Recenzje

Teatr komedia pierwsza randka 31
08/01/17

Dwugłos w sprawie "Pierwszej randki" w Komedii

Pierwsza randka Teatr Komedia  Warszawa  Reżyseria: Tomasz Dutkiewicz Obsada: Mikołaj Krawczyk, Jolanta Fraszyńska, Marta Florek, Robert Rozmus, Julia Kamińska, Tomasz Dutkiewicz, Artur Chamski Premiera: 30/12/2016 Najbliższy spektakl: 09/03

Recenzje na cztery ręce, czyli jeden ZA, drugi PRZECIW

ZA - Wojciech Giczkowski

Musical z komedii romantycznej

„Pierwsza randka” to polska prapremiera musicalu „First Date” do muzyki i tekstu Alana Zachary’ego i Michaela Weinera, którzy za sprawą inspiracji osobistymi doświadczeniami zrealizowali na Broadwayu w 2013 roku musical wystawiony do dzisiaj w kilkunastu krajach na świecie. Tomasz Dudkiewicz, Dyrektor Teatru Komedia, powiedział mi po przedstawieniu, że wybór tej sztuki na kolejną premierę w tym teatrze to nie moda na śpiew i taniec w placówkach dramatycznych („Cabaret” w PKiN, „Lekcje stepowania” w Och-Teatrze), ale kolejna realizacja dobrego musicalu, pokazywana raz na dwa lata na tej scenie. Poprzednio oglądaliśmy tam bardzo sprawnie zagrany musical „Zorro”.

Bohater przedstawienia, Aaron (Tomasz Dudkiewicz ), to miły żydowski mężczyzna, który zajmuje się fuzjami i przejęciami. Jego przyjaciel umówił go na randkę z Casey (Jolanta Fraszyńska). Dziewczyna jest niezrealizowaną fotografką i pracuje w galerii sztuki. Na pierwszej randce nie jest specjalnie miła, a on nie dba o bycie odpowiedzialnym, bo w jego opinii praca jest mu potrzebna, dopóki nie zaoszczędzi wystarczająco dużo pieniędzy, aby utrzymać rodzinę. Widz będzie zaskoczony, że te dwa przeciwieństwa mogą się przyciągać! Na zakończenie Casey odkrywa, że ma serce, a Aaron zdziwi się, że ma kręgosłup. Kwitnie romans!

Skoro w Polsce problem życia singli dotyczy ogromnej liczby młodych ludzi, można więc założyć, że aktualna i dowcipna tematyka tej sztuki skazuje ją z góry na sukces i popularność. Do tego świetna muzyka i plejada uznanych aktorów zapewniają dwie godziny świetnej zabawy. Na przedstawieniu premierowym problem z mikroportami na chwilę powstrzymał rozpęd kwartetu otwierającego przedstawienie, ale doświadczenie artystów pozwoliło zapanować nad początkowym chaosem i dalej akcja potoczyła się wartko, śpiew był czysty, muzyka klarowna, a taniec zespołowy doskonale zgrany. Rolę wodzireja w knajpce, w której na randkę umówili się bohaterowie, odgrywa Robert Rozmus – jego śpiew i umiejętności taneczne są doskonałe. Zostanie za to nagrodzony miłością przyjaciela bohaterki (fantastyczny Artur Chamski), który ze zdumieniem odkryje swoje gejostwo. W szeregu przebieranek uczestniczą pozostali członkowie kwartetu. Cudowna Julia Kamińska, uwielbiana przez wszystkich za talent i urodę, gra byłą miłość Aarona – zimną Allison. Siedzący na widowni zastanawiali się, jak można nie kochać tak wspaniałej kobiety. Kamińska śpiewa i tańczy perfekcyjnie. Podoba się zwłaszcza jako (sic!) stary Żyd, co w jej wykonaniu wygląda parodystycznie, ale jest pełne wdzięku. Towarzyszy jej z drugiej strony sceny kapitalna Marta Florek, zaskakująco autentyczna w kreowaniu postaci babci Idy i matki Aarona. Zespół pań zasila wspomniany Artur Chamski – raz jako rozanielony gej, a raz jako przebojowy były narzeczony. Bardzo męski jest kreujący inne postaci Mikołaj Krawczyk, idealnie i z przekonaniem pokazujący różne strony osobowości prezentowanych bohaterów.

