Recenzje

Kerstas plakatas
05/11/14

„Zemsta” Fredry czyli nasza rodzima „zgoda inaczej”

Zemsta Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana w Warszawie, Duża Scena Warszawa Reżyseria: Krzysztof Jasiński Obsada: Henryk Łapiński, Jarosław Gajewski, Daniel Olbrychski, Adam Biedrzycki, Stefan Szmidt, Joanna Trzepiecińska, Lidia Sadowa, Antoni Ostrouch, Paweł Krucz, Andrzej Seweryn, Bogdan Potocki, Przemysław Pawlicki Premiera: 09/03/2013 Najbliższy spektakl: brak

"Zemsta” Aleksandra Fredry, spektakl przygotowany z okazji 100-lecia sceny i w 220 rocznicę urodzin autora, to szósta premiera tej komedii na deskach warszawskiego Teatru Polskiego. Czterdziestoletni hrabia Aleksander Fredro, twórca dojrzały, ze sporym dorobkiem, napisał "Zemstę” w roku 1833. Prapremiera sztuki odbyła się w 1834 roku we Lwowie, a jej edycja książkowa miała miejsce dopiero cztery lata później. Po warszawskiej premierze, w sierpniu 1845 roku, carska cenzura nakazała rozszerzyć tytuł na „Zemsta na mur graniczny”, bowiem w tych czasach samo słowo „zemsta” było używane w kontekście „zemsty na wrogu”. W XXI wieku Fredro nadal bawi, jego poczucie humoru wciąż jest nam bliskie. Ze zdumieniem konstatujemy, iż teksty komediopisarza oparły się weryfikującej próbie czasu, a poruszane w nich problemy nie tracą na aktualności. Dla reżysera, Krzysztofa Jasińskiego, kluczowym wydaje się być przekonanie, iż mimo postępu cywilizacyjnego, zmianom podlega jedynie kostium, otoczenie, natomiast kondycja psychofizyczna człowieka pozostaje wciąż ta sama, ze swymi przywarami, śmiesznostkami, ale i potrzebami - by kochać i być kochanym.

Inscenizację „Zemsty”, wystawianej obecnie w Teatrze Polskim, opiera reżyser na pięknej polszczyźnie, profesjonalizmie, z ukłonem w stronę klasyki i barwnych kreacjach znanych aktorów. Muzyczne tło spektaklu, autorstwa Piotr Rubika, to wyraźnie nawiązanie do współczesności – hałaśliwej, męczącej i momentami niemal nieznośnej dla uszu. I z całą pewnością efekt ten jest zamierzony.

