Recenzje

S 315 x
13/09/17

Sztuka nie tylko śmiechu warta

POMOC DOMOWA Och-Teatr  Warszawa  Reżyseria: Krystyna Janda Obsada: Mirosław Kropielnicki, Barbara Wypych, Katarzyna Gniewkowska, Krzysztof Dracz, Krystyna Janda, Małgorzata Kocik Premiera: 09/09/2017 Najbliższy spektakl: 28/12

Publiczność na premierze bawiła się znakomicie. I nie sądzę, by mogło być inaczej na kolejnych spektaklach. Bo dobrze skrojona i koncertowo zagrana farsa, jak się okazuje, potrafi być znakomitym lekarstwem na naszą codzienność. Jest też bez wątpienia nieodzowna dla higieny ducha. Poza tym im więcej w niej nonsensów czy idiotyzmów, tym bardziej nasze wysublimowane czy wyrafinowane poczucie humoru, zdaje się z coraz większym pobłażaniem traktować wszystkie żenujące odzywki czy dowcipy. Kto w to nie wierzy, niech natychmiast uda się do Och-Teatru, by się o tym na własnej skórze przekonać.

Camoletti w „Pomocy domowej”, podobnie jak Cooney w słynnym „Mayday” – też granym z powodzeniem od kilku lat w Och-Teatrze – stawia zwyczajnych ludzi w niecodziennych sytuacjach. Bo tak się ma farsa do komedii – ta druga bowiem kreuje światy postaci zupełnie innych, niepowszednich i osobliwych. Nieoczekiwane zbiegi okoliczności i potajemne randki w „Perle” – pod takim tytułem grano Marca Camolettiego w latach siedemdziesiątych - dzięki obsadzonym aktorom mają sporą dawkę ich osobistego i nieposkramianego uroku. Wszyscy potrafią natomiast zabawnie powściągać swoje skłonności do histerii, które w tak nietypowych sytuacjach zawsze mogą się pojawić, potrafią też niekiedy zachować przytomność umysłu, choć nie stronią nawet od co bardziej wyszukanych fantazji, nie tylko erotycznych. Choć te w interpretacji Katarzyny Gniewkowskiej (Ola, żona Roberta) są rozbrajające.

Scenografia Marcina Putowskiego, z bardzo gustownie zaaranżowanymi pięcioma wejściami, staje się w „Pomocy domowej” znakomitym wybiegiem dla rozgrywanych po obu stronach sceny wydarzeń. Tym razem – na nietypowej scenie w Ochu nie zawsze się to udaje – w tym też tkwi jej siła. Najważniejsze jest bowiem to, co się wydarza i tocząca się w zawrotnym tempie akcja prowadzona ze znakomitym wyczuciem przestrzeni. Dekoracja stanowi tylko uzupełnienie i dopowiedzenie, nie absorbując niepotrzebnie uwagi widza, który musi podążać wraz z bohaterami od jednej sypialni do drugiej, to znów z salonu do łazienki, z sypialni do kuchni czy do pokoju Beaty (choć te muszą pozostać tylko w naszej wyobraźni). Tak ma bowiem na imię w nowym przekładzie Bartosza Wierzbięty tytułowa pomoc domowa. Krystynie Jandzie udała się rzecz, która w teatrze przynosi sukces nader rzadko. Zagrała główną rolę i sama siebie wyreżyserowała. Kreuje swoją bohaterkę jakby od niechcenia, na totalnym luzie, ale jest w tym naprawdę znakomita i przezabawna, paradoksalnie pełna energii i pewności każdej decyzji, która rozwiązuje erotyczny supeł pozamałżeńskich randek, a jej przynosi spore profity. Do tego udało się jej pomóc niemal wszystkim wykonawcom trafić w odpowiedni ton i zachować proporcje w dowcipach, które jak to w farsie bywają idiotyczne, co nie znaczy wcale, że mało prawdopodobne.

Teatralna maszynka działa tu od początku do końca bez zarzutu. Aktorzy, obok sprawności warsztatowej, muszą się w tym przypadku wykazać również niezłą kondycją fizyczną. Katarzyna Gniewkowska, Krzysztof Dracz (Robert) i Mirosław Kropielnicki póki co o swoją żywotność martwić się nie muszą. Tak samo o swoje możliwości doprowadzania widzów do paroksyzmów śmiechu. W dodatku robią to z finezją i dobrym smakiem. Nikt nikogo tutaj nie stara się kokietować, nie dąży do bycia zabawnym za wszelką cenę. Okazuje się, że podany z wyczuciem dowcip, bez zbytniego przerysowywania i pogrubiania zawsze będzie strawny, a nie irytujący. Dodatkowo na premierze można było odnieść wrażenie, że wszyscy bohaterowie zyskują sympatię widowni, choć bywają momentami nieznośni w próbach zdobycia swoich kochanków, traktowanych jako odskocznię dla małżeńskiej rutyny i nudy. Choć czy aby na pewno?

autor tekstu: Wiesław Kowalski

Zobacz także

Z22350971v angels in america part one  millennium approaches

Jak kończą Anioły?

Autor: Judyta Pogonowicz
20/11/2017
**National Theatre Live narodził się w 2009 roku. Od tamtej pory londyński teatr transmituje swoje inscenizacje do kin na…
Dzika biblioteka

Zaglądanie do książek

Autor: Izabela Mikrut
20/11/2017
**Kiedy Paweł Dunin-Wąsowicz czyta, to choćby sięgnął po koszmarny grafomański tom zalegający w najdalszym kącie bibliote…
Ranny ptaszek plakat rawicz 1000

Zostało nam niewiele czasu

Autor: Grzegorz Ćwiertniewicz
20/11/2017
**Dariusz Taraszkiewicz jest reżyserem bardzo refleksyjno-filozoficznym. Pisałem o tym w recenzjach wielokrotnie. Między …
7c1a5e2e31 large

Jak oni śpiewają!!!

Autor: Katarzyna Szatko
19/11/2017
**Mistrzostwo wokalne studentów Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie sprawia, że chcemy bisu, nawet jeśli śpiewają o ra…

Add comment btn