Recenzje

Indeks
17/10/15

Pigmalion w WOK

PIGMALION Warszawska Opera Kameralna  Warszawa  Reżyseria: Natalia Kozłowska Obsada: Dariusz Brojek, Alicja Petrus, Romana Agnel, Julita Mirosławska, Iwona Lubowicz, Barbara Zamek, Karol Kozłowski Premiera: 17/10/2015 Najbliższy spektakl: brak

Jean-Philippe Rameau jest najbardziej znanym barokowym kompozytorem oper baletowych. Arcydzieło gatunku – „Pigmalion” – powstało w 1748 r. Utwory Rameau były często uznawane przez jemu współczesnych za zbyt nowoczesne, trudne i hałaśliwe. Po zmianie mody muzycznej kompozytor i jego twórczość powoli popadły w zapomnienie. Dzięki jednej z najsławniejszych produkcji paryskich ostatnich lat – sfilmowanej „Platei” Rameau w reżyserii Laurenta Pelly’ego, najsłynniejszego reżysera operowego ostatnich lat – odkryto, że opery te są genialne i można się przy nich świetnie bawić. Inscenizacja L. Pelly’ego została odkrywczo odczytana przez dyrygenta – Marca Minkowskiego. W Polsce renesans twórczości Rameau został dostrzeżony przez Warszawską Operę Kameralną. Reżyserii podjęła się Natalia Kozłowska, znana z inscenizacji oper barokowych, a za kierownictwo artystyczne opery odpowiadał Benjamin Bayl, Australijczyk mający za sobą wiele produkcji muzyki dawnej.

Natalia Kozłowska powiedziała mi po premierze, że nie ogląda inscenizacji oper, bo chce w ten sposób uniknąć inspiracji działaniami innych twórców. Planując wystawienie „Pigmaliona”, nie przewidziała, że jest to utwór aż tak krótki, dlatego do przedstawienia dodano koncertowe wykonania fragmentów z opery „Dardanus” Rameau oraz z kantaty „Orphée” Clérambault. W myśl barokowej zasady przedstawienia: uwertura, balet, śpiew. Lekko zaskoczona publiczność z przyjemnością wysłuchała półscenicznego wykonania tych utworów. Zespół Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej, Musicae Antiquae Collegium Varsoviense, zabrzmiał niezwykle dynamicznie i precyzyjnie wyeksponował detale tej muzyki.

Unikalne wykonanie baletów barokowych przez słynny zespół „Cracovia Danza” przyniosło sporo przemyśleń na temat werwy i lekkości dawnego sposobu tańczenia. Iwona Lubowicz pokazała swój niezwykły głos i zaśpiewała fragmenty kantaty o Orfeuszu. Było bardzo pięknie, ale wszyscy czekali na inscenizację „Pigmaliona”, które to dzieło po raz pierwszy miało być zaprezentowane polskiej widowni. W tytułowej roli króla Cypru – przekonanego, że oszalał z miłości do rzeźby – zobaczyliśmy Karola Kozłowskiego, solistę Opery Narodowej. Zaśpiewał wspaniale, wykorzystał znakomite warunki sali teatralnej WOK. Jak powiedział po przedstawieniu: „Na tej sali nie można się pomylić, bo widownia to natychmiast usłyszy i artysta zobaczy jej reakcję; za to można śpiewać nawet tyłem i mówić recytatywy, bo każde słowo zabrzmi wyraźnie i dobitnie”. Młody tenor, mający znakomite warunki do śpiewu, prezencję i urodę, stanowił przepiękną parę z urodziwą Barbarą Zamek. Tym razem miała ona do odegrania rolę bardziej aktorską, choć usłyszeliśmy także jej niezwykły głos, który ujmująco podkreślał jej emploi. Młoda śpiewaczka otrzymała zadanie „odstania” swojej roli jako statui, a potem pokazała, jak uczy się chodzenia i baletu. Było pięknie.

W skromnej roli kochającej Pigmaliona Céphise wystąpiła Iwona Lubowicz. Stworzyła małą kreację aktorską, będącą uzupełnieniem jej występu w I części programu. Jednak większą rolę miała Julita Mirosławska jako L’Amour – była boginią, a także znakomicie śpiewała i koordynowała ruch sceniczny pozostałych wykonawców. Szkoda, że miała tak demoniczny makijaż, który nie pasował do jej roli, bo sugerował, że jest zła, a była dobra.

Pod nieobecność artystów, którzy przebywają na tournee w Japonii, wystąpił Warszawski Chór Kameralny Ryszarda Zimaka – nie tylko zaśpiewał, lecz także zatańczył i zagrał role postaci ze znanych obrazów z epoki. Ten właśnie chwyt inscenizacyjny i jego pomysłowość wyróżnia to przedstawienie. Na wesele do króla nie przychodzą wieśniacy, ale ożywione osoby znane z obrazów. Nie napiszę z których, bo to trzeba zobaczyć i mieć odrobinę zabawy w zgadywance, kto jest kim i z jakiego płótna pochodzi każda z tych par.

Skromna, nowoczesna dekoracja to zasługa Olgi Warabidy, która zawarła w swoim projekcie umieszczone w tle okno, będące chyba znakiem rozpoznawczym inscenizacji Kozłowskiej. Reżyserce nie udało się jednak tego elementu wykorzystać ze względu na małe gabaryty sceny. Światło pracowni rzeźbiarskiej i jej charakter, pewnie z lat pięćdziesiątych, strój bohatera, czyli hipsterski kombinezon – wszystko to miało unowocześnić przedstawienie, a tak naprawdę tylko podkreślało urodę Karola Kozłowskiego. Do tego klasyczny, barokowy taniec w wykonaniu Romany Agnel, Alicji Petrus, Dariusza Brojka jakoś nie tworzył spójnej całości. Jednak tak właśnie wyglądały barokowe przedstawienia opery – baletu. Stanowiły połączenie różnych aktów, a nawet kompozytorów. W WOK była to mozaika, która bawiła nas swoją lekkością i staroświecką frywolnością.

Czy to przedstawienie można traktować jako zapowiedź powrotu na polskie sceny oper Jeana-Philippe Rameau? Raczej nie. Jest interesujące, ale nie stanowi rewolucji w interpretacji muzyki barokowej, tak jak inscenizacja „Platei” Rameau w reżyserii Laurenta Pelly’ego. To jednak znakomicie przygotowana przez Benjamina Bayla wersja muzyczna tej opery, wsparta wspaniałym wykonaniem muzyków i solistów.

autor tekstu: Wojciech Giczkowski

Zobacz także

409267dc14 large

Postindustrialna ludowość

Autor: Magda Mielke
27/06/2017
„Do dna” to fantastyczny popis umiejętności studentów krakowskiej szkoły teatralnej. Spektakl dyplomowy, który łączy w so…
3020 99906353020

Występy

Autor: Izabela Mikrut
27/06/2017
**Ta Piwnica odchodzi w niepamięć i nie interesuje już prawie nikogo, obecnie stała się filią domu kultury, a jej kierown…
5bd957cded4199607ecdd914085e2632

Szpieg

Autor: Izabela Mikrut
26/06/2017
**Na podstawie doświadczeń Violette Szabó powstały już i biografie, i powieści, i filmy sensacyjne. Ale Tania Szabó, córk…
Badz moim bogiem v6

Studium rozpaczy

Autor: Izabela Mikrut
26/06/2017
**„Bądź moim Bogiem” to powieść z kluczem, która powraca na rynek po dekadzie od pierwszego wydania. Remigiusz Grzela pró…

Add comment btn