Recenzje

Webmail.megiteam.pl
09/01/17

Ten sam świat, inne sposoby postrzegania

Mały ma dziewczynę Teatr Ochoty  Warszawa  Reżyseria: Agata Dyczko Obsada: Paweł Peterman, Olga Omeljaniec, Wiktor Korzeniewski, Ewa Jakubowicz Premiera: 29/12/2014 Najbliższy spektakl: 10/03

Kameralny spektakl „Mały ma dziewczynę”, grany obecnie w Teatrze Ochoty, który chętnie udostępnia swoją scenę przy ulicy Reja młodym, zdolnym twórcom teatralnym, to dzieło Agaty Dyczko, studentki Akademii Teatralnej im. A. Zelwerowicza. Artystka, należąca do grona obiecujących reżyserów najmłodszego pokolenia, zainspirowana filmem Craiga Gillespie pod tytułem „Miłość Larsa”, postanowiła przedstawić własną historię miłości „niedojrzałego choć dorosłego chłopca”. Wraz z Tomaszem Walesiakiem nakreśliła scenariusz spektaklu, który został zaprezentowany na Trzecim Festiwalu Debiutantów „Pierwszy Kontakt” w Toruniu. W listopadzie 2015 roku Jury Piątego Forum Młodej Reżyserii w Krakowie wyróżniło kierunek poszukiwań twórczych młodej debiutantki.

To prosta, pełna ciepła i niepozbawiona humoru opowieść o kimś, kto jest inny, nieprzystosowany, a jednak mimo swej odmienności tak samo spragniony czułości, uczucia i bliskości jak my, pełnosprawni. Czy to powinno nas dziwić? Żadną miarą! „Autyzm Młodego został zdiagnozowany dopiero po napisaniu scenariusza… Czytając tekst po raz któryś z rzędu, skojarzyłam, że on jest autystyczny, że tak się to chyba poprawnie nazywa. Ale przecież każdy z nas jest trochę dziwny, trochę chory, prawda?” – mówi Agata Dyczko.

Chociaż z punktu widzenia specjalistów Mały nie prezentuje typowych zaburzeń autystycznych, nie ma to większego znaczenia dla przebiegu scenicznej akcji i nie zmienia wymowy samej inscenizacji. Opowieść o Małym i jego bliskich można potraktować jako rodzaj przypowieści o wszystkich „innych”. W odczuciu społecznym zachowują się przecież „dziwnie” lub niewłaściwie, ponieważ nie zawsze jest im łatwo wyrażać uczucia, emocje i potrzeby. Ten sam świat, inne sposoby postrzegania…

Czas i miejsce akcji przedstawienia nie zostały określone. Jesteśmy gdzieś w niewielkim, prowincjonalnym miasteczku. Dwaj bracia, Duży i Mały, zawsze byli sobie bliscy. Inność Małego wyzwoliła szczególną więź między nimi. Starszy brat z oddaniem zajmował się młodszym, ale wraz z dorastaniem pojawiły się problemy. Mały nie jest już smarkaczem, którym łatwo się opiekować. Duży zmaga się z jego próbami samodzielności, seksualnością, stara się to zrozumieć. Niestety, często okazuje gniew i zniecierpliwienie. Tak po ludzku. We wzajemne relacje wdziera się brak zrozumienia i zwykły lęk, strach przed przyszłością. Rodziny, które wychowują autystyczne dzieci, doskonale wiedzą, o czym mowa. Nie oszukujmy się – czasem siły i stoickiego spokoju brakuje, gdy Mały chowa gdzieś metrówkę albo wchodzi do pokoju w najmniej odpowiednim momencie. W dodatku Mały ma dziewczynę. Dość nietypową. Ma na imię Bianka i pochodzi z Brazylii. Zdaniem Małego jest niesamowita. Jednak rodzina – brat i jego narzeczona – są zaniepokojeni. Pojawia się pytanie, czy osoba z autyzmem ma prawo odczuwać po swojemu? Nawet jeśli nie pasuje do przyjętego w społeczeństwie schematu? A Wanda, Duży i zwariowana dziewczyna z sąsiedztwa? Oni również! Niestety, trudno pogodzić wszystkie racje. Spektakl – i to należy docenić – pozbawiony jest taniego dydaktyzmu i sentymentalizmu. Niczego nie wyolbrzymia, nie namawia, nie próbuje na siłę wzruszać ani zmiękczać serc. W dodatku świetne aktorskie kreacje w znacznej mierze wpływają na jego poziom. Bardzo realne, wiarygodne, po prostu „z krwi i kości”. Sporo w nich zmysłowości. Takiej zwyczajnej, ludzkiej i pięknej. Bez wulgaryzmu. Gdy człowiek pracuje, musi się ubrudzić, spocić, gdy tańczy, jego ciało emanuje radością, wpada niemal w ekstazę. Ową cielesność najsilniej eksponuje Wanda, ukochana Dużego (znakomita w tej roli Olga Omeljaniec). Kobieca, ciepła, ma w sobie niezaprzeczalny urok. Aktorka wie, jak i kiedy pokazać delikatność, nawet kruchość, a kiedy siłę i wytrzymałość. Partneruje jej Wiktor Korzeniewski, czyli Duży. Korzeniewski umiejętnie obrazuje wątpliwości swego bohatera, szarpiące duszę zmagania z samym sobą. Opiekując się Małym, czuje się za niego odpowiedzialny. Ale sam też chciałby być przede wszystkim szczęśliwy i zapewnić szczęście Wandzie. Dlatego nie obejdzie się bez kłótni, utraty panowania nad sobą, potem poczucia winy. Uratować ich bliskość może tylko miłość i akceptacja.