Tomasz Dudkiewicz eksponuje w swojej grze najlepsze cechy aktorstwa Jacka Lemmona z „Garsoniery”. Nudny, żenująco ulegający wpływom innych, a z drugiej strony uczciwy, ciepły i mądry. Cały ten schemat w jego wykonaniu ogląda się bez znużenia - aktorstwo Dudkiewicza to kameralna kreacja postaci dość chwiejnej, ale w końcu pokazującej się od swej najlepszej strony.

Musical opiera się na retrospekcjach z życia głównych bohaterów. Poznajemy ich rodziny, narzeczoną Aarona i byłych chłopaków Casey. Sytuacje skomentowane są ironicznym, pseudopsychoterapeutycznym sosem w wykonaniu „psychiatry” Rozmusa i wywołują salwy serdecznego śmiechu. W tych migawkach z życia najciekawsze są te, które dotyczą bohaterki. Fraszyńska powraca do swojego emploi komediowego i od początku zdobywa całą widownię. Może gorzej zaśpiewać niż inni, nie zdążyć za rytmem w tańcu, ale my jej to wybaczymy, bo widz kocha ją miłością bezwzględną. Wybacza jej wszystko, nawet nie najlepsze wybory miłosne, wahania i brak zdecydowania. Casey to Jolanta Fraszyńska, czyli summa wszystkiego, po co chodzi się do teatru – ulubienica widowni.

Publiczność wokół mnie była entuzjastyczna i wspierała aktorów na scenie przez cały wieczór. Przyszła do teatru nie po to, aby zgłębiać ciemną stronę naszego życia, ale po to, aby popatrzeć na śpiewających i tańczących ulubieńców telewizji i kina. „Pierwsza randka” jest przyjaznym dla rodzin spektaklem o tym, aby nie rezygnować z miłości. To jest najmilsza rzecz, którą można powiedzieć o tym przedstawieniu. Bo mimo dość niecenzuralnych słów padających ze sceny można wybrać się na ten spektakl z córką i synem. Na pewno nie będą ziewać.

PRZECIW - Wiesław Kowalski

Google czy randka w ciemno?

Tomasz Dutkiewicz, pomimo, że pod bokiem kwitnie repertuar musicalowy w Teatrze Roma, a na scenie muzycznej Teatru Rampa coraz ambitniej poczyna sobie w tej samej materii Jakub Wocial i Santi Bello, od czasu do czasu porywa się na realizację spektaklu muzycznego zdobywającego wcześniej uznanie na Brodwayu czy londyńskim West Endzie. Po przyzwoicie zrealizowanym musicalu „Zorro” przyszła pora na „Pierwszą randkę”, którą Dyrektor Teatru Komedia postanowił nie tylko sam wyreżyserować, ale i zagrać w spektaklu główną rolę. Takie pomysły czasami potwornie się mszczą na artystycznej zachłanności, ale tym razem sytuacja jest na tyle czysta, że większość scen nasz bohater ma do zagrania przede wszystkim ze swoją partnerką. W zasadzie niemalże tylko w scenach retrospektywnych dochodzi do interakcji z pozostałymi postaciami i są to najczęściej krótkie migawki, będące jakby odpryskami z przeszłości, lub też komentarze do aktualnych poczynań bohatera.

Wszystko jednak, jak to w musicalu bywa, zależy od zaangażowanego aparatu wykonawczego, który musi umieć tańczyć, śpiewać i do tego posiadać talent aktorski. Tymczasem Dutkiewicz nie zdecydował się na aktorów typowo musicalowych, no chyba że za takowych uznamy Artura Chamskiego i Roberta Rozmusa, mających najwięcej doświadczenia w tego typu repertuarze. Pozostali to Julia Kamińska, znana przede wszystkim z telewizji (zagrała w Komedii cygankę w „Zorro”), Marta Florek, wokalista, absolwentka Akademii Muzycznej w Katowicach (grała w dublurze z Kamińską w „Zorro”) i Mikołaj Krawczyk, znany głównie z serialu „Pierwsza miłość”. Natomiast do głównej roli zaangażowana została Jolanta Fraszyńska, niegdyś aktorka Jarockiego w Teatrze Polskim we Wrocławiu, obecnie rozmieniająca swój talent, nie ukrywajmy że niekiedy z powodzeniem, w repertuarze głównie komediowym w kilku warszawskich teatrach. Czy taka obsada - można rzec śmiało od Sasa do lasa - jest w stanie zagwarantować sukces tak wymagającemu przedsięwzięciu jak musical?

