Recenzje

Untitled 1 190113
11/02/18

Nie ma światła w „Ciemności”

CIEMNOŚCI Teatr IMKA  Warszawa  Reżyseria: Monika Strzępka Obsada: Magda Grąziowska, Jacek Mąka, Tomasz Schimscheiner, Anna Kłos-Kleszczewska, Joanna Kasperek, Andrzej Konopka Premiera: 02/02/2017 Najbliższy spektakl: 01/03

Dwóch Marlowów i dwóch Kurtzów przemawia w spektaklu „Ciemności”, stworzonym przez Pawła Demirskiego i Monikę Strzępkę w związku z obchodami minionego już roku im. Josepha Conrada. „Ciemności” powstało we współpracy teatru Imka z Teatrem im. Stefana Żeromskiego w Kielcach. Jej efektem jest autorska interpretacja „Jądra ciemności”, w której przeszłość łączy się ze współczesnością i przyszłością, by wykazać, że z biegiem czasu zmienia się mniej, niż nam się wydaje.

Ponadczasowa powieść została przełożona na język teatru i poszerzona o nowe znaczenia. Dzieje się częściowo w kolonialnym XIX wieku, częściowo we współczesności, a właściwie to w czasie nieokreślonym, jak mówią autorzy. Efektem tego zabiegu jest dwóch Marlowów (Marlow 1 – Tomasz Schimscheiner i Marlow 2 – Joanna Kasperek) i dwóch Kurtzów (Kurtz 1 – Andrzej Konopka i Kurtz 2 – Jacek Mąka) na teatralnej scenie. Kurtz 2 i Marlow 1 to postacie współczesne Conradowi, można powiedzieć, że wyjęte z realiów „Jądra ciemności”. Kurtz 1 i Marlow 2 to bohaterowie współcześni, czyli ubrany w jeansy i czarny golf właściciel ważnej firmy lub inny z władców współczesnego świata oraz profesjonalna kobieta sukcesu, zatrudniona w korporacji i walcząca o kolejne szczeble w karierze. Przydzielona jej zostaje ważna misja – podróż do miasta o nazwie Kurtz. Kurtzowie to w tym wypadku osoba, która jednocześnie wysyła w podróż i czeka u jej końca. Marlowowie wsiadają na statek, a ich wyprawie towarzyszy ciotka bohatera (Anna Kłos-Kleszczewska), która w powieści umożliwia Marlowowi wyjazd do Konga. Jest w jakimś sensie jego wyobrażeniem, głosem w głowie, a także wodzirejem trwających na statku dyskusji. Rozpala nienawiść i pogardę do tego co obce, niższe, niezrozumiałe, nieucywilizowane. Wszystkie te cechy kumulują się w postaci Obcej, zagranej przez Magdę Grąziowską. To jednocześnie pracownik firmy na najniższym szczeblu, to dziki, to człowiek z marginesu, służący, najczęściej określany przez ciotkę jako Murzyn. Strzępka i Demirski prezentują świat „Jądra ciemności” przełożony na współczesne realia, gdzie kolonizatorem są ludzie u władzy, elita finansowa, mająca za nic osoby od niej zależne. Marlow-pracowniczka korporacji to osoba, której wydaje się, że już coś osiągnęła, a w rzeczywistości wykorzystywana jest jako robotnica przez tych, dla których pracuje. To ludzie starający się dać pracownikom poczucie, że ich życie coś znaczy, podczas gdy w rzeczywistości brzydzą się samym uściskiem dłoni tych niższych, gorszych, mniej zamożnych. „Gdyby wiedzieli, czym wymiotuję, może wybraliby sobie z tego coś dla siebie” – mówi Kurtz w golfie.

Lawirujące pomiędzy różnymi czasoprzestrzeniami postacie przeżywają swoje przygody na tle scenografii przedstawiającej jedyny uniwersalny dla wszystkich element świata – niebo. Jest to nocne niebo, które kolorem przypomina o tytułowej ciemności, a ilością gwiazd o tym, jak rozwój cywilizacji zepsuł nam powietrze w miastach. Scenografia Arka Ślesińskiego, choć minimalistyczna, jest efektowna, kojarzy się z mrokiem i tajemniczością, a także wzbudza przeczucie katastrofy. Rozświetlają ją podłużne lampy, które raz po raz przekłada Ta Obca. Stroje z epoki wymieszane ze strojami współczesnymi spotykają się w przestrzeni, którą można dopasować do każdego i do żadnego miejsca. Muzyka złożona jest z serii ostrych, nieprzyjemnych dla uszu dźwięków; wzmacnia wrażenie oniryzmu, ale też grozy. Przestrzeń w spektaklu gra na korzyść aktorów, którzy sprawiają wrażenie, jakby byli bardziej obok siebie niż ze sobą. Magda Grąziowska tworzy postać wieloznaczną, może aż za bardzo, jednak jej interpretacja roli wydaje się współgrać z zamysłem przedstawienia. Anna Kłos-Kleszczewska jako ciotka jest cały czas taka sama, trochę zbyt jednostajna. Duet Marlowów ciekawie odzwierciedla wrażliwość, ale i pewne kulturowo-obyczajowe zdystansowanie bohatera powieści do tego, co spotyka go podczas wycieczki. Niestety zarówno Marlowowie (Tomasz Schimscheiner, Joanna Kasperek), jak i Kurtzowie (Andrzej Konopka, Jacek Mąka) jakby nie do końca odnajdują się we wzajemnych relacjach na scenie. Wzbudza to pewien dyskomfort. Z drugiej strony ostatecznie refleksje bohaterów spektaklu mają sprawić, że publiczność poczuje się źle, osaczona kolonializmem we współczesnym wydaniu, oskarżona o hipokryzję.

