Recenzje

F3051eb70b962b646ad926757115bce0 m
18/11/15

Wariat tańczy

MOŻE MORZE Wrocławski Teatr Lalek Wrocław Reżyseria: Michał Derlatka Obsada: Marek Tatko, Sławomir Przepiórka, Konrad Kujawski, Krzysztof Grębski, Kamila Chruściel, Irmina Annusewicz Premiera: 14/11/2015 Najbliższy spektakl: brak

Ostatnie dwa spektakle Wrocławskiego Teatru Lalek („Noc bez księżyca” i „Miraże. Baśnie Ludów Wschodu”) trudno zaliczyć do udanych. Może nie porażki, ale na pewno widoczne potknięcia kazały podejść do najnowszego przedstawienia z ogromną ostrożnością. Zapowiedź, choć jak zwykle marketingowo interesująca, nie wprowadziła mnie w stan euforii (jak to dotychczas bywało). Już sam tytuł – „Może morze” – upoważnił do zachowania emocjonalnej rezerwy i poza ciekawą grą słów nie zwiastował ciekawej fabuły. Co ważne, grę z widzami (już nie językową, a na zwłokę) toczyli aktorzy przez ponad połowę spektaklu, nie tyle nużąc ich (choć znużenie dało się zauważyć), co pozbawiając nadziei na rozwiązanie zagadki zawartej w tytule. Na szczęście po długich partiach twórcy zreflektowali się i ulżyli zniecierpliwionej publiczności.

Sztuka Maliny Prześlugi (choć zdobyła Grand Prix ostatniej edycji Konkursu na Sztukę Teatralną dla Dzieci i Młodzieży, organizowanego przez Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu) nie sprawia wrażenia szczególnie błyskotliwej czy mądrej. Tekst jest za to na pewno mocno dydaktyczny (może nawet przemądrzały, przez co staje się sztuczny) i bardzo pozytywny. Jeżeli wierzyć, że opowieści dla dzieci powstają tak naprawdę z myślą o dorosłych, ta była imponująco niepoprawna politycznie i mobilizująca do działania. Prześluga skoncentrowała się przede wszystkim na dwóch aspektach: na przyjaźni i moralności. To bezcenna lekcja dla młodych ludzi, którzy podpatrując bezwzględny świat dorosłych, zapominają o istotnych wartościach.

Michał Derlatka, reżyser spektaklu, zaprezentował historię ciekawą, barwną, ale niepotrzebnie rozciągniętą czasowo. Znowu zapomniano o tym, by dostosować propozycję do właściwej grupy wiekowej. Chciałbym, aby reżyser powiedział, o czym myślał, będąc pięcioletnim przedszkolakiem. Czy o tym, że życie przemija i że trzeba korzystać z każdego dnia? Czy o tym, że bierność jest zła? A przecież w konsekwencji o te sprawy szło w jego przedstawieniu.

Po wejściu do sali kameralnej, która w dniu premiery wypełniona była po brzegi, uwagę publiczności przykuwał natychmiast ogromny (nieco za duży) stół kuchenny, za którym Kucharz (w jego roli trochę stremowany i nie do końca przekonujący Sławomir Przepiórka) kroił warzywa do gotującej się zupy. Kiedy z równie ogromnej lodówki (rozumianej przeze mnie jako symbol stagnacji – może i marazmu społeczeństwa) rozległ się lament warzyw, można było odnieść wrażenie, że przedstawienie będzie czymś w rodzaju akcji o wzniosłym haśle: „Nie jedz warzyw. One też chcą żyć!”. Wskazywał na to sceniczny dramatyzm. Kucharz zatem przez moment jawił się jako oprawca. Dopiero po chwili widzowie zorientowali się, że występuje on w roli słuchacza. Wysłuchał bowiem opowieści upersonifikowanej Marchewki, która nie chce wracać do wspominanej lodówki, nie chce zginąć pod nożem, nie chce trafić do zupy (do zbiorowości, w której traci się swój indywidualizm). Między wierszami wyjaśniono, że wszelkie niejasności miały służyć budowaniu napięcia, ale pojawiały się one raczej z innego powodu: zdaje się, że twórcy nie przemyśleli struktury widowiska. Marchewce udaje się ocalić tylko dlatego, że zostanie wykorzystana jako rekwizyt – stanie się na chwilę nosem Bałwana, który, jak się okaże, nie będzie potrafił bez niej żyć. Między warzywem a nim zawiąże się nić przyjaźni, stanu, który Marchewce był dotychczas obcy. Można odnieść wrażenie, że motyw zaczerpnęła Prześluga z „Małego Księcia”. W przedstawieniu „Może morze” to Bałwan oswoił Marchewkę.

Udało się reżyserowi ukazać sens przyjaźni (mam jednak pretensje o irytującą dosłowność), która uwrażliwia ludzi i pomaga przetrwać najtrudniejsze okresy. Marchewka zatroszczyła się o śnieżnego przyjaciela, Bałwan uświadomił jej (mu) natomiast, że trzeba cieszyć się życiem, korzystać z niego, dążyć do szczęścia, zdobywać to, co wydaje się niemożliwe do zdobycia. Trzeba nawet spróbować wyprawić się nad morze, żeby nie żałować, że się tego nigdy nie zrobiło. To Bałwan jest najbardziej pozytywnym bohaterem tej opowieści, pomimo że jego dni są policzone, że przyjdzie mu żyć najkrócej. To on jest tańczącym wariatem, który pragnie osiągać cele, uwielbia marzyć, wierzy, że marzenia są siłą sprawczą… To dla poznania przygód Marchewki i Bałwana warto wybrać się Wrocławskiego Teatru Lalek. Ale nie tylko. Warto również dla scenografii Michała Dracza (jej skomplikowanie przerosło nieco zespół, który w niektórych scenach nie radził sobie z jej użytkowaniem) i muzyki Igora Gawlikowskiego. Twórcy spektaklu rzeczywiście korzystają na scenie z różnych teatralnych środków wyrazu: animacja przedmiotu, techniki lalkowe i gra aktorska w żywym planie. Nie wszyscy jednak olśniewają. Bez wątpienia najlepszym aktorem w tym przedstawieniu okazał się Krzysztof Grębski (jako Marchewka). Na wyróżnienie zasługuje również Marek Tatko (jako Bałwan). Nie popisał się natomiast Konrad Kujawski (Gołąb). Nie zaskoczyły Irmina Annusewicz i Kamila Chruściel.

autor tekstu: Grzegorz Ćwiertniewicz

Zobacz także

 box9593

„Boxality” – wyjście z pudełka w tanecznym show

Autor: Wojciech Giczkowski
22/11/2017
**„Życie jest jak pudełko czekoladek – nigdy nie wiesz, co ci się trafi” – powiedział Winston Groom w książce „Forrest Gu…
304a956d53eedced65dfaf996d54510b

BalletOFFFestival – wieczory pełne premier

Autor: Judyta Pogonowicz
22/11/2017
**Krakowskie Centrum Choreograficzne od wielu lat wspiera realizację spektakli tanecznych oraz promocję teatru tańca, w b…
Irena jarocka nie wroca te lata

Gorycz

Autor: Izabela Mikrut
21/11/2017
**Irena Jarocka na rynku wydawniczym – tym książkowym – istnieje wciąż dzięki swoim zapiskom i zestawowi wspomnień. Teraz…
9788381230575

Pożegnanie z rajem

Autor: Izabela Mikrut
21/11/2017
**Magda z cyklu Stajnia w Pieńkach to ta bohaterka, która musi zostać nagrodzona za odważne decyzje i Izabella Frączyk pr…

Add comment btn