Rokcy plakat.jpg.fill.322x456

ROKCY BABLOA

Teatr Alatyr

Warszawa

premiera: 19/05/2017
,
Warszawa

czas trwania spektaklu:
120min
* wg rankingu teatrdlawas.pl

Najbliższe spekakle:

Ceny biletów od
0zł
Ceny wejściówek od
0zł

OPIS SPEKTAKLU:

reżyseria: Jakub Kasprzak


„Rokcy Babloa” to autorski spektakl Teatru Alatyr inspirowany filmem „Rocky” oraz biografią Sylvestra Stallone'a – obecnie gwiazdy i ikony Hollywoodu, kiedyś początkującego aktora dorabiającego jako bileter w kinie. Jego niskobudżetowy film bokserski, do którego scenariusz napisał w ciągu trzech dni, na 49. ceremonii wręczenia Oskarów dostał 10 nominacji i 3 statuetki. Świat zakochał się w historii o pięściarzu – amatorze, który stanął do walki o tytuł mistrza świata z aktualnym championem. Hasło na plakacie filmu brzmiało: Miał szansę jak jeden do miliona. Stallone swoją okazję wykorzystał. Czy każdy może odnieść sukces na jego miarę? Fabuła, warstwa muzyczna, przebieg akcji i występujące w przedstawieniu postaci nie są przeniesieniem na scenę filmowego obrazu. Uwaga twórców skupia się na wpływie jaki „Rocky” wywarł i wywiera na kino, społeczeństwo i poszczególnych ludzi - opowiadając własną, uniwersalną historię.

Recenzje

Króliki ze stajni Alatyr

**Teatr Alatyr po raz pierwszy objawił mi się w spektaklu opartym na „Trzech muszkieterach” według Alexandra Dumasa w Dzikiej Stronie Wisły w Warszawie. I trzeba przyznać, że Bartosz Budny i Michał Karczewski zachwycili wtedy publiczność swoimi umiejętnościami kreacyjnymi w konstruowania kilkunastu postaci w jednym spektaklu. Było to rzeczywiście imponujące i kazało z niecierpliwością oczekiwać na kolejne wyzwania, które podejmą ambitni absolwenci Wydziału Lalkarskiego w Białymstoku. Na rezultaty ich poszukiwań nie trzeba było długo czekać. Tym razem jako zwycięzcy Obserwatorium Artystycznego Entrée, organizowanego po raz siódmy przez Teatr Rozrywki w Chorzowie, przygotowali przedstawienie „Rokcy Babloa”, nawiązujące do biografii Sylvestra Stallone’a, który musiał pokonać wiele przeciwności losu, zanim doprowadził do nakręcenia filmu o słynnym dziś bokserze. Bardzo szybko, oglądając najnowszy spektakl, dotarła do mnie myśl, że oto mamy kolejną wersję „Zwierzeń bezrobotnego aktora”, któr … czytaj więcej

Add review btn
Autor: Robert trębicki
03/07/17

Największym minusem spektaklu „Rocky Blaboa” to miejsce spektaklu: Dzika strona wisły. Głowa i serce chłoną sceniczne wydarzenia dwugodzinnego spektaklu, lecz dupa krzyczy: nie! Niestety twarde, plastikowe, i potwornie niewygodne krzesła, ustawione w upiornie wąskich rzędach nie pozwalają do końca skupić się na esencji przedstawienia. Przedstawienia znakomitego! Pomysł połączenia marzeń Sylwestra Stallone i trójki utalentowanych aktorów, nawet nie na lepsze życie ale na artystyczne spełnienie, jest znakomity, a zrobienie z tego wciągającej historii, z pewnego rodzaju wiwisekcją to majstersztyk. Życiowe opowieści o dochodzeniu do momentu gdy każdy z panów, mógł w końcu powiedzieć: ja aktor, połączone z fabularyzowaną historią boksera Rocky`ego, wciągają i zmuszają do zadania pytania o marzenia samego siebie. Trzech kolesi a postaci co najmniej tuzin, zagranych bez przesadnych przebieranek i kostiumów, czasem mocniej naciągnięta czapka czy pozycja bliżej sceny, i już mamy inną postać. Zresztą postaci zmieniają się jak w kalejdoskopie, a zmienność roli tytułowej ze scenicznej na fabularną wzbudza mój zachwyt. Do tego autobiograficzne opowieści każdego z panów, są zabawne, śmieszne, wzruszające, ale przedstawione tak, że nie do końca wiem, czy panowie chcą by widz poznał do końca sens ich życia. Aktorsko jestem zauroczony. Najfajniej jest gdy przez pół spektaklu kołacze się myśl, kurcze gdzie ja tego gościa – Bartosz Budny – widziałem ? i nagle jeden gest , jeden uśmiech i pamięć wraca. Tak przecież widziałem Go w Przodowniku w spektaklu „don juan” – tam był bardzo bardzo dobry – tu pozamiatał mną podłogę. Gość opowiada o miłości, o życiu, o castingowych porażkach, ale robi to tak lekko , tak spokojnie, że przekuwa te drobne porażki na motywację do działania. Bardzo bardzo budujące. Rafał Pietrzak wydaję się być jakby z innej bajki, jakby nie musiał tu być, bo przecież potrafi gotować makaron, ale jest, a to co robi grzeje serce i cieszy duszę zwykłego widza. I odnoszę wrażenie że On tu wszystko ogarnia scenicznie, i gdy koledzy pozwalają sobie na trochę większą rzeź na scenie, on trzyma wszystko w garści i wraca spektakl na ustalone tory. Michał Karczewski rozpieprzył mnie kompletnie, i zmienił kierunek myślenia o aktorach młodych. To teatralne zwierzę, sceniczny psychopata a warunki zewnętrzne, umiejętności, mimika i świadomość własnego ciała bez problemu pozwolą mu się wcielić zarówno w amanta, bandytę czy sąsiada z klatki obok który powoli będzie wydłubywał ci mózg przez ucho, i w każdej z tych ról będzie kompletny. Kłaniam się w pas i przeglądam teatralne repertuary gdzie tego Pana można jeszcze zobaczyć. Umiejętności ogromne, warunki fizyczne świetne, pomysł doskonały, aktorska szczerość i jakiś taki feromonowy optymizm czuć na widowni. Tak, życiowy optymizm trzech panów wprost bije ze sceny, trudno się nie uśmiechnąć , trudno nie przemyśleć kilku swoich mało zachęcających sytuacji... Bardzo bardzo mi się podobało. znakomity spektakl, jeden z najlepszych jakie widziałem w tym roku! Pozycja obowiązkowa!

czytaj więcej