą postawioną na sztorc, budzi lęk widowni i refleksję, czy chłopi są tacy sami także i dzisiaj, gdy władza należy do ich przedstawicieli. Chłopska maska spada czasami z twarzy Pana Młodego (Szymon Kuśmider), a jego inteligenckość jest ukazana jako chwiejna obawa przed realiami życia. W roli dziennikarza wystąpił Jarosław Gajewski, który w scenie rozmowy z duchem Stańczyka pozwolił sobie na odrobinę aktorskiego szaleństwa.

Inscenizacja ma ciekawe rozwiązania scenograficzne. Na szklanej ścianie oranżerii pokazują się animowane duchy, i choć postać Stańczyka jest niezamierzenie komiczna, gdy porusza powiekami, to jednak sam pomysł robi wrażenie. Znakomicie to wypada, gdy ten sam aktor gra dwie osoby. Andrzej Seweryn (Gospodarz) rozmawia ze swoim alter ego, czyli Wernyhorą. Taka możliwość to umiejętne połączenie osiągnięć Freuda i Junga ze skutecznym wykorzystaniem nowych możliwości scenografii teatralnej.

Zachwycona publiczność zaczęła klaskać po ostatnich słowach Jaśka, ale świeczka na scenie paliła się dalej. Andrzej Seweryn z zagadkowym uśmiechem spojrzał na widownię i tak jak na początku świecę wniósł, tak na końcu wyniósł ją za kulisy. Przedstawienie musi trwać? A może oznacza to, że czekamy na następców? A może to tylko żart artystów, bo przecież jest to sztuka także o nich.

Inscenizacja „Wesela” dokonana przez Krzysztofa Jasińskiego nie jest nowatorska. Posiada wszystkie charakterystyczne dla tego twórcy znaki i sposoby realizacji. W 2013 roku w Teatrze Polskim w Warszawie wyreżyserował „Zemstę” A. Fredry; od premiery obejrzało ją już 25 tys. widzów. „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego może liczyć na taką samą lub większą frekwencję.

autor tekstu: Wojciech Giczkowski

Zobacz także

1 aut

Ciekawość

Autor: Izabela Mikrut
28/05/2017
**Trzeba przyznać, że Magdalena Jastrzębska wie, jak zainteresować odbiorców życiorysem nieznanej im postaci z zamierzchł…
Diavolina

Uczucie

Autor: Izabela Mikrut
27/05/2017
**W 1902 roku Olimpiada Czertkowa ujrzała Gorkiego po raz pierwszy. Ponad trzydzieści lat później on - zniedołężniały, do…
F3aa06629e

O kobietach

Autor: Izabela Mikrut
24/05/2017
**Jarosław Molenda na pytanie postawione w podtytule książki „Podboje Boya. Tadeusz Żeleński – kobieciarz czy feminista” …
14948503677088831 jpg gallery.big iext49417621

Wymiana doświadczeń

Autor: Izabela Mikrut
23/05/2017
**Wszyscy znani publikują książki – w zasadzie dzisiaj sława zobowiązuje do tego, by zaistnieć na rynku wydawniczym. Nie …

Add comment btn