Świat korporacji to nie jedyny aspekt XXI-wiecznej rzeczywistości poddany refleksji w spektaklu. Mowa jest o sieciowych sklepach, o mało opłacanych pracownikach fabryk z odzieżą, o zwierzętach hodowanych w ciasnych klatkach, a także o uchodźcach i często fałszywie przyjaznym podejściu, które modnie jest lansować na portalach społecznościowych, ukrywając rzeczywisty strach lub niechęć. W „Ciemności” komentuje się krytykę nowoczesności, która bywa nieszczera, a także mało efektywna. Nowoczesna Marlow nie je mięsa, bo to pomaga jej poczuć się lepiej względem zwierząt, mieć poczucie, że „przynajmniej tyle zrobiła”. Narzeka, że nie na takie zadania zasłużyła, nie po to ciężko pracowała nad swoim CV, ale mimo wątpliwości wyrusza na misję do miasta Kurtz. Kurtzowi też szkoda zwierząt, jednak kiedy nie je mięsa, czuje się źle, mówi, że nie będzie narażał się na cierpienie w imię zwierząt. U celu podróży Marlowów Ta Obca, przez cały spektakl traktowana z wyższością, szarpana za ubrania, poniżana seksualnie i wykorzystywana do najgorszych zadań, chwyta za nóż, by wbić go w pierś bezbronnego Kurtza. I nie może tego zrobić, bezsilnie wypuszcza nóż z rąk, spektakl się kończy. W jedynej chwili, w której Ta Obca mogła zmienić bieg akcji, nie zrobiła tego. Ta niemoc wydaje się ostatecznym komentarzem do wcześniej wypowiedzianych prawd.

Wszystkie zarzuty, które składają się na obraz ludzi zbudowany w spektaklu „Ciemności” Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego, są słuszne. Przedstawienie nie wydaje się wychodzić poza to, co już wiele razy powiedziano, nie otwiera oczu, nie naświetla przemilczanych dotychczas spraw. Poruszono wiele wątków, Magda Grąziowska zagrała bardzo wiele wcieleń poszkodowanego Innego. Świadomość beznadziejności sytuacji, w której znajdujemy się jako ludzkość, jest przytłaczająca, ale co dalej? Tak jak postacie ze sztuki możemy skrytykować wszystko, na czym stoimy, aby po wyjściu z teatru wrócić do tego, podzielając jedynie bezsilność i bierność bohaterów.

Julianna Błaszczyk - studentka Międzyobszarowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych na Uniwersytecie Warszawskim

autor tekstu: Julianna Błaszczyk

Zobacz także

Jestem

Biblijni królowie

Autor: Anna Czajkowska
21/02/2018
**IX interdyscyplinarny festiwal wielkopostny Gorzkie Żale/Nowe Epifanie, który rozpoczął się w Warszawie w Środę Popielc…
816231c06b661b3e3c4827a8a67b4906 full

Pasja

Autor: Izabela Mikrut
20/02/2018
**Sy Montgomery kocha zwierzęta. Fascynują ją też ptaki – ze względu na piękno i inteligencję, na mechanizmy, których lud…
3c nie pozwolisz zyc czarown

Tortury

Autor: Izabela Mikrut
20/02/2018
**Jest ta powieść bardzo krótka, a do tego autor, Tomasz Kowalski, nie podaje w niej zbyt odkrywczych motywów. Opowieść p…
C4cc21ab4bdb60b77a5b837afa017e36 full

Na szczycie

Autor: Izabela Mikrut
20/02/2018
**„Annapurna” to klasyczna publikacja, która dzisiaj znakomicie uzupełnia półkę z literaturą górską. A że wspinacze dzięk…

Add comment btn