Recenzje

Plakat kandyd
19/05/17

Maciej Wojtyszko nie po raz pierwszy sięga po twórczość autora „Zadiga”. W warszawskim Ateneum znów pojawia się inscenizacja „Kandyda”, która w jego i Krzysztofa Orzechowskiego adaptacji miała swoją premierę już w 1986 roku w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Tym razem do realizacji przy Jaracza dołączył również, jako reżyser, Adam, syn Macieja Wojtyszki.

Można było podejrzewać, że ta generacyjna konfrontacja dwóch artystów, rzuci jakieś nowe światło na twórczość Woltera i każe nieco inaczej spojrzeć na tradycje myślenia libertyńskiego w teatrze. Że pojawi się inscenizacja jako bardziej radykalny rodzaj kompromitowania dobrze zadomowionych prawideł na gruncie światopoglądowym, a wszelkie niecodzienności, szaleństwa czy fasadowości w artykułowaniu niejednoznacznej architektury świata będą rewaloryzować dotychczasowe wartości. Niestety, tak się nie stało.

Otrzymaliśmy, owszem, bardzo pięknie opakowany i zakomponowany spektakl, który jednak nie staje się teatralną powiastką, która chce prowadzić wychodzący poza zabawę dialog z oświeceniowymi filozofami. I choć wszystko w tym widowisku jest wykonane perfekcyjnie, bo od początku do końca podporządkowane użytej konwencji, a aktorzy świetnie śpiewają, tańczą i wcielają się w kolejne postaci, to jednak uczucie rozczarowania pozostaje. Wolter jako filozof czy myśliciel ma tu tak naprawdę niewiele do powiedzenia, wykorzystany zostaje bardzie jako dostarczyciel żywej narracji, wypełnionej atrakcyjnymi okolicznościami sfabularyzowanej podróży, ciekawymi transgresjami bohaterów i ekspresyjnymi antagonizmami. Co zatem można o przedstawieniu w Ateneum powiedzieć: miłe, sympatyczne, krotochwilne, bliskie kabaretowego wodewilu, bardzo przyzwoicie grane i zaśpiewane, i nic poza tym.

Maciej i Adam Wojtyszko od pierwszej sceny nie ukrywają, że traktują Woltera jako swoistego generatora do tego, co może służyć humorystycznej i żartobliwej formie oraz konwencji spektaklu. Tylko w drugiej części jest kilka momentów próbujących tę poetykę jakby przełamywać, odchodzących w stronę nawiązań do naszego tu i teraz , do dygresji, aluzyjnych komentarzy czy skojarzeń, które bardzo celnie zawarte zostały przede wszystkim w tekstach kabaretowo potraktowanych piosenek reżysera i adaptatora (perełką jest ta o uprawianiu ogródka).

W warszawskim widowisku, wartkim i dynamicznym, tak naprawdę wszystkie działania sceniczne oparte są na aktorach. Na scenie poza muzykami, którzy siedzą za tiulem w tyle sceny, nie ma prawie żadnych elementów scenograficznych. Oprócz Wojciecha Michalaka, grającego niezbyt błyskotliwie Kandyda, wszyscy pozostali artyści grają po kilka ról. Przy kolejnych wcieleniach, obok zmian w kostiumach, wykorzystują drobne rekwizyty, ale przede wszystkim posługują się głosem i ciałem. Na szczególne wyróżnienie zasługują na pewno pełne wdzięku i kreatywności panie – Julia Konarska, Dorota Nowakowska, Katarzyna Ucherska i Paulina Kondrak. Wśród panów prym wiodą Artur Barciś, Krzysztof Gosztyła i Tomasz Schuchardt, bardzo sugestywni również w sekwencjach zbiorowych, w których doskonale widać, że cała ta zabawa sprawia im ogromną frajdę, a to przenosi się bez problemów na wyraźnie złaknioną takiej rozrywki publiczność.

Trochę to wszystko, co również w sposobie choreografii zrobiła Zofia Rudnicka, przypomina nieco telewizyjne kabarety Olgi Lipińskiej, jest młodzieńcza zgrywa inkrustowana niekiedy bardziej poważnym tonem, jest świetnie wykorzystywana umowność, piosenki wprowadzające dramaturgiczną lekkość, także i poezja. Ale bez tendencji do uatrakcyjniania spektaklu za wszelką cenę. Widać, że jednak jest w nas wciąż jeszcze potrzeba obcowania z optymizmem, który przejawiać się może w dobrze skrojonym i inteligentnym teatralnym żarcie. Szkoda tylko, że satyryczne ostrze - ale tak już to sobie twórcy obmyślili - jest tak delikatne, grzeczne i mało prowokujące.

autor tekstu: Wiesław Kowalski

Zobacz także

Irena jarocka nie wroca te lata

Gorycz

Autor: Izabela Mikrut
21/11/2017
**Irena Jarocka na rynku wydawniczym – tym książkowym – istnieje wciąż dzięki swoim zapiskom i zestawowi wspomnień. Teraz…
9788381230575

Pożegnanie z rajem

Autor: Izabela Mikrut
21/11/2017
**Magda z cyklu Stajnia w Pieńkach to ta bohaterka, która musi zostać nagrodzona za odważne decyzje i Izabella Frączyk pr…
Z22350971v angels in america part one  millennium approaches

Jak kończą Anioły?

Autor: Judyta Pogonowicz
20/11/2017
**National Theatre Live narodził się w 2009 roku. Od tamtej pory londyński teatr transmituje swoje inscenizacje do kin na…
Dzika biblioteka

Zaglądanie do książek

Autor: Izabela Mikrut
20/11/2017
**Kiedy Paweł Dunin-Wąsowicz czyta, to choćby sięgnął po koszmarny grafomański tom zalegający w najdalszym kącie bibliote…

Add comment btn