Andrzej Seweryn gra z ogromnym wyczuciem komediowego stylu. To nie ten sam Rejent, co w filmie Andrzeja Wajdy, ale równie znakomity. Seweryn „czuje” Fredrę, docenia jego cięty dowcip, a przy tym bawi się wraz z publicznością. Karykaturalny i tragikomiczny w swej peruczce, z kosmykiem włosów na czubku głowy, buduje swoją postać głównie głosem, jego barwą, zmiennym tonem. Doskonała kreacja sceniczna to niewątpliwie rezultat jego dojrzałego, dopracowanego w najdrobniejszych szczegółach warsztatu aktorskiego. Natomiast rywal Rejenta Milczka, Cześnik Raptusiewicz (w tej roli Daniel Olbrychski) nieco mnie zawiódł – wciąż pomiędzy Azją, Kmicicem a … samym sobą, nie potrafi do końca pozwolić sobie na śmieszność (choć początkowy epizod – w beczce, z siną barwą kłutym tatuażem, pamiętnym dla wielbicieli „Pana Wołodyjowskiego”, jest wielce obiecujący). W swoim spektaklu Krzysztof Jasiński pokazuje ostro i wyraźnie całe zadufanie nakreślonych przez Fredrę postaci, ich wady, żałosne przekonanie o własnej doskonałości…, ale i nostalgię za tym, co było. A bywało lepiej. Mimo to, owi mocno przerysowani bohaterowie budzą sympatię. Nie inaczej dzieje się z Papkinem Jarosława Gajewskiego. Ten znakomity aktor szybko podbija serca widzów. Żongluje konwencjami, unikając przy tym taniego efekciarstwa i banału. W momentach, kiedy akcja nieco zwalnia i niebezpieczna nuda wkrada się na scenę, on natychmiast przywraca tempo i smak fredrowskiego humoru. Tchórzliwy „lew Północy” zgrabnie balansuje na granicy swoich dwóch osobowości. Silnym schlebia, wobec słabszych pozostaje arogancki i bezwzględny. Nieodparcie mam ochotę westchnąć: Papkinie, jak wielu twych naśladowców, od ponad 200 lat, wciąż krąży po ulicach naszych polskich miast i miasteczek! Nie ustępuje mu w niczym Joanna Trzepiecińska, Podstolina, trzpiotka pełna wdzięku, choć już nieco przekwitła wdówka, jednak na tyle żywotna i urodziwa, by myśleć o kolejnym małżeństwie. Jej sposób poruszania się, wschodni akcent, wyraźny seksapil czynią jej postać frywolną, ale i bardzo miłą. Na tym tle blado wypada kolejna kobieca postać, Lidia Sadowa jako Klara. Czegoś zabrakło młodziutkiej bohaterce, zapewne wyrazistości i psychologicznego rysu, obecnego przecież u Fredry. Inaczej rzecz ma się z Wacławem Pawła Krucza – to kreacja przygotowana z pomysłem, współczesną nutą, ukłonem w kierunku młodej części widzów, ale wciąż w klimacie dobrych, klasycznych komedii. Podoba się ten chłopięcy, radosny Wacław „szczęsnej Klarze”, podoba się widowni, a staranność techniki aktorskiej potrafią docenić krytycy. Choć to aktor z niewielkim jeszcze doświadczeniem, jednak teatr traktuje bardzo poważnie i prawdopodobnie na jego deskach stworzy niejedną niezapomnianą kreację, czego szczerze mu życzę.

Mamy w „Zemście” nasze wciąż aktualne spory i waśnie - prywatne, ale i polityczne, społeczne i religijne. Finałowa, napawająca optymizmem zgoda jakoś nie pasuje do naszego wiecznie skłóconego społeczeństwa, które nie ma ochoty na żadne kompromisy i wciąż bliskie mu są słowa „Wprzódy słońce w miejscu stanie! Prędzej w morzu wyschnie woda, Nim tu u nas będzie zgoda”. Gdy nie widać wyciągniętej do zgody ręki, reżyser pokazuje swoją wersję zakończenia, zwieńczonego przez Aleksandra Fredrę słowami: „Tak jest – zgoda, A Bóg wtedy rękę poda”.

autor tekstu: Anna Czajkowska

Zobacz także

1 aut

Ciekawość

Autor: Izabela Mikrut
28/05/2017
**Trzeba przyznać, że Magdalena Jastrzębska wie, jak zainteresować odbiorców życiorysem nieznanej im postaci z zamierzchł…
Diavolina

Uczucie

Autor: Izabela Mikrut
27/05/2017
**W 1902 roku Olimpiada Czertkowa ujrzała Gorkiego po raz pierwszy. Ponad trzydzieści lat później on - zniedołężniały, do…
F3aa06629e

O kobietach

Autor: Izabela Mikrut
24/05/2017
**Jarosław Molenda na pytanie postawione w podtytule książki „Podboje Boya. Tadeusz Żeleński – kobieciarz czy feminista” …
14948503677088831 jpg gallery.big iext49417621

Wymiana doświadczeń

Autor: Izabela Mikrut
23/05/2017
**Wszyscy znani publikują książki – w zasadzie dzisiaj sława zobowiązuje do tego, by zaistnieć na rynku wydawniczym. Nie …

Add comment btn