Recenzje

"Rapsodia z Demonem" na Targówku to widowisko muzyczno-taneczne stworzone do około dwudziestu przebojów grupy Queen i Freddiego Mercury'ego. To spektakl zainscenizowany z ogromnym rozmachem, z muzyką graną na żywo przez kapelę pod wodzą Jana Stokłosy i z żywiołową choreografią stałego współpracownika Jakuba Wociala – pomysłodawcy tego artystycznego przedsięwzięcia – Santiago Bello. Niestety, cieniem na tym rewelacyjnym pod względem muzycznym, tanecznym i wokalnym przedstawieniu kładzie się płytki scenariusz Katarzyny Kraińskiej, którego banalności i przerostu formy nad treścią nie byliby w stanie wybronić nawet najbardziej wytrawni aktorzy dramatyczni. Autorka zamiast stworzyć narracyjną ramę, która by w prosty sposób spajała największe przeboje legendarnej grupy – w końcu muzyka w tej inscenizacji jest najważniejsza – próbuje w sposób dość natarczywy poszukiwać nie wiadomo po co intelektualnych głębi, które szczególnie w dialogach ujawniają cała swoją nieoryginalność i jakby nieprzystawalność do projektu, w którym to przede wszystkim muzyka, śpiew i taniec mają być nośnikami teatralnego napięcia, falujących emocji, zarówno tych pełnych dramatyzmu, jak i tych wypełnionych liryzmem.

„Rapsodia z Demonem”, muzyczna podróż zainspirowana utworami zespołu Queen, w reżyserii pochodzącego z Holandii Michela Driesse, zachwyca przede wszystkim umiejętnościami wokalnymi artystów, których Jakub Wocial poszukiwał drogą castingu. Pozyskanie do tej realizacji Kuby Molędy (Erwin), Basi Gąsienicy-Giewont (Królowa) czy Sebastiana Machalskiego (Kacper) i Natalii Piotrowskiej (Idalia) to naprawdę dobre decyzje obsadowe. Ale dla mnie największym odkryciem było to, jak znakomicie w konwencji i poetyce tej muzyki odnalazł się Jakub Wocial (Demon), aktor i śpiewak grający na co dzień w przedstawieniach musicalowych i w koncertowych odsłonach tego gatunku. Tymczasem głos Wociala zabrzmiał w piosenkach Mercury’ego naprawdę zjawiskowo, i to nie tylko w „Bohemian Rhapsody” w finale. Świadczy to tylko o tym, jak nienaganna technika wokalna sprzyja interpretacji muzyki w ogóle, niezależnie od tego do jakiej kategorii, klasy czy formy jest zaliczana.

Michel Driesse, telenowelową w charakterze opowieść o utalentowanym wokaliście, dla którego szczytem marzeń jest dosięgnięcie Olimpu scen muzycznych, stąd musi podpisać przymierze z Demonem, starał się podrasować uruchomieniem całej maszynerii teatralnej i przestrzennej, z jej wszystkimi możliwymi środkami. Łączenie dwóch przenikających się rzeczywistości znakowane jest ciekawymi rozwiązaniami inscenizacyjnymi, które zrealizować pomaga bardzo dobra scenografia Doroty Sabak. Na scenie możemy zajrzeć w oczy piekielnym zjawom, możemy też być klubowymi uczestnikami koncertu Królowej, wyraźnie przypominającej wizerunkowo Lady Gagę, jak i trafić na plan filmowy wideoklipu supergrupy Queen. W pamięci na długo pozostają szczególnie tak świetnie zaaranżowane utwory jak „Innuendo”, „We Will Rock You”, „I Want It All”, „Living On My Own”, „I Want To Break Free” czy „Who Wants To Liver Forever”, intereusjąco zinterpretowany aktorsko przez Kubę Molendę. Widać, że młody wokalista ma spory potencjał, dlatego tym większa strata, że na poziomie scenariusza nie udało się jego postaci uwiarygodnić.

autor tekstu: Wiesław Kowalski

Zobacz także

Barbara lubos

BARBARA LUBOS

Autor: Izabela Mikrut
21/08/2017
**Śpiewanie to wolność** **rozmowa z Barbarą Lubos** **Sztajgerowy Cajtung: Co musi być w tekście, żeby zwrócił on …
4555493

Koncerty Brandenburskie – skarby ze skrzyni Markgrafa

Autor: Wojciech Giczkowski
17/08/2017
**Chociaż Koncerty Brandenburskie (BWV 1046–1051) powstały w latach 1718-1721, to popularność zyskały dopiero w epoce Cho…
Hostel nomadow artur nowaczewski wydawnictwo iskry 2017 07 20

Podróż mentalna

Autor: Izabela Mikrut
16/08/2017
**Dzisiaj coraz mniej ludzi pozwala sobie na podróżowanie dla samego podróżowania, odkrywania szlaków z dala od cywilizac…
Timthumb.php

Z teczek

Autor: Izabela Mikrut
16/08/2017
**Zadziwiająco dużo ryzykuje Joanna Siedlecka, kiedy na marginesie opowieści o represjach wobec literatów w PRL-u wtrąca …

Add comment btn