Recenzje

Indeks
08/07/15

Mistrz podstępu i dobrej zabawy

Machiavelli Kujawsko – Pomorski Impresaryjny Teatr Muzyczny Toruń Reżyseria: Bartłomiej Wyszomirski Obsada: Radosław Smużny, Kornelia Raniszewska, Agnieszka Płoszajska, Dariusz Bereski, Witold Szulc, Michał Chorosiński Premiera: 05/01/2015 Najbliższy spektakl: brak

„Machiavelli” Kujawsko-Pomorskiego Impresaryjnego Teatru Muzycznego to cacuszko. Niezwykle cieszy oko i ucho, nie obniżając ani na chwilę wysokiego poziomu artystycznego.

Wydawało się, że nie ma nic prostszego niż wziąć na warsztat świetną muzykę Jerzego Wasowskiego i doskonałe libretto duetu: Ryszard Marek Groński oraz Antoni Marianowicz. Z taką bazą sukces murowany? Całkiem możliwe, ale reżyser toruńskiego spektaklu nie poszedł na łatwiznę i na tym nie poprzestał. Dla Bartłomieja Wyszomirskiego ta wspaniała podstawa była dopiero punktem wyjścia do dobrze przemyślanej pracy z całym zespołem artystycznym.

Kierownik muzyczny przedstawienia, Tomasz Lewandowski, przygotował do toruńskiej inscenizacji nowe aranżacje. Przeboje Wasowskiego brzmią współcześnie, lekko i szybko wpadają w ucho. Pozwalają na niejedno mrugnięcie oka muzyków w stronę publiczności i popisy wokalne wszystkich aktorów. A ci doskonale sprawdzają się nie tylko w partiach śpiewanych. Dariusz Bereski doskonale odnajduje się w tytułowej roli. Nie szarżuje, gra w sposób wyważony, ale od razu czuć, że jest królem sceny. Przeciwnik Machiavellego – Calfucci – to jego kompletne przeciwieństwo: zamiast energicznego, pewnego mężczyzny mamy tu nieśmiałą, wycofaną ciapę. Jakże uroczą i barwną dzięki fantastycznej grze Witolda Szulca! Dla mnie to właśnie on był gwiazdą wieczoru. Równe, mocne tempo trzymały Kornelia Raniszewska (Lukrecja) i Agnieszka Płoszajska (Sostrata), które grały z lekkością i dystansem zarówno do siebie, jak i utworu. Ciekawe role stworzyli również Michał Chorosińński (Kallimach) oraz Radosław Smużny (brat Tymoteusz).

Toruński „Machiavelli” (jak na tego typu dzieło przystało) bawi i skłania do refleksji. Uwspółcześniona realizacja pozostaje wartką, muzyczną opowieścią o mistrzu politycznej gry i wszelakich podstępów. Nadal pomagając swojemu uczniowi, Kallimachowi, mści się sprytnie na swoim wrogu Calfuccim, który kiedyś skazał go na wygnanie. Jest więc intryga, oszustwo, pożądanie, skąpstwo, zdrada, słodka zemsta. To, co kochamy, co stosujemy, czego być może się boimy. W toruńskim wydaniu jest to opowieść przyjemna i wysmakowana, w dodatku jakby skrojona na miarę Kujawsko-Pomorskiego Impresaryjnego Teatru Muzycznego. I choć jest doskonale osadzona w jego możliwościach przestrzennych, wielokrotnie też podkreśla, jak dobrze byłoby dla artystów z Muzycznego rozwinąć skrzydła na większym metrażu.

autor tekstu: Michalina Pietkiewicz

Zobacz także

743442556o

Z wyobraźni

Autor: Izabela Mikrut
18/05/2018
**A jeśli kiedyś sztuczna inteligencja zwróci się przeciwko człowiekowi, który powołał ją do istnienia? A jeśli roboty op…
Straszkapospokitafotdagmara sowa

Czego się boimy?

Autor: Wojciech Giczkowski
18/05/2018
**„E, to tylko pająk – ja to znam”, krzyczały dzieci na przedstawieniu Teatru Grupa Coincidentia z Białegostoku. Sztuka o…
738427914o

Nowe podejście

Autor: Izabela Mikrut
17/05/2018
**Paweł Fortuna doskonale wie o tym, że ludzie mają dość nachalności sprzedawców, unikają wszechobecnej reklamy, zbywają …
747377691o

Portrety z epoki

Autor: Izabela Mikrut
17/05/2018
**Jak wyglądał chuligan w PRL-u – wie chyba każdy, kto kiedykolwiek zainteresował się codziennością polskich ulic w drugi…

Add comment btn