Recenzje

W przedstawieniu Miśkiewicza tym, co wysuwa się na pierwszy plan, jest zdecydowanie starość. Ale w komplecie z nią idzie zdziecinnienie i to nie tylko objawiające się w figurze Króla Leara, lecz także w osobie Kordelii. Te dwie postaci łączy więc coś więcej niż relacja ojca z córką, łączy je również pewien stan psychiczny – stan dziecka, które odbiera świat na swój sposób.

Lear od początku wprowadza atmosferę zabawy; jak inaczej nazwać można bowiem jego wejście na scenę, kiedy za pomocą taczek i wapna maluje linie boiska, które ma przedstawiać królestwo podzielone na pół między dwoma córkami – Gonerylą i Reganą. Piłka władzy przesuwa się raz w jedną, raz w drugą stronę. Niekiedy to Lear dowodzi, rzuca rozkazy, gromadzi swoich żołnierzy i sąd. W tych momentach córki muszą odpuścić, ponieważ to nie one sprawują władzę. Jeszcze.

Miarka się przebiera, kiedy zdziecinnienie króla nabiera pełniejszych wymiarów. Lear odrzuca po kolei wszystkie starania córek, ich dbałość o jego wygodę nie przekonuje podejrzliwego starca. Granica zostaje przekroczona, ich cierpliwość wyczerpana, a Lear zostaje całkowicie usunięty z boiska – córki odbierają mu władzę, królestwo, rycerzy. Wydaje się jednak, że Learowi tylko w to graj! Zabawa coraz bardziej go pochłania, ani myśli o oddaniu się skrusze, rozsądnym podejściu i ulegnięciu postulatom córek. Wciąż w niczym nie przypomina poważnego starca ze zdrowym rozsądkiem. Być może jednak nie tyle nie chce, co nie umie już dostrzec, że jego czyny są żałosne, język pozbawiony racji, a jedyną pewną rzeczą, która go czeka, jest śmierć. Nie chcąc zapoznawać się z prawami natury, odchodzi w świat odrealniony; w świat, w którym jest panem i władcą, nawet jeśli jedynymi jego żołnierzykami są zabawne figury z głowami w torbach papierowych. Są jednak takie momenty, kiedy Lear wyczuwa powagę sytuacji, zbliżający się koniec. Czy to za sprawą klatki, którą pcha po torach, a która okazuje się zbyt ciężka na jego siły? Ostatecznie chowa się w jej wnętrzu, a pozostając w ukryciu, zdaje się na milczenie. Zbliżający się koniec uświadamia mu również Kordelia, która chcąc porozumieć się z ojcem, również przybiera pewną formę. Wprawdzie nie występuje już w kolorowym ubraniu motylka, który oddawał również jej zdziecinnienie, ale też tragedia Leara staje się coraz wyraźniejsza. Jej zachowanie nie budzi jednak wątpliwości – ubrana w poważny strój ujawnia się jako osoba, która nic sobie z powagi nie robi. Staje się ostentacyjna na tyle, żeby i król-ojciec zwrócił na nią uwagę. Czy to jednak pomaga? Czy Lear uświadamia sobie, że te gesty, pozornie nic nieznaczące, odzwierciedlają jego samego? Czy jego zdziecinniały umysł dopuszcza do siebie jeszcze taką możliwość?

Największa tragedia Leara rozgrywa się w nim samym. Spektakl Miśkiewicza to zaawansowane studium starości; dramat człowieka, który tak pragnie zapomnieć o czyhającej śmierci, iż nie dostrzega swej żałosności i przybranej formy dziecka pod skórą staruszka. Lear wzrusza, wywołuje współczucie, a innym razem śmiech. I to zdecydowanie najlepszy wątek w spektaklu, najbardziej wyrazisty i wspaniale zagrany, bo też głównym jego punktem jest nie kto inny jak Jerzy Trela.

autor tekstu: Alicja Wielgus

Zobacz także

1 aut

Ciekawość

Autor: Izabela Mikrut
28/05/2017
**Trzeba przyznać, że Magdalena Jastrzębska wie, jak zainteresować odbiorców życiorysem nieznanej im postaci z zamierzchł…
Diavolina

Uczucie

Autor: Izabela Mikrut
27/05/2017
**W 1902 roku Olimpiada Czertkowa ujrzała Gorkiego po raz pierwszy. Ponad trzydzieści lat później on - zniedołężniały, do…
F3aa06629e

O kobietach

Autor: Izabela Mikrut
24/05/2017
**Jarosław Molenda na pytanie postawione w podtytule książki „Podboje Boya. Tadeusz Żeleński – kobieciarz czy feminista” …
14948503677088831 jpg gallery.big iext49417621

Wymiana doświadczeń

Autor: Izabela Mikrut
23/05/2017
**Wszyscy znani publikują książki – w zasadzie dzisiaj sława zobowiązuje do tego, by zaistnieć na rynku wydawniczym. Nie …

Add comment btn