Jest jeszcze jedna osoba – dziewczyna z sąsiedztwa, infantylna i odmienna jak „Alien”. Młodziutka aktorka Ewa Jakubowicz ze znawstwem kreśli portret samotnej, buntowniczej dziwaczki. Takiej, która wszystkim chce dowieść, iż poradzi sobie w życiu, jest silna i nikogo nie potrzebuje. To ona wykrzykuje: „Człowiek jest samotną wyspą”. Tak naprawdę wcale nie chce być sama, rozpaczliwie szuka przyjaźni, uczucia, a przy okazji walczy z własnymi kompleksami. Odczuwa, że z Małym łączy ją wspólne doświadczenie – oboje czują się odrzuceni, nieakceptowani i nie pasują do tego świata. Dlatego lgnie do niego. Ewa Jakubowicz wykorzystuje poczucie humoru, gra kolorem, ruchem ciała i nie boi się śmieszności. Kostiumy zmienia jak rękawiczki, dzięki czemu jeszcze lepiej oddaje charakter swojej postaci. Widać, że tkwi w niej duży potencjał aktorski. Podobnie u Pawła Petermana. Mimo niewielkiego doświadczenia scenicznego aktor doskonale radzi sobie z niełatwą rolą osoby z zaburzeniami. Mały ma trudności z rozpoznaniem i zrozumieniem emocji oraz uczuć innych ludzi, a przy okazji z wyrażaniem własnych, co sprawia, że trudniej mu dopasować się do norm społecznych. Może wydawać się nieczuły, gdyż woli spędzać czas samodzielnie. Mając do dyspozycji tylko 60 minut, Peterman pokazuje, „co w autystycznej duszy gra”. „Czasami autyzm powoduje, że mój umysł niemal eksploduje od gwałtownej potrzeby powiedzenia co myślę lub pokazania, czym jestem zainteresowana... lecz nic nie wychodzi... ani na mojej twarzy ani w oczach ani w słowach” – pisała autystyczna dziewczyna Donnie Williams w swej autobiografii „Nikt nigdzie”. Te słowa znakomicie opisują też zachowania Małego.

Historię bohaterów przedstawienia Agaty Dyczko cechuje prosty naturalizm. Od pierwszych chwil scenicznej akcji ich świat wydaje się bardzo realny, rzeczywisty i osadzony w prawdziwym życiu. Pani reżyser raczy nasze zmysły zapachem, smakiem (niemal dosłownie), mocnym uderzeniem. Na scenie brat Małego buduje taras. Zapach drewna czy odgłos spadających desek ma wielkie znaczenie i tworzy niezwykły klimat. Prawdziwe ciasto, zgrzyt noża przesuwającego się po blaszce – to wszystko jest bardzo ważne. I hałaśliwa muzyka. Sprawnie wyreżyserowany i dobrze zagrany mały spektakl o wielkich sprawach. Pozornie oczywistych, a jednak warto przypominać ludziom o tym, iż każdy ma prawo do uczuć, marzeń, do własnej intymności i niezależności. Nawet „ten inny”.

autor tekstu: Anna Czajkowska

Zobacz także

La verita fot. klaudyna schubert (4)

Materia Prima 2017: „La Verità”

Autor: Agnieszka Gałczyńska
26/02/2017
**„Nie ważna jest treść, ważna jest forma” – usłyszałam po spektaklu „La Verità” w Centrum Kongresowym ICE. Święta racja,…
Nogravity dance company aria fot. anna kaczmarz (9)

Materia Prima 2017: Aria

Autor: Agnieszka Gałczyńska
25/02/2017
**„Jak oni to robią?” - słyszę kolejny raz. „To na pewno projekcja, może lustro odbija to, co dzieje się na powierzchni s…
Body remix goldberg  variations pr%c3%b3ba fot. klaudyna schubert (6)

Materia Prima 2017: bODY_rEMIX/gOLDBERG _vARIATIONS

Autor: Agnieszka Gałczyńska
24/02/2017
**Współczesny balet nasuwa na myśl różne skojarzenia - od filmów o szkołach baletowych po najnowsze programy typu talent …
Broadway exlusive.1 t

Broadway i jego magia

Autor: Anna Czajkowska
24/02/2017
**„Broadway Exclusive” w warszawskim Teatrze Rampa** **„Broadway Exclusive” – tytuł widowiska, które miałam okazję ob…

Add comment btn