Recenzje

Phpthumb generated thumbnailjpg
14/02/17

Sadzie mroźny, sadzie bezwonny, kraino wyobrażona, lecz nieprzedstawiona!

WIŚNIOWY SAD Teatr Wybrzeże Gdańsk Reżyseria: Anna Augustynowicz Obsada: Potr Witkowski, Jakub Nosiadek, Marcin Miodek, Marta Herman, Katarzyna Z. Michalska, Michał Kowalski, Maciej Konopiński, Dorota Kolak, Sylwia Góra-Weber, Grzegorz Gzyl, Krzysztof Gordon, Piotr Chys, Agata Bykowska Premiera: 16/12/2016 Najbliższy spektakl: brak

Chłód i oszczędność, bierność i marazm – tak w wizji zaproponowanej przez Annę Augustynowicz jawi się „Wiśniowy sad”. Szlachcice podupadającego rosyjskiego dworu wydają się oczekiwać jedynie na cud, który odmieniłby ich sytuację. W czekaniu tym towarzyszą im widzowie, dla których to również naiwna, niespełniona nadzieja na cud pozwala wytrwać do końca spektaklu.

Tradycja wystawiania ostatniego dramatu Antoniego Czechowa sięga ponad stu lat. W Teatrze Wybrzeże jest to już trzecia inscenizacja. Ta wersja „Wiśniowego sadu” spełnia zamysł samego autora, który zwykł uważać swój dramat za komedię, momentami wręcz farsę. Wbrew protestom Czechowa tekst wystawiany był jednak najczęściej jako melodramat w tonacji tragicznej. I choć teraz na widowni pojawia się śmiech, to jest to śmiech gorzki, wywołany absurdem i groteską, służący jedynie rozładowaniu grobowej atmosfery.

„Wiśniowy sad” pod pretekstem opowiadania o degradacji rosyjskiej szlachty dotyka kwestii rozpadu więzi międzyludzkich, zagubionej wspólnoty oraz braku zbiorowych dążeń i pragnień. Oto do rodzinnego majątku powraca z Paryża wdowa Lubow Raniewska (Dorota Kolak) wraz z córką Anią (Katarzyna Z. Michalska). Kobieta po śmierci syna wyjechała za granicę z kochankiem, który ją okradł i zostawił. W zadłużonym majątku rezyduje jej brat, Gajew, który nie podejmuje żadnych działań, aby uratować sytuację. Łopachin (Marcin Miodek), syn niepiśmiennego chłopa pańszczyźnianego, znajduje sposób na wyjście z długów. Proponuje rozparcelowanie tytułowego sadu i wynajęcie go na letniska, inaczej sad zostanie zlicytowany. Idea sprzedaży spotyka się jednak z oburzeniem, traktowana jest jako wizja szaleńca.

Dla Raniewskiej sad jest wspomnieniem utraconej niewinności, czasu sprzed podjęcia szeregu bolesnych wyborów, kiedy to chciała być po prostu szczęśliwą. Podążając za marzeniami, niezamierzenie zniszczyła wszystko to, na czym jej naprawdę zależało. Nie potrafi się jednak z tym pogodzić i wbrew wszystkim przesłankom nie dopuszcza do siebie, że mogłaby też utracić wiśniowy sad, ostatnią ostoję życiowych planów. Strata dziecka, dwa związki zakończone porażką, utrata majątku, poniżenie, nieudana emigracja – nic dziwnego, że uważa swoje życie za porażkę. Od ostatecznej katastrofy wydaje się dzielić kobietę jeden krok. Zatrzymanie starego sadu jest dla niej tak istotne, gdyż przypomina o wszystkich dawnych planach i pragnieniach.

Mimo tego kobieta (tak jak pozostali szlachcice) nie podejmuje żadnego działania, aby odmienić koleje losu. Wszyscy biernie oczekują na cud. Nieliczne próby pozyskania pieniędzy są raczej chęcią uspokojenia sumienia niż właściwym szukaniem ratunku. Reżyserka postawiła na formę, która ten stan rzeczy podkreśla. Bohaterowie przez większość czasu siedzą na krzesłach zwróconych w stronę widowni. Nie patrzą na siebie, grają do widowni, mówią monotonnie, rzadko zwracają się do siebie. Niby się słyszą, ale pogrążeni są we własnych światach. Trwają, ale nie są. Dopiero gdy zaczynają mówić o sobie, widać targające nimi emocje. Ułatwia im to interpretacyjna oszczędność, a także minimalistyczna scenografia Marka Brauna. Składają się na nią właściwie tylko czarne krzesła, szafa, stół i parę elementów pojawiających się jedynie w poszczególnych scenach, jak żyrandol czy bilardowa kula, podkreślająca wagę wypowiadanych kwestii, przelatująca przez scenę. Biało-czarne kostiumy delikatnie stylizowane na epokę, zaledwie zarysowana oprawa muzyczna, która pojawia się w kilku kluczowych momentach, sposób wykorzystania świateł i ruch sceniczny nakazują skupić się wyłącznie na aktorach i tekście.

Przy takim zarysowaniu postaci, oszczędnej grze aktorskiej, nawet kreacja Doroty Kolak wypada beznamiętnie. Kolak – jako pozbawiona już złudzeń Raniewska – dopiero w końcowej sekwencji daje popis swoich możliwości, z pasją wyrzuca Trofimowi, wiecznemu studentowi, że nie ma prawa jej pouczać ani oceniać, gdyż nie dokonał w życiu żadnego ważnego wyboru. W tym momencie dopiero można dostrzec dramat bohaterki, jej gorycz i rozpacz wobec upadku starego świata. Przez cały spektakl postać Raniewskiej jedynie informuje o swoich emocjach i o przebiegu wydarzeń, zupełnie nie angażując widza. Jedyną wybijającą się ponad emocjonalny marazm postacią jest Łopachin Marcina Miodka. Głównym atutem tej postaci jest wyrazistość, która przysłania pozostałych, wybiera działanie zamiast bierności. Krąży on wśród szlachciców niczym sęp. Jest w nim złość, napastliwość i nieprzewidywalność.

Magda Mielke - absolwentka Dziennikarstwa i studentka Filmoznawstwa na Uniwersytecie Gdańskim. Recenzentka filmowa i teatralna, miłośniczka współczesnej literatury.

autor tekstu: Magda Mielke

Zobacz także

19274817 1427164810737142 6654716997798241477 n

„Tajemnice Katedry" w Teatrze Rampa

Autor: Wojciech Giczkowski
22/06/2017
**Gala „Orły Targówka” w Teatrze Rampa zgromadziła liczną publiczność, oczekującą na wskazanie kolejnych laureatów zaszcz…
Received 1503437496368213

Wojna to nie jest miejsce dla kobiet

Autor: Iwa Poznerowicz
20/06/2017
**Swietłana Aleksijewicz, laureatka literackiej Nagrody Nobla z roku 2015, w swoich książkach porusza bardzo trudne temat…
Emotionheader28671470

Następny festiwal już za rok!

Autor: Anna Czajkowska
20/06/2017
**Tegoroczny Międzynarodowy Festiwal Sztuki Mimu dobiegł końca i ostatni spektakl pod tytułem „Vai Vem”, który zaprezento…
281 720x400

Porządek

Autor: Izabela Mikrut
17/06/2017
**Richard Schickel, krytyk filmowy, który zaprzyjaźnił się z Martinem Scorsese wybrał najlepszy z możliwych sposób przepr…

Add comment btn