Recenzje

Performance l zaslepka supermenka
02/07/17

Supermenka, czyli kilka scen z życia kobiety

Supermenka Teatr Gudejko Warszawa Reżyseria: Jerzy Gudejko Obsada: Jowita Budnik Premiera: 08/03/2016 Najbliższy spektakl: 16/06

Jowita Budnik, znana głównie z doskonałych filmów Krzysztofa Krauzego i Joanny Kos-Krauze, pojawiła się na scenie warszawskiego Teatru Kamienica w spektaklu przygotowanym przez Teatr Gudejko pod tytułem „Supermenka”. W założeniu tekst, którego autorką jest Dorota Macieja, to monodram, ale dzięki możliwościom aktorskim Budnik, miałam wrażenie, że scena jest pełna przeróżnych osobowości.

Jest to historia dobiegającej pięćdziesiątki Moniki Szymańskiej, współczesnej kobiety sukcesu, wymagającej szefowej, matki dwóch dorosłych córek. Jest wykształcona inteligentna, ma duży dom za miastem, samochód i trochę mniej zaradnego, skupionego na sobie partnera. I nagle ta - wydawałoby się - spełniona w każdej dziedzinie życia kobieta traci pracę. Również wtedy okazuje się, że telefon - wcześniej rozgrzany do czerwoności od rozmów - milczy, znajomi nie mają czasu, a partner musiał wyjechać w kolejną podróż służbową. Kobieta niedawnego sukcesu zostaje zupełnie sama ze swoimi problemami. Początkowo stara się trzymać fason - „nic nie muszę, mogę sobie odpocząć”, ale to tylko poza. Zaczyna uczyć się żyć oszczędnie, zachwycać kremem za 6 zł - „musi być dobry, jak tyle osób go kupuje”, polować na sklepowe promocje. Prowadzi rozmowy z Panem Bogiem, próbując przekonać Go, by chociaż „kiwnął palcem” w jej sprawie. Nie widząc efektów tych negocjacji sama znajduje sposób na naprawę zmywarki czy przetkanie kolanka pod zlewem. Popija alkohol, szuka jakiejkolwiek pracy i cały czas stara się nie pokazywać najbliższym, że jest jej ciężko. Te trudne momenty przeplata opowieściami o poszukiwaniu nowej miłości, ponieważ dotychczasowy partner nie udźwignął trudów życia w zmienionej diametralnie sytuacji. Ale nadal, jak przystało na Supermenkę, próbuje wszystkie problemy brać na swoje barki, nawet jeśli dochodzi do „ściany” i dalej się już nie da zrobić kroku.

Świetny tekst Doroty Maciei, a przede wszystkim jego interpretacja aktorska powodują, że szczere wybuchy śmiechu na widowni (odkrywcza zamiana zmywarki automatycznej w półautomatyczną) przenikają się z zadumą i wzruszeniem, bo wielu z nas to wszystko o czym mówi protagonistka zna przecież z autopsji.

Jowita Budnik na scenie wykorzystuje każdy procent swojego wspaniałego talentu. Jest konkretną szefową, ale też zapłakaną i zasmarkaną bezrobotną kobietą. Potrafi w jednej chwili być aplikującą w rozmowie rekrutacyjnej do nowej pracy i prezesem przeprowadzającym taką rozmowę. Ale przede wszystkim, jak we wszystkich swoich wcześniejszych rolach, jest szalenie prawdziwa i wiarygodna. Na scenie widzimy nie aktorkę, tylko bohaterkę, która autentycznie straciła pracę i jest jej naprawdę ciężko. Ale Monika jest też optymistką, więc jak to w życiu bywa, łzy i załamanie przeplatają się z malutkimi sukcesikami, z których potrafi się cieszyć. Dzięki Jowicie Budnik przedstawienie tętni życiem, jest dynamiczne, kipi od energii, bawi i wzrusza. Niestety, zaplanowana przerwa, która dzieli spektakl, powoduje lekkie obniżenie napięcia w drugim akcie. Wygląda to tak, jakby artystka musiała na nowo odbudowywać nastrój i moc - tak na scenie, jak i na widowni.

Ciekawym, a zarazem bardzo prostym pomysłem jest scenografia przygotowana przez Krzysztofa Kelma, która pozwala niemalże jednym ruchem przemodelować gabinet szefa korporacji na wnętrze domu. Wystarczy zmienić okrycie na fotelu, przesunąć krzesła, a na ścianki otaczające scenę zaciągnąć ekrany z fotografiami rodzinnego gniazda.

Jowita Budnik to aktorka nieprzeciętna. Była zbuntowaną nastolatką - jedną z bohaterek pierwszej polskiej opery mydlanej zatytułowanej „W labiryncie”. Porażała szczerością i prawdą jako Beata - główna bohaterka wielokrotnie nagradzanego „Placu Zbawiciela”. Dla mnie najlepsza, jak dotąd, była w roli cygańskiej poetki, tytułowej Papuszy. Ale po wieczorze w Teatrze Kamienica dochodzę do wniosku, że teatr i współczesny monodram są również jakby specjalnie stworzone dla tej wszechstronnie utalentowanej artystki.

autor tekstu: Iwa Poznerowicz

Zobacz także

32893893 2003113866428015 3422654168257527808 n

NAJ… NAJ… NAJ.. 58. KALISKICH SPOTKAŃ TEATRALNYCH

Autor: Wiesław Kowalski
20/05/2018
**LVIII Kaliskie Spotkania Teatralne - Festiwal Sztuki Aktorskiej** **NAJLEPSZA ZESPOŁOWA KREACJA AKTORSKA** Domin…
743442556o

Z wyobraźni

Autor: Izabela Mikrut
18/05/2018
**A jeśli kiedyś sztuczna inteligencja zwróci się przeciwko człowiekowi, który powołał ją do istnienia? A jeśli roboty op…
Straszkapospokitafotdagmara sowa

Czego się boimy?

Autor: Wojciech Giczkowski
18/05/2018
**„E, to tylko pająk – ja to znam”, krzyczały dzieci na przedstawieniu Teatru Grupa Coincidentia z Białegostoku. Sztuka o…
738427914o

Nowe podejście

Autor: Izabela Mikrut
17/05/2018
**Paweł Fortuna doskonale wie o tym, że ludzie mają dość nachalności sprzedawców, unikają wszechobecnej reklamy, zbywają …

Add comment btn