Spektaklowi „Pierwsza randka” nie sposób odmówić starannego przygotowania, szczególnie jeśli chodzi o stronę muzyczną, nad którą czuwał Michał Partyka. Zdecydowanie gorzej jest z tłumaczeniem libretta i tekstami piosenek, które w przekładzie Elżbiety Woźniak brzmią dość topornie (jeśli już zdołamy je usłyszeć, bo w zbiorówkach sporo tekstu zwyczajnie ucieka, a w pamięci pozostaje tylko słowo „kondom”), i nie chodzi tu wcale o sporadycznie używany „ostry” język – jak to przestrzega się na stronie teatru. Całość widowiska jest utrzymana w nieskomplikowanym, bezpretensjonalnym brzmieniu romantycznej opowieści o próbie nawiązania głębszej znajomości dwojga samotnych ludzi, dotychczas nie radzących sobie w relacjach damsko-męskich. Scenografia Wojciecha Stefaniaka i kostiumy Ewy Gdowiok nie są szczególnie wyszukane czy wymyślne, natomiast choreografia Sylwi Adamowicz jest w miarę żywa i dynamiczna, choć nie zapierająca tchu w piersiach.

Spore zastrzeżenia może budzić strona wokalna. O ile Jolanta Fraszyńska na poziomie aktorskim tworzy postać bardzo sympatycznej i pełnej wdzięku kobiety po przejściach, wrażliwej i na swój sposób delikatnej, o tyle na płaszczyźnie wokalnej jest już znacznie gorzej. I choć może muzyka nie należy w „Pierwszej randce” do najtrudniejszych, to jednak wymaga od aktorki dużo bardziej sprawnego i szkolonego w technice musicalowej głosu. W partii Casey, podejmującej kolejną próbę ułożenia sobie życia, jest trochę długich stawianych nut, na których aktorka wyraźnie się męczy i nie brzmi to najlepiej. Tomasz Dutkiewicz już w „Człowieku dwóch szefów” pokazał, że jest muzykalny, ma miłą dla ucha barwę głosu, ale tutaj zdarzyło mu się kilka wokalnych potknięć, które być może były spowodowane, miejmy nadzieję, że tylko chwilową, niedyspozycją. W rysunku psychologicznym postaci Aarona brakuje jednak jakiegoś przełamania, w pewnym momencie powtarzalność zachowań i użytych środków aktorskich staje się dość przewidywalna. Najlepiej aktorsko i wokalnie radzi sobie w przedstawieniu Robert Rozmus, który potrafi z rozkoszą bawić się swoimi postaciami i robi to naprawdę smacznie i zabawnie. Arturowi Chamskiemu dość trudno postaciować swoich bohaterów, bo aktor wciąż jeszcze nie wyrósł z emploi „wiecznego chłopca” i we wszystkich rolach jest taki sam, miękki, mało męski i manieryczny. Zaś Mikołaj Krawczyk jest w tym zespole trochę jak słoń w składzie porcelany, ale w końcu ktoś w którymś momencie spektaklu nazwał go Tarzanem.

Wobec tych wszystkich niedoskonałości wykonawczych trzeba jasno powiedzieć, że realizatorom nie udało się stworzyć widowiska, w którym nie raziłaby jego gatunkowa odrębność i jednak pewna obcość przedstawianej rzeczywistości.

autor tekstu: Wojciech Giczkowski, Wiesław Kowaski

Zobacz także

Broadway exlusive.1 t

Broadway i jego magia

Autor: Anna Czajkowska
24/02/2017
**„Broadway Exclusive” w warszawskim Teatrze Rampa** **„Broadway Exclusive” – tytuł widowiska, które miałam okazję ob…
Vilniaus teatras lele piaskun fot. anna kaczmarz (8)

Materia Prima 2017: „Piaskun”

Autor: Agnieszka Gałczyńska
22/02/2017
**Stworzyć teatralny horror, który cały czas trzyma w napięciu, odwołuje się do dziecięcych lęków i oscyluje na granicy t…
Ccn cr%c3%a9teil  val de marne  cie k%c3%a4fig pixel fot. a. kaczmarz (2)

Materia Prima 2017: „Pixel”

Autor: Agnieszka Gałczyńska
20/02/2017
**„Pixel” to połączenie światów na pozór do siebie niepasujących. Na teatralnej scenie spotyka się hip-hop z tańcem współ…
Lalki wodne anna kaczmarz 1

Materia Prima 2017: „Tradycyjne lalki wodne”

Autor: Agnieszka Gałczyńska
20/02/2017
**Tradycja wietnamskich lalek wodnych sięga XI wieku. W spektaklach teatralnych najczęściej wykorzystuje się dwa ich rodz…

Add comment btn